<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864</id><updated>2012-01-29T23:33:22.039+01:00</updated><category term='bezsenność'/><category term='miłość'/><category term='głupawka'/><category term='krawat'/><category term='czerń'/><category term='samotność'/><category term='słowa'/><category term='zdrobnienia'/><category term='czytanie'/><category term='bajka o Motylce i Panu Muszku'/><category term='listy do'/><category term='sen'/><category term='ciąża'/><category term='faceci'/><category term='przedmioty'/><category term='rozważania o życiu'/><category term='słoneczniki'/><category term='mężczyźni'/><category term='wyrzucanie'/><category term='kuchenne zmagania'/><category term='&quot;To skomplikowane&quot;'/><category term='&quot;When the Pawn&quot;'/><category term='matka'/><category term='ostrzeżenie'/><category term='harcerstwo'/><category term='mama'/><category term='kwiaty'/><category term='ekshibicjonizm'/><category term='listy do...'/><category term='biel'/><category term='krzywe zwierciadło'/><category term='kolory'/><category term='ciocia'/><category term='oset'/><category term='Światowy Dzień Żywności i Walki z Głodem'/><category term='zdjęcia'/><category term='uroki'/><category term='łzy'/><category term='podarunki'/><category term='seks'/><category term='muzyka'/><category term='przyjaźń'/><category term='&quot;Księżniczka i Mag&quot;'/><category term='dobre serce'/><category term='czas'/><category term='emocje'/><category term='sanki'/><category term='magia'/><category term='wiersze'/><category term='piersi'/><category term='zima'/><category term='spotkanie'/><category term='stary rok'/><category term='anioły'/><category term='scenki z życia'/><category term='las'/><category term='ciasta'/><category term='współczucie'/><category term='śmietnik'/><category term='młodość'/><category term='komputery'/><category term='religia'/><category term='anoły'/><category term='zmarszczki'/><category term='obraz'/><category term='jesień'/><category term='być'/><category term='przepisy'/><category term='intuicja'/><category term='rozmowa'/><category term='woda'/><category term='ciało'/><category term='książki'/><category term='wróżby'/><category term='piekło'/><category term='Fiona Apple'/><category term='koszmar pierwszej randki'/><category term='Nordbert'/><category term='zniknięcie'/><category term='ulica'/><category term='niebo'/><category term='coolturalnie'/><category term='miasto B.'/><category term='dupa'/><category term='auto'/><category term='dobro'/><category term='z plecakiem czy z mapą'/><category term='o mnie'/><category term='&quot;Mag&quot;'/><category term='szczerość'/><category term='blondynka'/><category term='miłosierdzie'/><category term='&quot;Mury&quot;'/><category term='litość'/><category term='anioł'/><category term='kościół'/><category term='wiersze odbite'/><category term='Bóg'/><category term='most'/><category term='smutek'/><category term='mapa'/><category term='wiara'/><category term='Wszystkich Świętych'/><category term='energia'/><category term='życie'/><category term='deszcz'/><category term='kłamstwo'/><category term='święta'/><category term='związki'/><category term='czułość'/><category term='dłonie'/><category term='cmentarz'/><category term='żałoba'/><category term='wypadek'/><category term='pogrzeb'/><category term='lato'/><category term='gadanie'/><category term='opowiadnie'/><category term='jedzenie'/><category term='śmierć'/><category term='zakupy'/><category term='bałwan'/><category term='komplikowanie'/><category term='taniec'/><category term='słońce'/><category term='włosy'/><category term='sierpień'/><category term='&quot;Deszcz&quot;'/><category term='Sydonia'/><category term='Wisława Szymborska'/><category term='całowanie'/><category term='blog'/><category term='milczenie'/><category term='korzyści'/><category term='...'/><category term='chiromancja'/><category term='nowy rok'/><category term='Jaworze'/><category term='noc'/><category term='dzieci'/><category term='opowiadanie'/><category term='&quot;Bajka o kluczach&quot;'/><category term='przemoc'/><category term='przemijanie'/><category term='mężczyzna'/><category term='obowiązki'/><category term='niespodzianka'/><category term='jazda po bandzie'/><category term='scenki'/><category term='czekolada...'/><category term='migrena'/><category term='łóżko'/><category term='życzenia'/><title type='text'>Gruszki na Wierzbie</title><subtitle type='html'>"Z chemicznego punktu widzenia czekolada to najbardziej perfekcyjny pokarm na świecie." M. Levine</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>467</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-1373515499712946010</id><published>2012-01-16T21:07:00.000+01:00</published><updated>2012-01-16T21:09:24.315+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Przewalcowana.</title><content type='html'>Czuję się tak, jakby mnie walec rozjechał. Fizycznie i psychicznie. Nie mam siły egzystować poza łóżkiem. Dzisiejsza poranna wizja wyjścia z domu i dowleczenia się do mojej lekarki do przychodzi po trzech dniach bezskutecznej walki z gorączką, kaszlem i totalnym rozkładem, była straszna. Wizja zmuszenia siebie do zakupów żywnościowych (na sam widok jedzenia zbiera mi się na wymioty) w drodze powrotnej i do prac domowych była znacznie gorsza. Zrealizowałam zamierzenia tylko siłą woli, bo ciało... szkoda gadać. Przedwczoraj w nocy miałam ochotę umrzeć, tak mi to coś, co się przyplątało, dało w kość. Piję jak smok i właściwie tylko piję. Ale mam zachcianki jedzeniowe, tylko że gdybym miała je spełnić, nic by z tego nie wyszło, bo zrobiłoby mi się niedobrze na sam widok jedzenia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tego popołudniowa dobra informacja przepleciona złą. &lt;br /&gt;Wnioski: &lt;br /&gt;- będziesz musiała znowu poradzić sobie sama; &lt;br /&gt;- znowu wysłuchasz miliona obietnic, zapewnień, a i tak zostaniesz sama, wyprówając sobie żyły;&lt;br /&gt;- dziękuj Bogu, losowi czy czemuś tam za odpowiedni moment na chorobę (żaden i tak nie jest dobry);&lt;br /&gt;- módl się, żeby ojciec tego nie złapał, bo wszyscy wokół powiedzą, że go zabiłaś (ostatnia infekcja w jego życiu a ty go zaraziłaś);&lt;br /&gt;- i jeszcze kilka, których przytaczać nie będę, bo wciąż udaję sama przed sobą, że wcale do nich nie doszłam, że ich po prostu nie ma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Weekend jakoś przeżyłam chyba tylko dzięki muzyce i rozmowom z M. Jak się człowiek uśmiecha, od razu lepiej się czuje. Tylko ja chyba powinnam tak 24 h. A na razie musi mi wystarczyć ciepłe picie w ogromnych ilościach, łóżko i kojące dźwięki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-1373515499712946010?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/1373515499712946010/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2012/01/przewalcowana.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/1373515499712946010'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/1373515499712946010'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2012/01/przewalcowana.html' title='Przewalcowana.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-5608669737159196586</id><published>2012-01-07T22:41:00.000+01:00</published><updated>2012-01-07T22:43:37.001+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiersze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Nocne orzeźwienie.</title><content type='html'>Spływające kroplami pragnienia marzenie. &lt;br /&gt;Chłodny orzeźwiający oddech nocy.&lt;br /&gt;Śnieg? Deszcz?&lt;br /&gt;Szum spływający trzeszczeniem. &lt;br /&gt;Ociera się o parapety jak kotka. &lt;br /&gt;Kapie smutkiem z dachów.&lt;br /&gt;Strumieniem melancholii spływa rynnami, ulicami, jakby nie wiedział, czy zatrzymać się, czy podążać przed siebie.&lt;br /&gt;Marznie. Nie od środka.&lt;br /&gt;Lodowymi igiełkami chłodzi rozpalone myśli.&lt;br /&gt;Grudki zimna wysypują się z metalowych tuneli jak monety z brzękiem upadające na stół.&lt;br /&gt;Kubek pełen bieli z nutką pomarańczy i goździków.&lt;br /&gt;Tylko czy to przy nim będę się czuła bezpiecznie?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-5608669737159196586?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/5608669737159196586/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2012/01/nocne-orzezwienie.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/5608669737159196586'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/5608669737159196586'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2012/01/nocne-orzezwienie.html' title='Nocne orzeźwienie.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-3175109766112527783</id><published>2012-01-05T22:35:00.000+01:00</published><updated>2012-01-05T22:37:13.359+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchenne zmagania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Na rozgrzewkę.</title><content type='html'>Nie jest żadną tajemnicą, że uwielbiam czekoladę. Kawę preferuję z mlekiem i raczej rzadko zwykłam pijać czarną. Połączenie mleka, kawy i czekolady czy to na gorąco czy na zimno wprawia mnie w błogi stan. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za oknem to, co widać - ni to zima, ni to jesień, ni to przedwiośnie. Wieje, pada, mokre zimno wciska się we wszystkie zakamarki i nawet kilka warstw ubrania nie chroni przed lodowatymi szpilkami powietrza. Zamiast chować się w łóżku, przewracać w nim z boku na bok bardziej naciągając na siebie kołdrę, wolę zrobić sobie coś pysznego, co rozgrzeje nie tylko ciało, ale i duszę, a do tego dostarczy energii do pracy albo po prostu naładuje na tyle, aby coś zrobić - choćby poczytać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiatr wytargał mnie na wszystkie strony, przed lodowymi pocałunkami zimy nie ochroniły mnie ani gruby sweter ani moja nepalska czapka i wróciłam wieczorem do domu zupełnie zziębnięta, choć na dworze nie ma ani odrobiny mrozu. Naszła mnie ochota na kawę, na mleko i na ciepłą czekoladę, więc postanowiłam wszystko połączyć w jedno. Zaparzyłam kawę i wrzuciłam do niej kilka goździków. Potem w garnuszku podgrzałam mleko i do ciepłego mleka dodałam dwie kostki czekolady mlecznej, wsypałam po odrobinie gałki muszkatołowej, imbiru i cynamonu. Mieszałam aż czekolada się rozpuściła i wtedy przelałam mleko do kubka. Dodałam do niego gorącą kawę, pozbawioną goździków i fusów ;) Dosłodziłam do smaku cukrem trzcinowym. Mleczna kawa o zapachu czekolady i smaku czekoladowego piernika. Gdybym miała bitą śmietanę albo śmietankę, którą mogłabym ubić, zrobiłabym jeszcze czekoladową bitą śmietanę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Późna, jak na kawę, pora. Jednak ja mogę pić ją o każdej porze. Do tego domowe ciasto drożdżowe, książka i smutki moje jakoś bledną. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gorąca czekolada (ale nie jakieś świństwo instant) z różą albo z wiśniówką, kawa z rumem i pomarańczą, mleko z białą czekoladą i mlekiem kokosowym albo biała czekolada z pomarańczami czy czekolada z rumem i herbatnikami również potrafią sprawić, że jest mi błogo. Wszystkim je polecam na rozgrzewkę. A ze swojej strony dodam, że gdy tylko coś gorącego przyrządzę, wrzucę zdjęcie wraz opisem co i jak.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-3175109766112527783?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/3175109766112527783/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2012/01/na-rozgrzewke.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/3175109766112527783'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/3175109766112527783'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2012/01/na-rozgrzewke.html' title='Na rozgrzewkę.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-4970831571617850863</id><published>2011-12-31T21:32:00.000+01:00</published><updated>2011-12-31T21:33:35.053+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życzenia'/><title type='text'></title><content type='html'>Kochani!&lt;br /&gt;Wszystkiego dobrego na Nowy Rok - zdrowia, szczęścia, wszelkiej pomyślności i spełnienia.&lt;br /&gt;Ściskam ciepło!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-4970831571617850863?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/4970831571617850863/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/12/kochani-wszystkiego-dobrego-na-nowy-rok.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/4970831571617850863'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/4970831571617850863'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/12/kochani-wszystkiego-dobrego-na-nowy-rok.html' title=''/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-8154416950380434809</id><published>2011-12-25T20:05:00.000+01:00</published><updated>2011-12-25T20:05:43.196+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='święta'/><title type='text'>Świątecznie.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Kochani!&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Z okazji Świąt życzę Wam wszystkim zdrowia,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;spokoju ducha, wszelkiej pomyślności, radości,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;spełnienia marzeń, ciepła duchowego i miłości.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Życzę Wam, aby dobro i życzliwość bliskich Wam ludzi rozgrzały Was wewnętrznie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Pozdrawiam was serdecznie i przytulam do serducha.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Wesołych Świąt!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/_6xNuUEnh2g/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/_6xNuUEnh2g&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/_6xNuUEnh2g&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/mN7LW0Y00kE/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/mN7LW0Y00kE&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/mN7LW0Y00kE&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://3.gvt0.com/vi/2e5TYdNqJ8M/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/2e5TYdNqJ8M&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/2e5TYdNqJ8M&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/thlwwhieEfI/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/thlwwhieEfI&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/thlwwhieEfI&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://3.gvt0.com/vi/3a0h9nkBcis/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/3a0h9nkBcis&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/3a0h9nkBcis&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-8154416950380434809?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/8154416950380434809/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/12/swiatecznie.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/8154416950380434809'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/8154416950380434809'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/12/swiatecznie.html' title='Świątecznie.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-7181767965860642286</id><published>2011-12-19T09:59:00.000+01:00</published><updated>2011-12-19T10:01:42.798+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozważania o życiu'/><title type='text'>Zapis goniących myśli.</title><content type='html'>Zbliżają się święta, już nawet nie wielkimi krokami, ale wręcz ogromnymi i właściwie biegiem. Nie czuję zupełnie tej atmosfery. I jakieś te święta będą byle jakie... Może gdyby chociaż spadł śnieg i przykrył tę ponurą szarość... Gdyby...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj minęła pierwsza rocznica śmierci mojej cioci - siostry mojego ojca. Siedziałam sama w jej mieszkaniu, usiłowałam strawić wydarzenia i informacje z ostatnich dni, próbowałam stłumić mój niepokój, wciąż czułam jak mi gdzieś łzy w gardle grzęzną, dławią mnie, a z oczu płynęły dwie strużki. Pamiętam tamten dzień z zeszłego roku, ale jakby w takim zwolnionym tempie. Kolory, zapachy, smaki, odczuwanie temperatury, wszystko... kłębowisko uczuć, moje oczy, które wyrażały wszystko, bo reszta mnie była w jakimś amoku pozbawionym uczuć... Pamiętam, jak trzęsłam się w aucie, wciąż mi zimno było gdzieś w środku, duszne zadymione pomieszczenie zakładu pogrzebowego, kościół i dom pusty z pustym łóżkiem. &lt;br /&gt;Na szczęście to tylko kilka obrazków, które nie przesłaniają w mojej pamięci osoby cioci. Widzę ją uśmiechniętą, radosną, opowiadającą zabawne historie ze swojego życia, energiczną, wrażliwą, ufną. Pamiętam nasze wspólne wycieczki, spacery, przygody, rozmowy. Tęsknię. Bardzo. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W nocy miałam sen o chudych ludziach, o tym, że sama schudłam. Nie, nie był to sen o anoreksji, choć początkowo tak mi się wydawało. Śniły mi się też krzesła, kolory... I gdy tak poskładałam sobie wszystko razem wyszło, że zwiastuje mi to miłość, powodzenie, realizację celów. Jeszcze może w te dwie ostatnie rzeczy byłabym skłonna uwierzyć, ale nie w tę pierwszą... kiepski żart moich snów, a może nie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czuję się jak chora, jakbym otumaniona była. Nie mam ochoty jeść, nawet na czekoladę nie mam ochoty. Wkrada mi się w duszę i myśli tęsknota, jest niepokój... Nie lubię nie wiedzieć, co się z ludźmi, w jakiś sposób dla mnie ważnymi, dzieje... Czuję się chora z jakiejś dziwnej niewytłumaczalnej tęsknoty.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-7181767965860642286?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/7181767965860642286/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/12/zapis-goniacych-mysli.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/7181767965860642286'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/7181767965860642286'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/12/zapis-goniacych-mysli.html' title='Zapis goniących myśli.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-1818795332376202161</id><published>2011-12-10T00:27:00.000+01:00</published><updated>2011-12-10T00:28:55.035+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>20 piętro.</title><content type='html'>Noc. Miasto uśpione choć wcale nie wyglądające na senne. Jakoś nigdy go nie lubiłam. W dzień jest okropne, jakieś takie rozkapryszone, nadęte i wciąż w biegu. Nocą inne, bardziej przyjazne, bardziej znośne, bardziej bliskie, nostalgiczne, zamyślone. Tylko pod skrzydłami nocy jest dla mnie znośne. W ciemności i światłach lamp.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie lubię samotnych nocy w pustych pokojach, walki z bezsennością w wielkich łóżkach, zimnej wody pod prysznicem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;20 piętro. Pokój w hotelu. Za wielkim oknem miasto. Nie mogłam spać. Przeganiałam swoje koszmary, przewracając się z boku na bok, bo znów mi tak niewygodnie z własnym ciałem i znaleźć żadnej odpowiedniej pozycji do leżenia nie potrafiłam dość długo. Odsłoniłam firanę w wielkim oknie, aby móc z łóżka patrzeć na miasto, miasto pozornie żyjące 24 godziny, a tak naprawdę o tej porze głęboko śpiące, bo życie skupiło się w różnych zakamarkach, ludzie jeszcze nie przecierali zaspanych powiek, spiesząc się do pracy. Włożyłam ciepłe czarne zakolanówki, otuliłam się szlafrokiem i usiadłam przy oknie, a po chwili po prostu się położyłam i patrzyłam, patrzyłam, patrzyłam... Zapomniałam swoje myśli, bo przykryła je tęsknota, ale dzięki niej, a właściwie dzięki temu, co ją powoduje, miasto staje się bardziej znośne, tak jak pusty pokój w hotelu i wielkie zimne łóżko, choć przecież otula je ciepła kołdra, wtulająca nos w miękkie poduszki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Leżałam zwinięta w kłębek, czekając aż rozgrzeje się moja zmarznięta dusza i patrzyłam na światła miasta, rozmyślałam o swoim życiu... życiu na chwilę... prowizorce tylko na chwilę. Inaczej chyba nie umiem. Nawet nie wiem, czy chcę. I może trochę się boję.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-1818795332376202161?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/1818795332376202161/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/12/20-pietro.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/1818795332376202161'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/1818795332376202161'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/12/20-pietro.html' title='20 piętro.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-4392018956111061859</id><published>2011-11-30T22:06:00.000+01:00</published><updated>2011-11-30T22:06:42.067+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;Mag&quot;'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Jędza.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;W pewnym mieście przy ulicy X mieszkał mężczyzna. Nie wyróżniał się specjalnie wyglądem spośród innych mężczyzn, nie był ani wyjątkowo przystojny, ani wyjątkowo brzydki. Był najzupełniej zwyczajny. Jednak jeśli zaczynał z kimś rozmowę, rozmówca miał wrażenie jakby od lat się znali, jakby rozmawiał z przyjacielem. Nie było takie człowieka, który tak właśnie nie czułby się, dyskutując z owym mężczyzną. Nazywano go różnie, najczęściej Magiem, Wędrowcem. Z czasem zaczęto mówić o nim Wędrowiec-Mag. Wtedy był bardzo radosnym człowiekiem, czesto się uśmiechał. Tak było do czasu...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Na tę historię zapraszam w najbliższych dniach.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Czasem z człowieka wychodzą bardzo brzydkie cechy, bardzo brzydkie uczucia. I ze mnie też wyszły dzisiaj. Bezlitosna, bezwzględna, złośliwa, wredna, zimna, szczera bardziej niż do bólu, z wyjątkową precyzją i dokładnością egzekwująca wykonanie wszelkich obietnic. Jednym słowem - jędza. I taka bywam. Wyjątkowo. Dla wybranych. Ale na to trzeba sobie porządnie zasłużyć. To taki zimny prysznic, gdy czasem kubeł zimnej wody to zbyt mało. Kubła pomyj staram się unikać, jak tylko mogę. To ostateczność. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-4392018956111061859?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/4392018956111061859/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/11/jedza.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/4392018956111061859'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/4392018956111061859'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/11/jedza.html' title='Jędza.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-8416619377815511505</id><published>2011-11-28T20:06:00.000+01:00</published><updated>2011-11-28T20:07:08.326+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Dwa tygodnie.</title><content type='html'>Ażurowe koronki drzew, jezioro zmarszczone jak skórka jabłka albo twarz czy dłonie staruszki... Spoglądam przez okno na gałęzie, które mocują się z wiatrem, grzeję zmarznięte dłonie kubkiem gorącej herbaty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tęsknota i łzy ściskające gardło. Samotność nocą. Złość. Żal. Ból. Strach. Bezsenne noce bardziej jeszcze snu pozbawione, bez chwili na spokojny oddech, z lękiem schowanym pod poduszką i w szafie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nigdy nie przypuszczałam, że tak bardzo związana jestem z ojcem. Z drżeniem serca pilnowałam jego oddechu, siedząc noc w noc przy jego łóżku. Z niego cień i ze mnie cień. Dwa cienie. Zmęczone. Boję się, że z następnym kryzysem nie damy już sobie rady, że może być ostatnim. Życie na kredyt, wyrok odroczony, a ja paradoksalnie choć go akceptuję, nie chcę się z pogodzić z tym, że nadejdzie taki dzień, który będzie ostatnim. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najcenniejszą rzeczą, którą obdarzył mnie ojciec jest jego zaufanie. Otworzył się przede mną tak, jak przed nikim. Otworzył serce, duszę, opowiedział o sprawach, uczuciach, zdarzeniach, wspomnieniach, którymi z nikim się nie dzielił, choć mógł. A ja zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo oboje jesteśmy do siebie podobni... To po nim mam samotność w duszy i smutek w oczach. Ale po nim mam też siłę, wrażliwość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, co przyniesie dzień jutrzejszy, tydzień kolejny czy miesiąc, ale cieszę się z każdej kolejnej darowanej chwili i mam cichutką nadzieję, że jeszcze spora garść wspólnych chwil nam została. Cicho... cichutko... jak skrzydła motyla chwile piękne, cenniejsze niż złoto szczere... zbieram perły łez szczęścia, zanim zbierać zacznę te smutkiem się mieniące.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-8416619377815511505?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/8416619377815511505/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/11/dwa-tygodnie.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/8416619377815511505'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/8416619377815511505'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/11/dwa-tygodnie.html' title='Dwa tygodnie.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-234486950885533863</id><published>2011-11-14T10:03:00.000+01:00</published><updated>2011-11-14T10:04:17.569+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozważania o życiu'/><title type='text'>Związek. Związkiem. O związku. W związku ze związkiem.</title><content type='html'>Związek. Powiązanie. Forma relacji, reakcji między dwoma (lub więcej) podmiotami, przedmiotami, itp.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczerze mówiąc, nie lubię tego słowa. Może dlatego że gdzieś w mózgu wytwarzają mi się takie oto skojarzenia:&lt;br /&gt;związek----&gt;przywiązanie&lt;br /&gt;przywiązanie---&gt;przyzwyczajenie&lt;br /&gt;przyzwyczajenie----&gt;zniewolenie&lt;br /&gt;Pomijając zawartość wewnętrzną mojego rozumowania dochodzę do czegoś takiego:&lt;br /&gt;związek=zniewolenie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślenie moje może okazać się błędne albo i nie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewne jest jedno - nie potrafię stworzyć trwałego związku innego niż przyjaźń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wkurzają mnie podchody znajomych, rodziny, czemu ja nie mam jeszcze męża. A ja się tylko pytam - a powinnam?! I zaczynają się pytania i odpowiedzi w stylu...&lt;br /&gt;- nie, nie jestem lesbijką&lt;br /&gt;- nie, nie potrzebuję terapii&lt;br /&gt;- nie, nie mam problemu z akceptacją siebie&lt;br /&gt;- nie, miałam dobry wzorzec we własnej rodzinie&lt;br /&gt;- itd.&lt;br /&gt;Po czym słyszę te same frazesy... pokochaj siebie, poznaj siebie, pomyśl o tym czego oczekujesz, postaw na wiarę i Bóg Ci ześle męża (w sklepie go kupi, w fabryce zamówi czy może z wystawi na aukcji na allegro), nie pakuj się pochopnie w związki, przestań być taką egoistką, jak możesz odrzucać kogoś kto cię kocha, itd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fakt, bywam szorstka w obejściu, cynizm, ironia nie są mi obce, czasem można by stwierdzić, że jestem wręcz zimna, nieczuła i niewrażliwa. Zwyczajnie nie mam ochoty męczyć siebie i kogoś tylko po to, żeby kogoś mieć, z kimś być, bo tak trzeba, odbierać komuś i samej sobie szansę na szczęśliwe udane życie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak miałam 19 lat myślałam trochę inaczej. Inne też trochę miałam pragnienia i nadzieje. Z wiekiem zmieniłam się ja, zmieniło się moje życie, postrzeganie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie raz i nie dwa pisałam o tej swojej związkowej przypadłości. Ja po prostu nie mogę być z kimś w kim nie potrafię się zakochać, kogo nie jestem w stanie pokochać. Nie przemawia do mnie coś w stylu spróbuj i się przekonasz, bo to nie działa. Rodzi niepotrzebne żale, pretensje i nadzieje w drugiej osobie, a ja jestem sfrustrowana, wkurzona, zwłaszcza na siebie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chcesz być ze mną? Nie licz na miłość, nie licz nawet na bliskość, nie licz, że będę z tobą na zawsze, bo pewnego dnia obudzisz się, a mnie nie będzie i nie będziesz wiedzieć, kiedy wrócę i czy w ogóle. Człowieka się bierze w pakiecie. A w moim jest moja samotność, niecierpliwość, depresja, nadwrażliwość, szorstkość, chłód, ogień i woda. Jeśli we mnie rodzi się miłość i kiedy rodzić się zaczyna, staje się nie do zniesienia i nie do uniesienia, jej cena jest zbyt wysoka, abym pochopnie i siłą próbowała ją wzbudzić, zmusić się do niej albo tworzyć namiastkę jak sieć pajęczą, która mnie oplącze i udusi, jak bluszcz pnący się po pniu drzewa, by drzewo w końcu zdusić w swoim uścisku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-234486950885533863?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/234486950885533863/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/11/zwiazek-zwiazkiem-o-zwiazku-w-zwiazku.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/234486950885533863'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/234486950885533863'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/11/zwiazek-zwiazkiem-o-zwiazku-w-zwiazku.html' title='Związek. Związkiem. O związku. W związku ze związkiem.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-8615025318843781021</id><published>2011-11-13T22:07:00.001+01:00</published><updated>2011-11-13T22:11:49.472+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Tylko po co... ;)</title><content type='html'>Listopadowa pogoda za oknem. Wreszcie mogę swobodnie otulać się miękkimi wartswami ubrań, zawijać się w tkaniny, nosić ciepłe swetry na cienkich sukienkach, wkładać rajstopy w intesywnych nasyconych kolorach... Latem ubierałabym się najchętniej tylko na czarno, ale to średnio praktyczne zwłaszcza gdy słonko grzeje jak oszalałe. Za to jesień, zimę i przedwiośnie przechodziłabym w intensywnych kolorach czasem tylko ubierając się cała w czerń. Nawet moje buty, które noszę zimą czyli martensy (inne nadają się tylko do wyglądania, nie do tego, aby było mi sucho i ciepło) są żółte. W sumie powinnam pomyśleć poważnie o zakupie nowych... najchętniej znów widziałabym w mojej szafie żółte... a najlepiej by było mieć jeszcze i czarne, co by czasem nie musieć narażać się na krzywe spojrzenia ludzi gdy przy dużym mrozie np. wybieram się na ślub lub pogrzeb... przydałyby się czarne, bo żółte budzą chyba zbyt wiele kontrowersji, a ja nie mam ochoty marznąć w kozakach, które mają tak cienkie podeszwy jak moje japonki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spaliła mi się suszarka. Suszę sobie włosy, a raczej usiłuję do ładu doprowadzić mokrą pofalowaną szopę pomarańczowego czegoś, aby przypominało włosy, aż tu nagle suszarka wypuszcza z siebie dymek, charcze i to by było na tyle. Zaryzykowałam ponowne włączenie... i dobrze, że miałam na tyle rozumu, aby ją wyłączyć, odłączyć od prądu i poczekać aż przestygnie, i dym przestanie z niej ulatywać... bo chwila dłużej i zapaliłaby się... a pewnie i do pożaru daleko by nie było. Dobrze, że to nie była ta moja bardziej lubiana suszarka, bo trafiłby mnie chyba szlag. Na dworze było tylko 0.5 stopnia na plusie, więc z mokrą głową nawet w czapce wyjść nie mogłam, a czekać przez 3 godziny aż mi wyschną włosy... też odpadało. Przypomniałam sobie, że w G. powinna być gdzieś jeszcze jakaś stara bardzo suszarka, która jakimś cudem jeszcze ocalała chyba tylko dlatego że nie powinno się takich rzeczy na śmietnik wynosić i ja w szale porządkowania jej nie wyniosłam. I bardzo dobrze. Suszyłam tym reliktem włosy przez 15! minut zamiast przez 3, ale cel osiągnęłam. Tylko że, żeby to cholera, będę musiała znowu wozić ze sobą suszarkę. A miało być tak pięknie... Chyba potrzebuję większej torebki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdecydowanie potrzebuję większej torebki. Najlepsza byłaby taka, która zmieściłaby też laptopa... Laptop jak laptop, a co z resztą rzeczy, z upchaniem których i tak jest kłopot... Pomijając standardowe rzeczy typu portfel, telefon, klucze (żeby to jedne), słuchawki, długopis, ołówek, kalendarz, chusteczki, lusterko, szczotkę do włosów i kosmetyczkę wraz z przyległościami, które się w niej nie mieszczą... w torebce mam zwykle:&lt;br /&gt;- wodę mineralną&lt;br /&gt;- zestaw lekomana pierwszej i nawet nie pierwszej potrzeby&lt;br /&gt;- zapalniczkę i zapałki chociaż nie palę&lt;br /&gt;- scyzoryk&lt;br /&gt;- okulary przecisłoneczne i parasol (obie rzeczy zawsze i niezależnie od pogody)&lt;br /&gt;- książkę, którą akurat czytam (pech chce że czasem są cholernie grube i w sztywnej oprawie albo w niestandardowym formacie)&lt;br /&gt;- coś z odzieży w zależności od pogody&lt;br /&gt;- mnóstwo różnych koniecznych mi papierów&lt;br /&gt;- od niedawna znowu nóż &lt;br /&gt;- i jeszcze sporo by się znalazło, ale może zamilczę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bywało, że czasem w zależności od potrzeb, nosiłam w niej, oprócz innych rzeczy:&lt;br /&gt;- narzędzia i to wcale nie takie lekkie - młotek, klucze i inne takie&lt;br /&gt;- cegłę, a nawet miałam kiedyś dwie&lt;br /&gt;- worek gipsu&lt;br /&gt;- 30 m liny&lt;br /&gt;- opakowanie długich świec i reflektor&lt;br /&gt;- chochlę i garnek (ale to w takiej bawełnianej, w którą wchodzą rzeczy w różnym kształcie)&lt;br /&gt;- dwa kartony z butami...&lt;br /&gt;Nosiłabym i inne rzeczy, gdyby się tylko zmieściły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Suszarka już mi się nie zmieści. Fakt, że nie codzienie, ale ze dwa razy w tygodniu, ale nie zmienia to faktu, że większa torebka zaczyna być mi konieczna... Poza tym przyda się, jeśli znowu po drodze będę robić zakupy... ;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrafię wyjść tylko z małą kopertówką... w sumie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stałam dziś sobie przy oknie, patrząc jak mgła obejmuje ramionami całą okolicę. Budynki wyglądały jak własne cienie, a po chwili zostały widoczne były tylko zarysy z wnętrzem wypełnionym szarym oddechem mgły. I tylko gdzieś w chmurach w nieba połowie ślad słońca widać było... smugę jakby z malinowego musu... I tak mi się nasunęło myśli kilka... do których czas najwyższy było przyznać się przed samą sobą. Do tego co lubię, co mi zupełnie nie odpowiada, czego pragnę, a co mam totalnie gdzieś. Ale o tym innym razem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-8615025318843781021?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/8615025318843781021/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/11/tylko-po-co.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/8615025318843781021'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/8615025318843781021'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/11/tylko-po-co.html' title='Tylko po co... ;)'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-1147929050088190616</id><published>2011-11-06T00:15:00.000+01:00</published><updated>2011-11-06T00:23:59.058+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przepisy'/><title type='text'>Dyniowo.</title><content type='html'>Ostatnio pokusiłam się o zrobienie ciasta dyniowego (zdjęcie było bodajże dwie notki temu), które jest taką małą wariacją na temat ciasta marchewkowego. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie wypróbowała na sobie innych słodkości z dynią, jak choćby dwóch innych wariantów ciasta dyniowego czy musów dyniowych (np. dyniowo-gruszkowego z migdałami albo dyniowo-pomarańczowego z goździkami i cynamonem).&lt;br /&gt;Poniżej przepis na ciasto dyniowe (wariacja marchewkowa).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;składniki:&lt;br /&gt;3 jaja&lt;br /&gt;1 szklanka cukru&lt;br /&gt;cukier waniliowy&lt;br /&gt;2 szklanki dyni startej na tarce jarzynowej (tej o dużych oczkach)&lt;br /&gt;1 i 1/2 szklanki mąki pszennej&lt;br /&gt;2 łyżki mąki ziemniaczanej&lt;br /&gt;łyżeczka proszku do pieczenia&lt;br /&gt;łyżeczka sody oczyszczonej&lt;br /&gt;2/3 szklanki oleju&lt;br /&gt;łyżeczka cynamony&lt;br /&gt;po 1/3 łyżeczki: kardamonu, suszonego imbiru, gałki muszkatołowej i mielonych goździków&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jajka utrzeć mikserem wraz z cukrem i cukrem waniliowym na puszystą masę (zrobi się biała). Następnie dalej ucierać, dodając stopniowo olej. Chwilę miksujemy i na masę przesiewamy obie mąki, proszek i sodę. Ucieramy jakieś 3-4 minuty. Następnie dodajemy cynamom i pozostałe przyprawy, chwilę ucieramy, aby dobrze się wmieszały. Na koniec dodajemy dynię i wszystko delikatnie mieszamy łyżką, najlepiej drewnianą, aby wszystkie składniki dobrze się połączyły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciasto przekładamy do formy (przepis jest na małą formę - może być keksówka, mała tortownica albo prawie kwadratowa blaszka - taka połowa standardowej blachy) wysmarowanej masłem i obsypanej bułką tartą. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 190 stopni przez 40-50 minut. Ja sprawdzam patyczkiem czy już jest gotowe, żeby nie przesuszyć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciasto można polać lukrem albo posypać cukrem pudrem. Można je podawać z którymś z wariantów musu dyniowego ;)&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-1147929050088190616?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/1147929050088190616/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/11/dyniowo.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/1147929050088190616'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/1147929050088190616'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/11/dyniowo.html' title='Dyniowo.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-4214775917672753633</id><published>2011-10-30T13:45:00.000+01:00</published><updated>2011-10-30T13:46:52.400+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>...</title><content type='html'>Zastanawiam się poważnie nad dalszym sensem prowadzenia tego miejsca i w ogóle nad całą moją bytnością w tej wirtualnej przestrzeni. Nie mam swojego miejsca w życiu i tu zaczynam się czuć nie na miejscu. Muszę się czas jakiś zastanowić nad tym, co dalej, co zrobię ze swoim życiem i co zrobię z tym miejscem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-4214775917672753633?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/4214775917672753633/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/10/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (25)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/4214775917672753633'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/4214775917672753633'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/10/blog-post.html' title='...'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>25</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-5779873123882915937</id><published>2011-10-24T20:53:00.000+02:00</published><updated>2011-10-24T20:53:11.257+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiersze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przepisy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jedzenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Dynia z gruszkami.</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;od lat niezmiennie&lt;br /&gt;na pustej kartce&lt;br /&gt;słów szukam&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;rozglądam się za nitkami atramentu&lt;br /&gt;za znakami schowanymi w tej bieli&lt;br /&gt;jak pokój za firanką&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ciąg liter&lt;br /&gt;alfabet &lt;br /&gt;bez znaczeń&lt;br /&gt;zbyt pełny &lt;br /&gt;pękaty myślami&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jak kowal kuję&lt;br /&gt;myśli&lt;br /&gt;zdarzenia&lt;br /&gt;pragnienia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wiem że nie będą wieczne&lt;br /&gt;zdumchnie je niczym ziarnka piasku wiatr&lt;br /&gt;by spłynęły wraz z kroplą wody&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;--------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cisza.&lt;br /&gt;Bez słów.&lt;br /&gt;Bez znaków.&lt;br /&gt;Niema.&lt;br /&gt;Głucha.&lt;br /&gt;Ślepa.&lt;br /&gt;Cisza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet liście nie drżą na wietrze.&lt;br /&gt;Tylko cienie drzew wyciągają swoje nagie macki gałęzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W kuchni smaki wnikają w ściany.&lt;br /&gt;Warzywna paleta barw pachnie jesienią.&lt;br /&gt;Zbolałe ciało próbuję nakarmić.&lt;br /&gt;Wypełnić zapachem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale straciłam apetyt.&lt;br /&gt;Z tęsknoty.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;-----------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-nJOsbeKcWyo/TqWsx3mwQCI/AAAAAAAAAR0/UAJ067uoKsk/s1600/DSC00004.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-nJOsbeKcWyo/TqWsx3mwQCI/AAAAAAAAAR0/UAJ067uoKsk/s320/DSC00004.jpg" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-JLoVOoa06ew/TqWs0N6iDqI/AAAAAAAAAR8/WZo2280u7z8/s1600/DSC00007.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-JLoVOoa06ew/TqWs0N6iDqI/AAAAAAAAAR8/WZo2280u7z8/s320/DSC00007.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/--or3P7YBqZs/TqWs2IawlaI/AAAAAAAAASE/mC0lgl57-Xg/s1600/DSC00012.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/--or3P7YBqZs/TqWs2IawlaI/AAAAAAAAASE/mC0lgl57-Xg/s320/DSC00012.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;mleczny mus z gruszek z cytrynową nutą&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-F47_IOyAgUA/TqWs5SeOtZI/AAAAAAAAASM/ofrVN6TADUw/s1600/DSC00037.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-F47_IOyAgUA/TqWs5SeOtZI/AAAAAAAAASM/ofrVN6TADUw/s320/DSC00037.jpg" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;ciasto dyniowe&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-seAF6WkqaI8/TqWs8J0gw9I/AAAAAAAAASU/W-8WaP0NJhs/s1600/DSC00038.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-seAF6WkqaI8/TqWs8J0gw9I/AAAAAAAAASU/W-8WaP0NJhs/s320/DSC00038.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;ciasto dyniowe&amp;nbsp; z musem gruszkowo-dyniowym&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-xocdnlhmtrk/TqWs-JkwgzI/AAAAAAAAASc/XfDDsplLY1o/s1600/DSC00046.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-xocdnlhmtrk/TqWs-JkwgzI/AAAAAAAAASc/XfDDsplLY1o/s320/DSC00046.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;zupa dyniowa&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif; font-size: small;"&gt;Dynia i gruszki zapędziły mnie w weekend do kuchni. Nie mogłam się powstrzymać, nie mogłam walczyć ze sobą i jakoś tak wyszło, że niedzielę spędziłam głównie na kuchennych zmaganiach. Może to nawet lepiej, tym bardziej że za oknem o godzinie 10.30 było 0! stopni. Mgły tańczyły na horyzoncie, a koło południa jakby postanowiły zbliżyć się i pożreć znacznie więcej widoku za oknem. Sobota była przyjemna, słoneczna i chyba tylko dzięki temu zapędziłam samą siebie do gruntownych porządków. Nie oszczędziłam nawet firanki na drzwiach łazienkowych. A dziś mój ojczulek kochany przekonał się sam z siebie do zupy dyniowej i placka dyniowego. Nie, to nie moja zasługa, tylko tej smacznej, cudownie pomarańczowej, delikatnej dyni.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif; font-size: small;"&gt;Jednego roku miałam okazję spędzić kilka dni w tzw. letnim domku (nawiasem mówiąc można w nim spokojnie też zimą przebywać i się nie zmarznie) rodziców mojej koleżanki. Ona nie miała kłopotów ze snem. Za to ja spałam maksymalnie po dwie godziny, bo więcej jakoś nie mogłam. Gdy na dworze było jeszcze ciemno, wychodziłam o jesiennym poranku z domku i szłam najpierw na grzyby, a potem pomedytować sobie koło pola dyń. Nie mogłam się na nie napatrzeć. Mogłabym tak godzinami tam sobie siedzieć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif; font-size: small;"&gt;Muszę po prostu muszę utrwalić tę dynię na zimę, bo z czego będę robić dyniowe przysmaki??? Jeszcze w kolejce czeka chlebek dyniowy, ciasto z puree z dyni, suflet dyniowy, zapiekanka z dyni... Gruszkom też się nie upiekło.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-5779873123882915937?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/5779873123882915937/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/10/dynia-z-gruszkami.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/5779873123882915937'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/5779873123882915937'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/10/dynia-z-gruszkami.html' title='Dynia z gruszkami.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-nJOsbeKcWyo/TqWsx3mwQCI/AAAAAAAAAR0/UAJ067uoKsk/s72-c/DSC00004.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-2340330041608576681</id><published>2011-10-20T22:04:00.000+02:00</published><updated>2011-10-20T22:04:00.557+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przepisy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchenne zmagania'/><title type='text'>Pudding chlebowo-maślany.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Prosty, chlebowo-maślany, gorący. Jedna łyżka przegnała moje smutki. Żałuję, że nie mam bardziej pojemnego żołądka, bo zjadłabym cały. Sama. Uwielbiam taki gorący, gdy muszę dmuchać nań, aby sobie ust i języka nie poparzyć.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;składniki:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;6 kromek białego pieczywa (używam pszennego chleba foremkowego) - kroimy je na trójkąty&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;masło - tyle, aby wysmarować nim ceramiczną (!) żaroodporną formę oraz posmarować kromki z obu stron&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;300 ml mleka&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;150 ml śmietanki 36%&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;3 jaja&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;5 łyżek cukru&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;pół laski wanilii (przecinamy na pół, wyjmujemy nasionka, resztę możemy zostawić i wykorzystać np. do ciasteczek korzennych, budyniu, czegokolwiek)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;opcjonalnie: &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;gałka muszkatołowa&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;łyżka cukru trzcinowego&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Ceramiczną formę smarujemy masłem. Na dnie układamy posmarowane masłem trójkąty chleba (nie bawię się w odcinanie skórek). Posypujemy je rodzynkami. Następnie układamy kolejną warstwę chleba, ktorą również posypujemy rodzynkami.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Do wysokiego naczynia wbijamy jaja, dodajemy mleko, cukier, śmietankę i ziarenka wanilii. Wszystko ubijamy dobrze na jednolitą masę. Wystarczy dłuższa chwila miksowania mikserem. Masą zalewamy chleb. Możemy go lekko przycisnąć palcami, żeby dobrze nasiąknął. Odstawiamy na jakieś 10 minut. Opcjonalnie, przed włożeniem do piekarnika, możemy posypać gałką muszkatołową i cukrem trzcinowym. Wstawiamy do nagrzanego (dlatego ceramiczna forma a nie szklana, szklaną moglibyśmy wyciągać w kawałeczkach) do 180 stopni piekarnika. Pieczemy około 30-40 minut, aż pudding się zetnie i zrumieni. Podajemy na gorąco.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Pudding jest bardzo sycący i naprawdę niewiele go trzeba, aby się nim najeść.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-2g7YORdgX-Q/TqB96ddVPkI/AAAAAAAAARs/AVD5wzGQO7c/s1600/pudding+2.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-2g7YORdgX-Q/TqB96ddVPkI/AAAAAAAAARs/AVD5wzGQO7c/s320/pudding+2.jpg" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-IY3ctiOpva0/TqB90zq8m6I/AAAAAAAAARc/V0cRU1UepNA/s1600/DSC00004.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-IY3ctiOpva0/TqB90zq8m6I/AAAAAAAAARc/V0cRU1UepNA/s320/DSC00004.jpg" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-7zDLzTuNQe0/TqB93SDSrmI/AAAAAAAAARk/p_Qre6bu8vE/s1600/DSC00009.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-7zDLzTuNQe0/TqB93SDSrmI/AAAAAAAAARk/p_Qre6bu8vE/s320/DSC00009.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-2340330041608576681?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/2340330041608576681/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/10/pudding-chlebowo-maslany.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/2340330041608576681'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/2340330041608576681'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/10/pudding-chlebowo-maslany.html' title='Pudding chlebowo-maślany.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-2g7YORdgX-Q/TqB96ddVPkI/AAAAAAAAARs/AVD5wzGQO7c/s72-c/pudding+2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-9155563136366319400</id><published>2011-10-20T09:54:00.000+02:00</published><updated>2011-10-20T09:54:53.316+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozważania o życiu'/><title type='text'>Spotkanie.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jesień. Wieczory chłodne, chłodne poranki. Czapka, chustka, rękawiczki... nawet kalosze wystawiły swoje nosy gotowe do dreptania po kałużach i błocie. Tylko jakoś ja nie mam ochoty na jesień, na zimę. Schowałabym się pod kołdrą utkaną ze snów i marzeń zapomnianych, tęsknotą otuliłabym, się jak kocem, zagubiłabym się w mgłach porannych, spacerujących na horyzoncie każdego ranka...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Na równi boję się właściwie dwóch rzeczy, które związane są ze sobą - pierwsza to miłość, a druga to strach przed tym, że gdy śmierć rozdzieli mnie z bliskimi (czy oni odejdą na drugą stronę mostu czy ja), więcej ich już nie zobaczę, a to ostatnie pożegnanie ostatnim będzie, ostatecznym. Nic tu nie pomoże wiara, religie i ludzkie gadanie, uspokajanie, że śmierć nie jest końcem, że jest początkiem. Dla mnie jest jednym i drugim. Tylko że wciąż nie wiem, czego jest początkiem i co tak naprawdę stracę, co zyskam przechodząc przed drzwi śmierci.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zawsze wydawało mi się, że łatwiej jest znieść śmierć, jeśli się nie kocha, jeśli nie ma tych uczuć, jeśli nie ma nawet nici sympatii, a jest chłód, obojętność... Żeby śmierć była ulgą, a nie bólem, żeby duszy nie rozdzierała. Choć wydaje mi się, że może być tym wszystkim jednocześnie... zwłaszcza gdy bliski nam człowiek cierpi z bólu, choroba wyniszcza organizm...&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Choć każdego dnia się boję, że więcej mogę nie zobaczyć już bliskich mi ludzi - rodziny, przyjaciół, znajomych, że nie usłyszę ich głosu, że więcej razem się nie pośmiejemy, nawet się nie pokłócimy, to jednak wciąż mam nadzieję, że śmierć to tylko drzwi, przez które przejść trzeba, aby się spotkać znowu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Zawsze gdy czarne myśli oplątują moją głowę jak pajęczyna, a strach zmienia się w wielkiego pająka, który chciałby mnie schrupać w całości, dobre jedzenie pomaga, a przy tej pogodzie za oknem - to najlepiej jak jest ciepłe i pachnące, a najlepiej już w ogóle żeby to był pudding. Pudding ma moc odganiania wszelkich smutków, strachów, a jak się go człowiek nawącha, zje kawałek, to od razu mu się lepiej zrobi i cieplej... także tam w środku... zmarznięta dusza się ogrzeje.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-9155563136366319400?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/9155563136366319400/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/10/spotkanie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/9155563136366319400'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/9155563136366319400'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/10/spotkanie.html' title='Spotkanie.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-6078530539140411323</id><published>2011-10-15T23:22:00.000+02:00</published><updated>2011-10-15T23:22:44.461+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiersze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przepisy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchenne zmagania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Wieczory z księżycem.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;krople deszczu wspomnień&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;wsiąkają w skórę&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;rozpływając się łez strugami&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;ze źródeł gór zielonych&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Księżyc wędrujący po ciemnym nocnym niebie dotrzymuje mi towarzystwa. Zagląda w moje okna, obserwując kuchenne czary, czasem widzi mnie z książką albo pogrążoną w pracy. Późnymi wieczorami i nocą, gdy wracam do domu, maszerując pustymi ulicami, oświetla mi drogę jak latarnia.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;A oto efekty dzisiejszego wieczoru z księżycem:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-TxMAk2Y6u1c/TpnyNI5tjAI/AAAAAAAAAQ8/ecUGyClzmpA/s1600/DSC00004+%25282%2529.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-TxMAk2Y6u1c/TpnyNI5tjAI/AAAAAAAAAQ8/ecUGyClzmpA/s320/DSC00004+%25282%2529.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;rozmaryn, tymianek, cytryna, imbir, gruszka...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-sfmTUDvoUI4/TpnyQIsH19I/AAAAAAAAARE/6V36M4_ffkc/s1600/DSC00007+%25282%2529.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-sfmTUDvoUI4/TpnyQIsH19I/AAAAAAAAARE/6V36M4_ffkc/s320/DSC00007+%25282%2529.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;wariacja szarlotkowa&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-0N5zmIOUbrA/TpnyRs-kyOI/AAAAAAAAARM/jKcmVJ-WWDg/s1600/DSC00011.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-0N5zmIOUbrA/TpnyRs-kyOI/AAAAAAAAARM/jKcmVJ-WWDg/s320/DSC00011.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-CfrSYIwB2L0/TpnyVQZsE3I/AAAAAAAAARU/tER06uhc11A/s1600/DSC00009.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-CfrSYIwB2L0/TpnyVQZsE3I/AAAAAAAAARU/tER06uhc11A/s320/DSC00009.jpg" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;ciasto:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt; 15 płaskich łyżek mąki przesiać przez sito do miski&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt; dodać szczyptę soli&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt; dodać 75 g masła&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt; powyższe składniki wyrobić palcami jakby się kruszonkę robiło&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;żeby przypominało bułkę tartą&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;następnie dodać 2 łyżki zmielonych migdałów i tyle zimnej wody&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;aby połączyć wszystkie składniki&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;zagniatamy ciasto którym wylepiamy małą blaszkę (okragłą, kwadratową)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;i wstawiamy na 30 minut do lodówki&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;wierzch ciasta przykrywam folią spożywczą aby nie wysychało&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;nadzienie:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;3 jabłka (użyłam boskopów) kroimy na kawałki&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;1 gruszkę kroimy w drobną kostkę&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;wrzucamy owoce do garnka&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;dodajemy sok z 1 cytryny, trochę wody&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;dodajemy 4 łyżki brązowego cukru oraz cynamon do smaku&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;gotujemy, żeby owoce zmiękły, ale aby się nie rozpadły&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;w trakcie gotowania dodajemy łyżkę masła&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;jeżeli wyjdzie nam za gęste trzeba dodać wody&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;jeżeli będzie zbyt rzadkie można zagęścić łyżką lub dwiema mąki ziemniaczanej&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;gotowe nadzienie studzimy&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;kruszonka:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;8 łyżek mąki&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;1,5 łyżki brązowego cukru i 1,5 łyżki białego cukru&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;25 g masła&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;z podanych składników robimy kruszonkę&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;wyrabiamy palcami aby uzyskać fakturę bułki tartej&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do 190 stopni. Ciasto wyciągamy z lodówki, nakłuwamy widelcem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Pieczemy 20 minut. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Następnie wyjmujemy ciasto, rozkładamy na nim nadzienie, posypujemy kruszonką.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Pieczemy jeszcze 20-30 minut, aż kruszonka lekko się zrumieni.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-6078530539140411323?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/6078530539140411323/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/10/wieczory-z-ksiezycem.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/6078530539140411323'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/6078530539140411323'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/10/wieczory-z-ksiezycem.html' title='Wieczory z księżycem.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-TxMAk2Y6u1c/TpnyNI5tjAI/AAAAAAAAAQ8/ecUGyClzmpA/s72-c/DSC00004+%25282%2529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-5787800060930374380</id><published>2011-10-08T23:58:00.000+02:00</published><updated>2011-10-08T23:58:37.409+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozważania o życiu'/><title type='text'>Przyjaciółka.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Czuję, że tracę serce do pisania.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Staczam się, upadam coraz niżej, w końcu trzasnę o dno, ale chyba i to mnie nie otrzeźwi, nie obudzi z letargu, w który zapadam.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Łapie mnie znieczulica. Na wszystko. Ból igra ze mną.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Ciężar niewykrzyczanych tajemnic, sekretów z dna duszy, ciąży mi jak kamień u szyi, ciężar, który nie może być wypowiedziany... Powiesz i przestaje to być tajemnicą.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Zaczynam dochodzić do perfekcji we własnym masochizmie. Znęcam się sama nad sobą.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Mam ochotę powiedzieć, że pierdolę to wszystko, zabieram zabawki i spadam na koniec świata, na mój koniec świata - jakaś Alaska albo Nowa Zelandia, albo gdzie mnie oczy poniosą.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Czemu życie, jeśli już przypomina film, musi przypominać kiepski film, kiepski żart, a nie może być sceną z komedii romatycznej albo filmu muzycznego z happy endem?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Od lat nastu szarpię się z moją przyjaciółką depresją, wcale nie sezonową. Chwyci mnie swoimi łapskami za gardło, w węzeł zwiąże mi duszę, a ja się miotam. Nie jestem ani odważna, ani dzielna, ani silna. Nie ma odwagi, żeby żyć, ale nie mam jej też, aby ze sobą skończyć. Marzenia dawno schowałam na dnie szuflady. Pokryły się kurzem, a ja nawet ich już nie pamiętam. Czasem patrzę na siebie w lustrze i zastanawiam się, czy to ta sama osoba, która potrafi się śmiać, żartować, wymyślać najróżniejsze głupoty. Nauczyłam się z nią żyć, ale nie mogę jej znieść.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Czekolada, ćwiczenia, a raczej katowanie się nimi kilka razy w tygodniu, muzyka i łączenie smaków to moje lekarstwo. Jak na razie jedyne. Na szczęście skuteczne :) &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-5787800060930374380?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/5787800060930374380/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/10/przyjacioka.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/5787800060930374380'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/5787800060930374380'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/10/przyjacioka.html' title='Przyjaciółka.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-5223612671856645673</id><published>2011-10-07T03:54:00.000+02:00</published><updated>2011-10-07T03:54:29.031+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='coolturalnie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Coolturalnie.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Jest środek nocy. Spać nie chce mi się wcale, leżeć i udawać, że odpoczywam tym bardziej nie, więc postanowiłam trochę pogrzebać w kompie i w moich płytach. Oczywiście po krótkiej chwili coś wygrzebałam i po prostu nie mogę się oprzeć. Słucham, słucham i wciąż mi mało, jakbym była totalnie wygłodniała, ale chyba tego mi właśnie było trzeba.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Jest taka płyta, która posiada białą okładkę, a na tejże okładce znajduje się banan. Mam na myśli pierwszą płytę the Velvet Underground nagraną wraz z aktorką i wokalistką Nico, która dołączyła do zespołu (Lou Reed, John Cale, Sterling Morrison, Maureen Tucker) na prośbę Andy'ego&amp;nbsp; Warhola, który był producentem płyty (choć faktycznie produkcją zajmował się Tom Wilson).&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Moja przygoda z tą płytą zaczęła się dopiero na studiach i to jakoś przypadkiem, gdy płyta wysunęła się ze stojaka w domu mojej koleżanki. Złapałam płytę tuż nad podłogą i spytałam, czy mogę ją pożyczyć. Poniżej kilka kawałków, które bardzo bardzo lubię.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/YuM3SteeAgY/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/YuM3SteeAgY&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/YuM3SteeAgY&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/6xcwt9mSbYE/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/6xcwt9mSbYE&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/6xcwt9mSbYE&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/bFDQLCQoMD4/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/bFDQLCQoMD4&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/bFDQLCQoMD4&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/4Bp-ihtgzdE/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/4Bp-ihtgzdE&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/4Bp-ihtgzdE&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: right;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: right;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: right;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: right;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: right;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://3.gvt0.com/vi/AwzaifhSw2c/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/AwzaifhSw2c&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/AwzaifhSw2c&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Deszcz szumiał za oknem, a ja słuchałam the Velvet Underground. I jak to zwykle bywa, gdy ich słucham, musiałam włączyć sobie również the Raveonettes - duński duet, który tworzą Sune Rose Wagner i Sharin Foo. Działają od 2001 roku. W ich muzyce można dosłuchać się wpływów między innymi wspomnianego powyżej Velvet Underground.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Trafiłam na nich dzięki pewnej znajomej, z którą zgadałyśmy się przy okazji Warhola, jakiejś wystawy. Zeszło nam na muzykę i Velvet Underground, a ona stwierdziła, że koniecznie powinnam posłuchać Raveonettes i powinno mi się spodobać. I spodobało się tak bardzo, że przez pewien czas katowałam na okrągło, zamęczając wszystkich wokół, a gdy komputer był łaskaw połknąć mi ich płytę, z desperacją wydzierałam ją z niego.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Poniżej kilka utworów. Trochę nie mogłam się zdecydować, które wrzucić. Najbardziej jednak lubię "Love in a Trashcan", którego mogę słuchać w kółko i śpiewam na całe gardło.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/sAung1HbE5g/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/sAung1HbE5g&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/sAung1HbE5g&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/llStoRyO-Hw/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/llStoRyO-Hw&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/llStoRyO-Hw&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/lBkgcc-XCmo/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/lBkgcc-XCmo&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/lBkgcc-XCmo&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/_KT81VL6VpY/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/_KT81VL6VpY&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/_KT81VL6VpY&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/GQoPAXIvLyA/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/GQoPAXIvLyA&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/GQoPAXIvLyA&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/AToWJtkoR2E/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/AToWJtkoR2E&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/AToWJtkoR2E&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/HcqeZuDnCf0/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/HcqeZuDnCf0&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/HcqeZuDnCf0&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Poniżej jeszcze dwa zupełnie inne kawałki, które wlazły mi do głowy i jak nie wrzucę, to się chyba nie uwolnię ;)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/SDTZ7iX4vTQ/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/SDTZ7iX4vTQ&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/SDTZ7iX4vTQ&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/x8eDyCRa0mY/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/x8eDyCRa0mY&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/x8eDyCRa0mY&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span id="goog_620397710"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_620397711"&gt;&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-5223612671856645673?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/5223612671856645673/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/10/coolturalnie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/5223612671856645673'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/5223612671856645673'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/10/coolturalnie.html' title='Coolturalnie.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-6720075743457186982</id><published>2011-10-06T11:54:00.001+02:00</published><updated>2011-10-06T11:54:21.142+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='koszmar pierwszej randki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>KPR i ja.</title><content type='html'>Ze mną jest naprawdę coś nie tak. Zbyt miła, zbyt wyrozumiała, zbyt tolerancyjna... i przyciągam desperatów, psycholi, nieodpowiednich, niezdecydowanych, beznadziejnych facetów. Randki w ciemno to już totalny dramat i więcej się chyba już nie dam namówić. Rzygam już pierwszymi randkami, spotkaniami, jakkolwiek by tego nie nazwać (lecz mylić nie należy z normalnymi przyjacielsko-towarzyskimi spotkaniami, które w przeciwieństwie do tych pierwszych pokazują, że po tym świecie chodzą naprawdę świetni ludzie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrzę w lustro i wnioski, które mi się nasuwają, nie napawają mnie optymizmem. &lt;br /&gt;Jeśli facet przychodzi na spotkanie wstawiony albo nie zna umiaru...&lt;br /&gt;Jeśli robi sobie ze spotkania terapię i wywleka swoje wnętrze na drugą stronę...&lt;br /&gt;Jeśli tak pcha się z łapami, że nie ma gdzie już uciec z krzesłem i jedyne co można zrobić to udać się do łazienki, a później zwiać...&lt;br /&gt;Jeśli wciąż gada o sobie, snuje różne wizje, wspomnienia, nie dając dojść do słowa, bo na monomosylabach się kończy, to jestem bez szans z jego ego i jedyne co mogę, a wcale mnie to nie interesuje, trwać w niemym zachwycie, od czasu do czasu okraszanym zachwytu okrzykami...&lt;br /&gt;Jeśli potrafi się tylko puszyć na wszystkie strony, chwalić autem, kasą i tym co tam ma jeszcze albo narzeka na wszystko i na wszystkich, bo wszyscy są winni jego nieszczęściu...&lt;br /&gt;Jeśli opowiada o swoich byłych ze szczegółami, po czym pyta, dlaczego tamta czy inna go zostawiła...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale to tylko jedna strona medalu w malutkim najczęściej powtarzającym się wycinku. Jeśli nawet jest dość normalnie, może trochę niekonwencjonalnie, miło rzekłabym, to koniec końców... bo ja:&lt;br /&gt;a)jestem brzydka&lt;br /&gt;b)jestem nudna&lt;br /&gt;c)jestem za głupia/za mądra&lt;br /&gt;d)nie jestem opalona&lt;br /&gt;e)nie biegam 24h w minimum 10 cm szpilkach&lt;br /&gt;f)nie jestem plastikową lalką&lt;br /&gt;g)nie ubieram się tak, że wszystko mi widać albo przynajmniej znaczną część&lt;br /&gt;h)jestem zbyt miła&lt;br /&gt;i)jestem zbyt otwarta&lt;br /&gt;j)mój smutek zawsze ze mnie gdzieś tam wąską strużką wypłynie i nie da się go schować, choć skaczę po tej walizce mojej duszy siłą całą, a i tak zawsze coś wystaje&lt;br /&gt;k)mam zbyt wygórowane oczekiwania (chcę względnej normalności)&lt;br /&gt;l)nie mam długich włosów i nie mam ochoty ich mieć&lt;br /&gt;ł)ich kolor też mam w tej chwili nieodpowiedni&lt;br /&gt;m)jestem rozczarowująca przy bliższym poznaniu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczynam czuć się jak idiotka, gdy idę na kolejne spotkanie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od moich kilku kolegów usłyszałam ostatnio, że oni chcieliby spotykać się z jakąś fajną, miłą, inteligentną dziewczyną, że wkurzają ich sztuczne zrobione panienki, które inteligencję zawdzięczają "encyklopedii google", traktują ich jak bankomat, a oni robią za dodatek do tego, co posiadają. Mówię im tylko, że sami są sobie winni, bo się za nimi oglądają, latają, a potem zaskoczenie. Tyle tylko, że może o taką, dla której to wszystko, co mają, byłoby tylko dodatkiem do nich, musieliby się bardziej postarać, bardziej wysilić, nachodzić...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy nie można by tak przejść od razu do drugiej randki z pominięciem pierwszej?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-6720075743457186982?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/6720075743457186982/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/10/kpr-i-ja.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/6720075743457186982'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/6720075743457186982'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/10/kpr-i-ja.html' title='KPR i ja.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-1539498643602624151</id><published>2011-10-03T20:40:00.000+02:00</published><updated>2011-10-03T20:40:19.767+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchenne zmagania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Gitara i kuchenne zmagania.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Miałam kiedyś gitarę. Właściwie to miałam kilka gitar. Teraz została mi już tylko jedna. Moja ulubiona akustyczna, którą ciągałam ze sobą w różne miejsca Polski. "Mili" koledzy uwielbiali szantażować mnie tym, że poprzecinają mi nożyczkami struny i to wcale nie dlatego że nędznie rzępoliłam (a nie rzępoliłam), a dlatego chyba, aby zwrócić na siebie uwagę. Wtedy też, o czym mało kto wie, o ile w ogóle ktoś, spoza zainteresowanych i zaangażowanych osobiście, wie, posiadałam czas pewien gitarę elektryczną. Hałasowałam sobie z kolegami i nazywaliśmy to muzyką. Wyglądałam wówczas zupełnie inaczej. Na pewno bardziej przypominałam osobę, która o grze ma jakieś pojęcie i zewnętrznie nawet do nich pasowałam.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Gdy zmagałam się w kuchni z szybkim i trochę mniej szybkim jedzeniem (zdjęcia poniżej), w sensie poświęcenia czasu na przygotowanie, to jakoś mi się na gitarowe tęsknoty zebrało. Pomyślałam nawet, że mogłabym sprawić sobie nowego elektryka. Tylko gdzie i z kim ja bym grała? Bo w domu to prędzej bym ogłuchła od grania ze słuchawkami na uszach niż bym się nagrała do upojenia. Bez słuchawek... sąsiedzi by oszaleli. I to wcale nie z radości. Hmmm... mogłabym grać z facetami i byłoby fajnie, tylko pewnie na pierwszy rzut oka nie wzbudziłabym zaufania, aprobaty i w ogóle. Przyszłaby taka panienka w pantofelkach, porządnie ubrana...&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jak na razie wyciągnęłam nowy komplet strun, które zamierzam wymienić, aby moje palce przypomniały sobie, jak to było kiedyś, jak bardzo były rozciągnięte, szybkie, jak potrafiły wydobywać dźwięki.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-LkmLCDnlneo/Ton8wMHXbnI/AAAAAAAAAQg/w5yc1Mo52ZU/s1600/DSC00003.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-LkmLCDnlneo/Ton8wMHXbnI/AAAAAAAAAQg/w5yc1Mo52ZU/s320/DSC00003.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;span style="font-size: x-small;"&gt;tymianek&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-wveLEbVRt40/Ton8xbHtdMI/AAAAAAAAAQk/zXeA0g3KEvk/s1600/DSC00013.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-wveLEbVRt40/Ton8xbHtdMI/AAAAAAAAAQk/zXeA0g3KEvk/s320/DSC00013.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;to oczywiście wspomniany już wcześniej makaron&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;właściwie to nic nadzwyczajnego ani skomplikowanego&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;jednak jest pyszne&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;składniki:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;1 średniej wielkości czerwona papryka (przekrawamy na pół, wyjmujemy nasiona, odcinamy ogonek)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt; i pieczemy w piekarniku (180-200 stopni) ok. 20-30 minut, aż papryka zrobi się miękka, z wierzchu skórka zacznie ciemnieć; wówczas paprykę wyciągamy, chwilę studzimy, obieramy ze skórki i kroimi na paseczki (taką paprykę lubię też dodawać do sałatek)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;pół średniej cebuli - kroimy w drobną kostkę&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;2 ząbki czosnku (starte na drobnej tarce)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;świeży imbir pokrojony na zapałkę (jakaś łyżka-dwie tak skrojonego imbiru)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;2 łyżki oliwy&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;łyżka koncentratu pomidorowego&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;kilka gałązek tymianku&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;sok z cytryny (2 łyżki)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;sól do smaku&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Na oliwę wrzucamy cebulę, czosnek, imbir. Smażymy kilka minut aż cebula porządnie się zeszkli, imbir zmięknie. Następnie dodajemy odrobinę wody, sok z cytryny, koncentrat, tymianek i paprykę. Mieszamy wszystko, 2-3 minuty gotujemy, doprawiamy solą do smaku. Dodajemy ugotowany makaron (szczerze mówiąc to każdy się nadaje i ja tu stosuję zasadę co kto lubi albo co mam w szafce), mieszamy i możemy jeść.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Poniżej coś, co bardzo lubię w wydaniu domowym - smak, zapach i ulubione składniki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-qqniFn01nIc/Ton_N-kXkzI/AAAAAAAAAQ4/-_NaNNE8SV8/s1600/DSC01635.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5659335022366659378" src="http://2.bp.blogspot.com/-qqniFn01nIc/Ton_N-kXkzI/AAAAAAAAAQ4/-_NaNNE8SV8/s320/DSC01635.JPG" style="cursor: hand; cursor: pointer; height: 240px; width: 320px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-1539498643602624151?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/1539498643602624151/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/10/gitara-i-kuchenne-zmagania.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/1539498643602624151'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/1539498643602624151'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/10/gitara-i-kuchenne-zmagania.html' title='Gitara i kuchenne zmagania.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-LkmLCDnlneo/Ton8wMHXbnI/AAAAAAAAAQg/w5yc1Mo52ZU/s72-c/DSC00003.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-7200237300806590190</id><published>2011-09-27T23:59:00.000+02:00</published><updated>2011-09-28T00:11:14.442+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchenne zmagania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Duet idealny.</title><content type='html'>Jedzenie dobre jest. Dlatego ja totalnie nie rozumiem jakichś diet paskudnych, do których ludzie się zmuszają, choć wcale nie muszą. Przecież jedzenie jest niesamowitą przyjemnością. Dzisiaj byłam z siostrą zakupić dużą ilość wrzosów. Nie byłabym sobą, gdybym nie zrobiła przeglądu roślinek w ogrodnictwie. Dział z ziołami nie mógł umknąć mojej uwadze. Tymianek. Uwielbiam. Od zawsze. Ten z balkonu już zjedzony, a nowy jeszcze mi nie zdążył urosnąć, więc nie mogłam się oprzeć. Cudowna roślinka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czemu żaden facet do tej pory nie dał mi, zamiast ciętych kwiatów, które za dni kilka zwiędną, doniczki z ziołami? I nie mam tu na myśli jakiejś nędzy z supermarketu. Zioła nie dość że ładnie wyglądają, są jakby nie było rośliną (w doniczce robią za roślinę doniczkową), pachną upajająco i można je w kuchni wykorzystać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy tylko zanurzyłam nos w drobnych tymiankowych listkach, przypomniałam sobie o papryce, którą mam w lodówce. Pieczona papryka, tymianek, imbir plus makaron wraz z kilkoma dodatkowymi składnikami stworzyły przepyszne danie i to właściwie bez soli (zaledwie kilka kryształków). Żałuję tylko, że było go tak mało, ale gdyby było go więcej, to moje kubki smakowe by tak nie wariowały na samo wspomnienie. Uwielbiam pieczoną paprykę. Aksamitna, miękka, delikatna i słodka. Rozpływa się. Do tego tymianek. Duet idealny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dać mi pełną spiżarnię, wpuścić mnie do kuchni i będę totalnie szczęśliwa. Dlatego myślę, że w Hong Kongu też by mi się podobało. Na razie musi mi wystarczyć własna kuchnia, ale to i tak bardzo wiele.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-7200237300806590190?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/7200237300806590190/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/09/duet-idealny.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/7200237300806590190'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/7200237300806590190'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/09/duet-idealny.html' title='Duet idealny.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-1791871124934942390</id><published>2011-09-25T23:59:00.001+02:00</published><updated>2011-09-26T00:10:32.119+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='koszmar pierwszej randki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='coolturalnie'/><title type='text'>Coolturalnie i koszmar pierwszej randki.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Siedziałam dzisiaj z przyjaciółką w jednej z naszych ulubionych kawiarni. Miałyśmy iść tylko na film, ale właściwie nie mogłyśmy się nagadać. Dzięki niej udało mi się też spławić szybko pewnego pana z pierwszej randki.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;miejsce: gorzej być nie może&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;czas: 18 minut&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;facet: pokurcz i totalna masakra&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Nie byłoby tak tragicznie, gdyby nie otwierał ust, choć z perspektywy czasu sądzę, że to i tak by mu nie pomogło, ponieważ chwilę wcześniej do mnie dzwonił, a przez telefon ma tak drażniący głos (dużo bardziej niż na żywo, może dlatego że w telefonie to tylko głos...?), że telefon musiałam aż od ucha odsunąć, aby jakoś to znieść i od razu się nie rozłączyć. W sumie spotkałam się bardziej z grzeczności, co by nie robić z gęby cholewy, ponieważ po tym telefonie czułam, że to będzie klapa.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Jak już wspomniałam kilka notek wcześniej... jeśli drażni mnie głos (na żywo czy w telefonie to bez znaczenia), to nic z tego nie będzie. Poza tym to, że zgodziłam się umówić, nie znaczy, że jak podaję rękę na powitanie, można ją trzymać, głaskać i tak dalej. Poza tym facet tak się odstawił... a buty, które włożył powiedziały mi tylko tyle, że "NIEEEEE! Ratuj się kto może!"&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Po 18 minutach, zadzwoniłam do przyjaciółki z prośbą, aby zamówiła mi kawę, bo za chwilę jestem. Kawa, pyszne ciasto z karmelem i dżemem z czarnej porzeczki... pychota.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Wracałam do domu, słuchając Jeffa Buckleya i chciało mi się płakać. Jeff Buckley, syn muzyka Tima Buckleya, urodził się 17 listopada 1966 roku. Jego pierwsza płyta EP została wydana w grudniu 1993 roku. Zawiera nagrania z małej kawiarnii z East Village w Nowym Jorku, w której Jeff śpiewał, akompaniując sobie na gitarze elektrycznej. Zmarł tragicznie (utonął) 29 maja 1997 roku w Memphis.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-915ZhOrWBkc/Tn-fn-y_bpI/AAAAAAAAAQc/N_sSv1VFHN4/s1600/Jeff.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-915ZhOrWBkc/Tn-fn-y_bpI/AAAAAAAAAQc/N_sSv1VFHN4/s1600/Jeff.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/BtS0rwQK_pI/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/BtS0rwQK_pI&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/BtS0rwQK_pI&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;to była pierwsza piosenka Jeffa z którą się zetknęłam&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/r2hiHWaDgOo/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/r2hiHWaDgOo&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/r2hiHWaDgOo&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://3.gvt0.com/vi/HO0svGjVEP8/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/HO0svGjVEP8&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/HO0svGjVEP8&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/nrMwgTc69y4/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/nrMwgTc69y4&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/nrMwgTc69y4&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://3.gvt0.com/vi/EcaxrqhUJ4c/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/EcaxrqhUJ4c&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/EcaxrqhUJ4c&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/Bawbk71Qh_g/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Bawbk71Qh_g&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/Bawbk71Qh_g&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/8K6BSqi9F5A/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/8K6BSqi9F5A&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/8K6BSqi9F5A&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/-Giu0vGllUE/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/-Giu0vGllUE&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/-Giu0vGllUE&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://3.gvt0.com/vi/AOJ8M6LHQls/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/AOJ8M6LHQls&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/AOJ8M6LHQls&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;to mogliby puścić na moim pogrzebie ale koniecznie w tej wersji, choć to cover&lt;br /&gt;(w oryginale oczywiście Bob Dylan)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/WIF4_Sm-rgQ/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/WIF4_Sm-rgQ&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/WIF4_Sm-rgQ&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;kolejny cover &lt;br /&gt;(w oryginale Leonard Cohen)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;zdjęcie pochodzi ze strony:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;http://smellslikealternative.blogspot.com&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Pomyślałam sobie, że na mój Poznań moimi oczami mogłaby spojrzeć tylko jedna osoba. Mogłabym zabrać ją na spacer i właściwie nie musiałabym mówić nic. Wiedziałabym, że rozumie i że czuje to samo, co ja.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Tylko że to niemożliwe.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-1791871124934942390?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/1791871124934942390/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/09/coolturalnie-i-koszmar-pierwszej-randki.html#comment-form' title='Komentarze (25)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/1791871124934942390'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/1791871124934942390'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/09/coolturalnie-i-koszmar-pierwszej-randki.html' title='Coolturalnie i koszmar pierwszej randki.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-915ZhOrWBkc/Tn-fn-y_bpI/AAAAAAAAAQc/N_sSv1VFHN4/s72-c/Jeff.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>25</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-3925971536802076304</id><published>2011-09-24T19:34:00.000+02:00</published><updated>2011-09-24T19:34:23.017+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchenne zmagania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Kuchenne zmagania.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Tarta z figami i ricottą... nocna pizza... i chyba zrobię jeszcze jedną. Zjadłam pół tabliczki z orzechami i wcale nie pomogło mi. Więcej nie wcisnę, bo mi za słodko, za to mogłabym gotować i piec aż by mi sił oraz pomysłów zabrakło. To już trwa około tygodnia i z każdym dniem jest gorzej. W zeszły weekend wyprodukowałam tyle jedzenia, że trzeba było część zamrozić. Teraz na szczęście mam ograniczony dostęp do produktów i zużywam to, co jest w lodówce i w szafkach. Jak&amp;nbsp; (jeśli nie przebywam z ludźmi) gotuję lub siedzę z nosem w przepisach, tudzież oglądam jakiś program o gotowaniu, to nie wymyślam sobie od różnych, wynajdując przy tym i wyolbrzymiając własne wady oraz beznadziejstwo. Kuchnia jest świetna na złość, na smutek, na tęsknotę, na radość też.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Poniżej prezentuję dzisiejszy efekt. Zdjęcia takie se, bo mi słońce już się kładło spać. Stwierdziłam, że kruche świetnie się nadaje nie tylko pod tę tartę, ale i pod tartę ze szpinakiem i w ogóle pod tarty z warzywami. Jest pyszne. A składa się tylko z mąki, soli, masła, migdałów i wody.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-FzeOQ_oG9-w/Tn4PbgLtTjI/AAAAAAAAAP8/kgtRCwovGEE/s1600/DSC01065.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-FzeOQ_oG9-w/Tn4PbgLtTjI/AAAAAAAAAP8/kgtRCwovGEE/s320/DSC01065.JPG" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-uj9aGxzLRj0/Tn4Pkdqh0yI/AAAAAAAAAQA/aLIjqPdAOSU/s1600/DSC00002.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-uj9aGxzLRj0/Tn4Pkdqh0yI/AAAAAAAAAQA/aLIjqPdAOSU/s320/DSC00002.jpg" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-u1e1vyIjyWQ/Tn4Py7KPFDI/AAAAAAAAAQY/zW46mF0khAM/s1600/DSC00008.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-u1e1vyIjyWQ/Tn4Py7KPFDI/AAAAAAAAAQY/zW46mF0khAM/s320/DSC00008.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-3925971536802076304?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/3925971536802076304/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/09/kuchenne-zmagania_24.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/3925971536802076304'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/3925971536802076304'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/09/kuchenne-zmagania_24.html' title='Kuchenne zmagania.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-FzeOQ_oG9-w/Tn4PbgLtTjI/AAAAAAAAAP8/kgtRCwovGEE/s72-c/DSC01065.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-6316543870045830265</id><published>2011-09-21T22:56:00.000+02:00</published><updated>2011-09-21T22:56:18.943+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='coolturalnie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Coolturalnie czyli słów kilka...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Erykah Badu, właściwie Erica Abi Wright, urodziła się 26 lutego 1971 roku w Dallas w Teksasie (USA). Ta niziutka (niewiele ponad 1.50 m), utalentowana, piękna kobieta urzekła mnie swym głosem dawno. Dokładnie pamiętam chwilę, kiedy pierwszy raz usłyszałam, jak śpiewa. Było lato, wakacje, słońce grzało niemiłosiernie, a ja usiłowałam wcisnąć w siebie bardzo spóźnione śniadanie gdzieś koło południa. Siedziałam w pokoju, oglądając telewizję (od niedawna dostępna kablówka...). Specjalnie jakoś nic ciekawego nie było, jak to w wakacje, więc zaczęłam od niechcenia oglądać program po angielsku. Traf chciał, że na tym samym kanale chwilę później leciała Oprah Winfrey, może nie tyle Oprah, co jej program ;) Gościem u niej była właśnie Erykah, a na zakończenie programu był jej występ. Usłyszałam, oszalałam, pokochałam. I pierwsze co zrobiłam po wysłuchaniu, zapisałam sobie na kartce, którą powiesiłam nad biurkiem, że powinnam się zaopatrzyć w jej muzykę.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Do dziś pamiętam takie pewne zdarzenie z osobą pani Badu związane. Siedziałam sobie na huśtawce, machałam nogami i rozmawiałam z moimi kumplami. Jeden z nich usiłował uchodzić za znawcę muzyki i nurtów wszelakich w niej. Ów kumpel bardzo starał się mi udowodnić, że panią Badu to ja sobie wymyśliłam. Ze śmiechu prawie spadłam z tej huśtawki.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Poniżej trochę muzyki i zdjęć. Zapraszam serdecznie do posłuchania.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-qki4OikJvnY/TnpJpft0I1I/AAAAAAAAAPo/s8WM5wLyKrk/s1600/erykah+1.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-qki4OikJvnY/TnpJpft0I1I/AAAAAAAAAPo/s8WM5wLyKrk/s320/erykah+1.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-xhZ0GGzioS4/TnpJraJD8jI/AAAAAAAAAPw/w2HT3hFlPXk/s1600/erykah+3.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-xhZ0GGzioS4/TnpJraJD8jI/AAAAAAAAAPw/w2HT3hFlPXk/s320/erykah+3.jpg" width="235" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-p3g5LArQrcc/TnpJrxaOI5I/AAAAAAAAAP0/qUZhRWaeAGI/s1600/erykah+4.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="263" src="http://4.bp.blogspot.com/-p3g5LArQrcc/TnpJrxaOI5I/AAAAAAAAAP0/qUZhRWaeAGI/s320/erykah+4.jpg" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-o4gJSFvSniE/TnpJs3U3pAI/AAAAAAAAAP4/OcT0USBH7lw/s1600/erykah+5.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-o4gJSFvSniE/TnpJs3U3pAI/AAAAAAAAAP4/OcT0USBH7lw/s320/erykah+5.jpg" width="233" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-RKW77o6I5Vw/TnpJqaKbi_I/AAAAAAAAAPs/IBGVQAG0F-Y/s1600/erykah+2.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-RKW77o6I5Vw/TnpJqaKbi_I/AAAAAAAAAPs/IBGVQAG0F-Y/s320/erykah+2.jpg" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://3.gvt0.com/vi/-CPCs7vVz6s/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/-CPCs7vVz6s&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/-CPCs7vVz6s&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;On &amp;amp; On&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/zQxLiKLoIZQ/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/zQxLiKLoIZQ&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/zQxLiKLoIZQ&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt; Love Of My Life&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/UVSIPHQdQT0/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/UVSIPHQdQT0&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/UVSIPHQdQT0&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Call Tyrone&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/OqN0jsSeqPo/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/OqN0jsSeqPo&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/OqN0jsSeqPo&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Bag Lady&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/MJCHeEQV454/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/MJCHeEQV454&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/MJCHeEQV454&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;You Got Me &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;z The Roots&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/HStSKy2Ck9k/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/HStSKy2Ck9k&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/HStSKy2Ck9k&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt; Apple Tree&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/9hVp47f5YZg/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/9hVp47f5YZg&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/9hVp47f5YZg&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Window Seat&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/ir76XCs-P_k/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ir76XCs-P_k&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/ir76XCs-P_k&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Danger&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://3.gvt0.com/vi/-ROOfKwm0o8/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/-ROOfKwm0o8&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/-ROOfKwm0o8&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Orange Moon&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;zdjęcia zamieszczone w tej notce pochodzą ze strony www.erykah-badu.com&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-6316543870045830265?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/6316543870045830265/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/09/coolturalnie-czyli-sow-kilka.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/6316543870045830265'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/6316543870045830265'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/09/coolturalnie-czyli-sow-kilka.html' title='Coolturalnie czyli słów kilka...'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-qki4OikJvnY/TnpJpft0I1I/AAAAAAAAAPo/s8WM5wLyKrk/s72-c/erykah+1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-4946380866896739366</id><published>2011-09-20T17:59:00.003+02:00</published><updated>2011-09-20T20:18:07.250+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchenne zmagania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Kuchenne zmagania, wycieczka i ... obrazki.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;Ostatnio blog mój miał focha i odmawiał współpracy ze mną, ale na szczęście mu się odwidziało. Mam nadzieję, że na czas dłuższy niż ostatnio, bo ile można zamęczać czytelników samymi słowami ;)?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;Gdy piłam dziś rano gorącą herbatę, siedząc na blacie w kuchni, spoglądałam na horyzont, który wyglądał już bardzo jesiennie, zimowo nawet. Zamglone drgające powietrze, rześkie, chłodne i lekko wilgotne. Już jesień. Czas odkurzyć sweterki, wełniane sukienki i spódnice, kolorowe rajstopy, chustki i szale. Obok mojego krzesła spoczywa na podłodze karton z nowymi kaloszami. Tylko, jak to określił i stwierdził wczoraj mój dobry kolega A., umilacza jesiennych wieczorów brak. W sumie mój ciepły kocyk, grube skarpety i bluza w zupełności mi wystarczą... na razie ;) Przyznam, że A. najbardziej jednak "zastrzelił" mnie stwierdzeniem, że gdyby nie wiedział, jak to jest ze mną naprawdę, pomyślałby, że jestem zajęta i samotność jesienna mi nie grozi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może powinnam jaki casting uskutecznić czy coś? Choć przyznam, że miałabym obawy, bo ja w te klocki zbyt dobra nie jestem, podobnie jak w te związkowe. Chodzę na (nazwijmy to) randki (choć osobiście wolę nazwę: spotkania), tyle że z samymi nieodpowiednimi facetami. (I tu przypomniał mi się pewien film, w którym bohaterka stwierdza dokładnie to samo, co ja w poprzednim zdaniu. Po czym widzimy z kim ma "szczęście" i "przyjemność" się  spotykać.) Chyba dodam nowy cykl dla własnego zdrowia psychicznego ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając jednak do obrazków, poniżej prezentuję wycieczkę, opisaną &lt;a href="http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/08/z-plecakiem-czy-z-mapa-wycieczka-w.html"&gt;tu&lt;/a&gt; oraz efekty zmagań kuchennych, do których dwa przepisy znajdują się &lt;a href="http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/09/kuchenne-zmagania.html"&gt;tu&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-rjwWXaIXjDg/TnjSYKsJNMI/AAAAAAAAANk/IOxgr41LnSs/s1600/DSC00013.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-rjwWXaIXjDg/TnjSYKsJNMI/AAAAAAAAANk/IOxgr41LnSs/s320/DSC00013.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654500644791858370" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-TqPQeiIeFpw/TnjSX76obbI/AAAAAAAAANc/1uI7CmKsHyU/s1600/DSC00012.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-TqPQeiIeFpw/TnjSX76obbI/AAAAAAAAANc/1uI7CmKsHyU/s320/DSC00012.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654500640826092978" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-p-1Gzc8Sgh4/TnjSXktNXTI/AAAAAAAAANU/60ZjrAUDCeE/s1600/DSC00011.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-p-1Gzc8Sgh4/TnjSXktNXTI/AAAAAAAAANU/60ZjrAUDCeE/s320/DSC00011.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654500634595777842" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;mój punkt orientacyjny w terenie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Z6m0BrehWww/TnjS8HCFHeI/AAAAAAAAAOM/LkXR9p9AjKI/s1600/DSC01765.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-Z6m0BrehWww/TnjS8HCFHeI/AAAAAAAAAOM/LkXR9p9AjKI/s320/DSC01765.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654501262285413858" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ZNOhfpehamk/TnjS9tbw5FI/AAAAAAAAAOU/C4xiOEIoo5M/s1600/DSC01770.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-ZNOhfpehamk/TnjS9tbw5FI/AAAAAAAAAOU/C4xiOEIoo5M/s320/DSC01770.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654501289773556818" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;cel podróży nr 1&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-kHZk79yiPDE/TnjTn9xTeMI/AAAAAAAAAO0/eaArqvGkj5I/s1600/DSC01774.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-kHZk79yiPDE/TnjTn9xTeMI/AAAAAAAAAO0/eaArqvGkj5I/s320/DSC01774.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654502015713376450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;cel podróży nr 2&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-NbcOao60Wmw/TnjTl5Tm-II/AAAAAAAAAOk/2DhN84-XA0w/s1600/DSC01772.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-NbcOao60Wmw/TnjTl5Tm-II/AAAAAAAAAOk/2DhN84-XA0w/s320/DSC01772.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654501980155345026" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;wreszcie pole... po chwiejnej przeprawie przez coś jak mostek,&lt;br /&gt;biegu przez bagienko i przedzieraniu się przez krzaczory&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-z9u3cOk6Yrc/TnjTn9BOSII/AAAAAAAAAOs/qXYfwfSoNYw/s1600/DSC01773.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-z9u3cOk6Yrc/TnjTn9BOSII/AAAAAAAAAOs/qXYfwfSoNYw/s320/DSC01773.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654502015511709826" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;moje kąpielisko&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ieS3w_IPWt4/TnjSYnDVqpI/AAAAAAAAANs/loVwZf24leA/s1600/DSC00015.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-ieS3w_IPWt4/TnjSYnDVqpI/AAAAAAAAANs/loVwZf24leA/s320/DSC00015.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654500652405336722" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-T0aCnpwJKVo/TnjToHdeAnI/AAAAAAAAAO8/BWXio8gLxns/s1600/DSC01777.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-T0aCnpwJKVo/TnjToHdeAnI/AAAAAAAAAO8/BWXio8gLxns/s320/DSC01777.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654502018314535538" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;po tych kamlotach i przez pokrzywy wlazłam do góry na pole&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-DSpC6Logh78/TnjS915IsgI/AAAAAAAAAOc/_w6ZhR71WAg/s1600/DSC01771.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-DSpC6Logh78/TnjS915IsgI/AAAAAAAAAOc/_w6ZhR71WAg/s320/DSC01771.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654501292044235266" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;jeszcze tylko obok pola do góry, w bok i prosto drogą do wsi&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-fgXSlb2aP9A/TnjS76toALI/AAAAAAAAAN8/LSFyHVRb-PM/s1600/DSC00023.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-fgXSlb2aP9A/TnjS76toALI/AAAAAAAAAN8/LSFyHVRb-PM/s320/DSC00023.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654501258978394290" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;stamtąd przyszłam&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-okXKjvwdxGg/TnjSY_GCFlI/AAAAAAAAAN0/ZxcXuO15IJQ/s1600/DSC00022.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-okXKjvwdxGg/TnjSY_GCFlI/AAAAAAAAAN0/ZxcXuO15IJQ/s320/DSC00022.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654500658859087442" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;zmasakrowana Choco&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-2T0InVBFL9U/TnjS8GTLFsI/AAAAAAAAAOE/Jnt8JeEauHQ/s1600/DSC00024.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-2T0InVBFL9U/TnjS8GTLFsI/AAAAAAAAAOE/Jnt8JeEauHQ/s320/DSC00024.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654501262088672962" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;we wsi odpoczynek przy drodze&lt;br /&gt;a tą drogą już prosto (jakieś 4-5 km) do domu...&lt;br /&gt;tylko w przeciwną stronę niż ta na zdjęciu ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-r695VzSVIhA/TnjYHXbT3II/AAAAAAAAAPc/1L7mo9LxfqU/s1600/DSC00040.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-r695VzSVIhA/TnjYHXbT3II/AAAAAAAAAPc/1L7mo9LxfqU/s320/DSC00040.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654506953222904962" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;zupa brokułowa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-lK4FZSlAbRM/TnjYHbDDBeI/AAAAAAAAAPU/DCcdo2W65jI/s1600/DSC00039.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-lK4FZSlAbRM/TnjYHbDDBeI/AAAAAAAAAPU/DCcdo2W65jI/s320/DSC00039.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654506954194879970" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;babeczki czekoladowe z malinami&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-WMhzo1PFQgY/TnjYHAB4QyI/AAAAAAAAAPM/UGY7Oy6tLBU/s1600/DSC00037.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-WMhzo1PFQgY/TnjYHAB4QyI/AAAAAAAAAPM/UGY7Oy6tLBU/s320/DSC00037.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654506946942223138" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;owsianka z malinami&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-uAsb-Jtn0fw/TnjYGseidwI/AAAAAAAAAPE/C3Pe2YT16vo/s1600/DSC00027.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-uAsb-Jtn0fw/TnjYGseidwI/AAAAAAAAAPE/C3Pe2YT16vo/s320/DSC00027.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654506941693720322" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;banany zapiekane w cieście naleśnikowym z sosem malinowym&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-EkR7W-Tf86k/TnjYHgV1QKI/AAAAAAAAAPk/3dcgu90JAoo/s1600/DSC00044.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-EkR7W-Tf86k/TnjYHgV1QKI/AAAAAAAAAPk/3dcgu90JAoo/s320/DSC00044.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654506955615846562" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;babeczki cytrynowo-imbirowe&lt;br /&gt;w wersji z malinami i bez&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-4946380866896739366?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/4946380866896739366/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/09/kuchenne-zmagania-wycieczka-i-obrazki.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/4946380866896739366'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/4946380866896739366'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/09/kuchenne-zmagania-wycieczka-i-obrazki.html' title='Kuchenne zmagania, wycieczka i ... obrazki.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-rjwWXaIXjDg/TnjSYKsJNMI/AAAAAAAAANk/IOxgr41LnSs/s72-c/DSC00013.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-658924566572276999</id><published>2011-09-14T23:59:00.000+02:00</published><updated>2011-09-15T00:30:41.637+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Pan K. i Pan Daylight.</title><content type='html'>Czasem wydaje mi się, że przestaję wierzyć w miłość. Są takie dni, że właściwie w nią nie wierzę, a bywają dni i takie, kiedy jakbym się przełamywała i jej pragnęła. Wracałam dziś do G. z północy przez pewne miasto, przez które ostatnio kilka razy przejeżdżałam, po którym sobie pochodziłam, w którym się rozjerzałam. Jego miasto. Miasto Pana K. Dziwnie to było chodzić jego śladami, siedzieć na dworcu, na którym on tyle razy wsiadał i wysiadał. Nie mogłam tam być bez myśli o nim. Choćbym nie wiem jak bardzo unikała myślenia o Panu K. i wypierała jego osobę z mojej głowy, to będąc tam, jestem bezsilna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypomniało mi się, jak pierwszy raz go zobaczyłam. Kolana się pode mną ugięły i dobrze, że za plecami miałam ławkę, na którą mogłam opaść, bo inaczej wywinęłabym orła. Jednak bliskie spotkanie twarzą w twarz nastąpiło dopiero kilka miesięcy później, gdy z impetem otworzyłam drzwi i zaraz bardzo szybko je zamknęłam, gdy go zobaczyłam za tymi drzwiami. Prawie nimi oberwał. A później jak już wyszłam... i przez następne kilka miesięcy właściwie niewiele słów zamieniliśmy ze sobą, ale przy każdej możliwej okazji bombardowaliśmy się spojrzeniami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Później stało się coś takiego, że nawarstwiło mi się to, co nie powinno i zaczęłam się dziwnie zachowywać. Wysyłałam Panu K. sprzeczne sygnały. Nasza znajomość była jak huśtawka, sinusoida. Nie wiem, dlaczego nigdy nie zapytałam go wprost o to, czego oczekiwał ode mnie, spodziewał się po tej znajomości i ... Mieliśmy jedną właściwie taką poważną, szczerą i otwartą rozmowę, gdy nikt nam nie przeszkadzał. Po niej zaczęłam wychodzić z depresji, lęku i wracać do życia. Żałuję, że nie odpowiedziałam mu wtedy na pewne pytanie, ale bałam się konsekwencji odpowiedzi... jakiekolwiek by one nie były. Głupia byłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spojrzał mi w oczy. Spojrzał tak, jak nikt przed nim i po nim nie patrzył. Czas się zatrzymał, a mi się coś takiego w środku zrobiło... i naga się poczułam, choć miałam na sobie całe mnóstwo ubrań. Jak sobie przypomnę to spojrzenie, to mi się z wrażenia aż słabo robi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spierdoliłam na całej linii i rozpierdoliłam fajną relację. Rozwaliłam tak, że nie było i nie ma czego zbierać. I myślę sobie, że chyba go skrzywdziłam. Może się mylę, ale gdzieś w środku i gdzieś w myślach czuję, że mocno go zraniłam, że nieświadomie i niezamierzenie go odtrąciłam. I cholernie tęsknię za nim. Brakuje mi kontaktu, ale może tak jest lepiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może to czytasz Panie K. ... I jeśli czytasz, to chciałabym, abyś wiedział, że żałuję i że bardzo Ciebie przepraszam. Chciałabym, abyś był szczęśliwy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan Daylight to zupełnie inna historia. Gdy o nim myślę, powtarzam sobie, że chyba zupełnie w jego przypadku zwariowałam, że może nawet rozum straciłam. Doprowadza mnie czasem do szału, do szewskiej pasji, ale mam do niego słabość. Uwielbiam jak z tym swoim wdziękiem, urokiem próbuje mnie przekonywać, udobruchać... Z nim jest trochę tak jak ze mną. On chyba sobie nie zdaje sprawy z tego, jak bardzo jesteśmy do siebie podobni. Robi mi to, co ja bym pewnie robiła. Nie wszystko. Tylko jedno. A ja mu nie potrafię zaufać. Zresztą dziwne by było, gdyby było inaczej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odmierzam swoje uczucia miarką jego powrotów i odejść. Maksimum wymieszało się z minimum i już właściwie nie wiem, gdzie znajduje się "witaj", gdzie podziało się "żegnaj". Cisza. Muzyka. Znów cisza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie znoszę go potrzebować. I nie znoszę tej tęsknoty, która przez niego mieszka we mnie. Nie znoszę tego, co on we mnie wywołuje, budzi. A z drugiej strony brnę, idę, jakbym w ogień wchodziła i szła w nim tak długo, dopóki jego ciepło mnie nie spali. Jakbym się chciała w nim spopielić. Uwielbiam wymieniać z nim swoje myśli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Panie Daylight może i Ty czytasz... a może nie... tęsknię. Zostawiasz po sobie ogromną pustkę. Wyrwę w drzazgach duszy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-658924566572276999?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/658924566572276999/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/09/pan-k-i-pan-daylight.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/658924566572276999'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/658924566572276999'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/09/pan-k-i-pan-daylight.html' title='Pan K. i Pan Daylight.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-6454654983249720584</id><published>2011-09-11T23:58:00.000+02:00</published><updated>2011-09-12T00:04:53.309+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przepisy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchenne zmagania'/><title type='text'>Kuchenne zmagania.</title><content type='html'>Tęsknota przewierca się przez moje myśli i ciało. Drąży w mojej duszy wąskie korytarze, przez które usiłuje się przecisnąć. Wypełnia moje żyły i chwilami mam wrażenie, że krąży w nich zamiast krwi. Jeść nie mam ochoty. Już samo patrzenie na produkty spożywcze sprawia, że ze skrzywioną miną odwracam głowę. Jednak jeść muszę, żeby tęsknota nie zaczęła wypełniać mojego żołądka i abym znów nie schudła na bladziutki szkielecik. Jedyna i najlepsza metoda, dzięki której jedzenie sprawia mi przyjemność, a ja się do niego nie zmuszam, to wypróbowywanie nowych smaków i przepisów oraz karmienie się tym, co naprawdę lubię. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto trzy moje ulubione smaki z ostatnich dni:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. sałatka z rucoli z gruszką&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;składniki:&lt;br /&gt;opakowanie rucoli&lt;br /&gt;2 gruszki - obrane i pokrojone w kostkę&lt;br /&gt;ser roquefort (ale czasem używam gorgonzoli) - pokrojony w kostkę&lt;br /&gt;opcjonalnie ziarna słonecznika&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;sos:&lt;br /&gt;oliwa&lt;br /&gt;sok z cytryny&lt;br /&gt;świeżo starty imbir&lt;br /&gt;sól, pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie składniki wymieszać ze sobą w misce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. zupa z brokułów&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;składniki:&lt;br /&gt;litr wywaru warzywnego (gotuję marchew, pietruszkę i seler wraz z łyżeczką masła i odrobiną soli) lub rosołu drobiowego (może być z kostki)&lt;br /&gt;cebula (pokrojona w kostkę)&lt;br /&gt;2-3 ząbki czosnku (pokrojone drobno)&lt;br /&gt;oliwa&lt;br /&gt;pół kostki śmietankowego serka topionego&lt;br /&gt;brokuły&lt;br /&gt;sól, pieprz, gałka muszkatołowa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cebulę i czosnek zeszklić na oliwie. Dodać wywar z warzyw/rosół. Zagotować. Dodać umyte i podzielone na różyczki brokuły. Dodać przegotowanej wody, jeśli potrzeba. Pogotować zupę około 20 minut, aż brokuły będą miękkie. Następnie zmiksować zupę dokładnie (można zostawić kilka różyczek brokułów do dekoracji) i znów zagotować. Dodać serek topiony, wymieszać dokładnie, żeby serek się rozpuścił. Przyprawić do smaku solą, pieprzem i gałką muszkatołową. Podawać posypane gałką muszkatołową i odrobiną startego żółtego sera. Ja uwielbiam jeść tę zupę z grzankami z serem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. babeczki czekoladowe z malinami (przepis na 12 szt.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;składniki:&lt;br /&gt;tabliczka gorzkiej czekolady&lt;br /&gt;15 dag masła&lt;br /&gt;szklanka malin&lt;br /&gt;szklanka mąki pszennej&lt;br /&gt;pół szklanki mąki ziemniaczanej&lt;br /&gt;szklanka cukru&lt;br /&gt;3 jajka&lt;br /&gt;2 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;sok z połowy cytryny&lt;br /&gt;skórka otarta z 1 cytryny&lt;br /&gt;pół łyżeczki soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czekoladę połamać i włożyć do garnka. Dodać do niej masło. Na małym ogniu rozpuszczać, mieszając. Musi powstać gładka jednolita płynna masa. Następnie wystudzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do miski włożyć 1 całe jajko i dwa żółtka (białka do osobnego naczynia). Dodać cukier i sól. Ucierać mikserem na puszystą masę (zrobi się biała). Dodać sok z cytryny i masę czekoladową. Zmiksować. Następnie przesiać na masę obie mąki i proszek do pieczenia. Zmiksować mikserem aż się połączą i miksować jeszcze 3-4 minuty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Białka ubić na sztywną pianę. Dodać do nich skórkę z cytryny. Wymieszać dokładnie, ale delikatnie łyżką. Następnie pianę dodać do masy czekoladowej i dokładnie, delikatnie całość połączyć. Na koniec dodać umyte maliny i wymieszać łyżką. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Masę nakładać do foremek/formy do babeczek wyłożonych papierowymi papilotkami. Piec 20-30 minut (w zależności od wielkości - mniejszym wystarczy 20 minut, większym potrzeba 30 min.) w 180 stopniach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcia powyższych efektów zmagań kuchennych pojawią się niebawem w osobnej notce. Przepis na babeczki wykombinowałam z głowy i zawartości mojej lodówki. Polecam serdecznie do wypróbowania dopóki są maliny. Wilgotne w środku, czekoladowo-malinowe niebo. Udało mi się dziś ocalić część babeczek przed pochłonięciem ich przez moją siostrę i siostrzeńca, bo unicestwiliby wszystkie i to na gorąco jeszcze! Trochę obawiałam się o smak, ale chyba niepotrzebnie. Życzę wszystkim udanego tygodnia!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-6454654983249720584?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/6454654983249720584/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/09/kuchenne-zmagania.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/6454654983249720584'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/6454654983249720584'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/09/kuchenne-zmagania.html' title='Kuchenne zmagania.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-4756362403493493567</id><published>2011-09-08T23:26:00.000+02:00</published><updated>2011-09-08T23:30:25.083+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>W stanie po spożyciu...</title><content type='html'>Jestem nietrzeźwa. Albo jestem w stanie po spożyciu alkoholu. Albo jedno i drugie. A to wina wina. Popołudnie było deszczowe i chłodne. Za to wieczór i noc nawet dość ciepłe, choć z lekkim wiaterkiem. Spacerek do domu był orzeźwiający i niezwykle przyjemny. Zresztą wieczór w ogóle był przyjemny. Trochę mylą mi się literki, ale umysł o dziwo wiedzę przyswaja w zastraszającym tempie. Szybciej mi idzie niż na trzeźwo. Ciekawe... W każdym razie dostałam głupawki. I dobrze mi z tym :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-4756362403493493567?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/4756362403493493567/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/09/w-stanie-po-spozyciu.html#comment-form' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/4756362403493493567'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/4756362403493493567'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/09/w-stanie-po-spozyciu.html' title='W stanie po spożyciu...'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-7689338816444361282</id><published>2011-09-05T23:31:00.000+02:00</published><updated>2011-09-05T23:38:40.743+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Stracony apetyt.</title><content type='html'>Kawa, kawa, kawa i dużo wody. Tym ostatnio się poję, a żywię się czekoladą, czasem jakimś zielskiem albo jogurtem. Jeść mi się właściwie nie bardzo chce. Tylko bym piła - byle mokre, byle dużo. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siedziałam ostatnio z moim przyjacielem ze studiów w Poznaniu w pewnym miejscu, do którego zagląda nasz krajowy "naczelny stylista". Gdy poszłam do łazienki, a D. poszedł zapłacić, wpadłam na, a właściwie zderzyłam się ze wspomnianym wcześniej panem. Centralnie wpadłam na niego. Znowu. Poprzednim razem prawie przydzwoniłam mu drzwiami. Tym razem było tylko małe buum ;) A to przez to, że chciałam szybko schować się w środku, żeby mnie nie zaczepił pewien facet, który przez cały czas, który spędziłam z D., a później także z D. i pewną znajomą przy stoliku, wpatrywał się we mnie. Gdy wstałam, on też wstał i podchodził do mnie, a ja zwiałam przed nim do łazienki, uprzednio zderzewszy się z panem "stylistą naczelnym". Zastanawia mnie jedno. Czy ja zawsze (a wcale nie jest to tak często), gdy jestem w tamtym miejscu muszę spotykać tego człowieka i wpadać na niego? Zabawne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy wracałam pociągiem jakiś czas później do domu w G., uciekając przed wzrokiem facetów, stwierdziłam, że w mężczyznach jest jedna rzecz, która może ich skreślić od razu w moich oczach albo wręcz przeciwnie, jedna rzecz, która może mnie drażnić do granic albo może mieć działanie odwrotne. Ciekawe czy ktoś z Was domyśla się, cóż to jest?&lt;br /&gt;Niezmiennie też w panach zadziwia mnie jedno - brak zrozumienia odpowiedzi "nie". "Nie" znaczy "nie". Koniec. Kropka. Na szczęście niektórzy to rozumieją. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy można stracić apetyt z tęsknoty...?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-7689338816444361282?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/7689338816444361282/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/09/stracony-apetyt.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/7689338816444361282'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/7689338816444361282'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/09/stracony-apetyt.html' title='Stracony apetyt.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-659102771963134244</id><published>2011-09-03T19:41:00.000+02:00</published><updated>2011-09-03T19:43:50.553+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiersze'/><title type='text'>...</title><content type='html'>słowa kapiące do kieliszka&lt;br /&gt;z warg kroplami spijane&lt;br /&gt;wino&lt;br /&gt;śmiech&lt;br /&gt;szelest włosów&lt;br /&gt;wzrok w myślach utkwiony&lt;br /&gt;zapach błądzący po szyi&lt;br /&gt;oddechem zapamiętany&lt;br /&gt;prawda w oczy nie kole&lt;br /&gt;jak drzazga tkwi w jego sercu&lt;br /&gt;dłoni ruchy splątane&lt;br /&gt;jej palce&lt;br /&gt;na wyciągnięcie ręki&lt;br /&gt;nie boli&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-659102771963134244?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/659102771963134244/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/09/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/659102771963134244'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/659102771963134244'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/09/blog-post.html' title='...'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-6412536293717735984</id><published>2011-09-02T02:45:00.000+02:00</published><updated>2011-09-02T02:50:38.584+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Żyję ;)</title><content type='html'>Minęła 2.00 w nocy... już prawie jakieś pół godziny temu. Moje oczy przypominają przecinki, ale żołądek domagał się jedzenia. Może dlatego że nie dostał dziś obiadu ani kolacji, no chyba że kawa to kolacja. Właśnie spożywam zrobioną "na prędce", o ile normalne gotowanie w środku nocy można nazwać tak właśnie. Szafki zieją pustką, podobnie jak lodówka, w której są poza produktami typowo śniadaniowymi (masło, jogurty, twaróg, mleko, owoce) tylko marchewki i ziemniaki. Były jeszcze pomidory, cebula i czosnek, ale zużyłam - zrobiłam sobie sos pomidorowy. Wyszedł przepyszny. Do tego prażony słonecznik i makaron - co prawda pełnoziarnisty już zjedzony, ale udało mi się znaleźć jeszcze opakowanie białego w postaci muszelek, co mnie bardzo ucieszyło, bo już widziałam siebie, jedzącą sos z kaszą gryczaną. Jakkolwiek lubię kaszę, to już niekoniecznie przepadam za nią w takim połączeniu. Potrzeba mi było dziś ciepłego posiłku, rozgrzania się od środka, bo przymusowym nocnym spacerku w chłodzie. Noce już jesienne, a nie letnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli o mnie chodzi, to ja mam się dobrze, tylko tonę w papierach i terminach. Wszystko powinno być najlepiej na wczoraj. Jeśli nie liczyć tego, że mam kłopoty z koncentracją i w ogóle z ogarnianiem rzeczywistości, które przejawiają się, wsponianymi już tu, trudnościami w trafieniu wrzątkiem do kubka lub szklanki, literówkami w sporej jak na mnie ilości, potykaniu się na prostej drodze (dziś tylko trzy razy prawie wywinęłabym orła), uderzaniu się o wszystkie meble, ściany, futryny drzwiowe i drzwi, nerwowym słowotoku na zmianę z zamyślonym milczeniem... Eh... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zauważyłam też pewną zmianę w moim wyglądzie zewnętrznym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba oszalałam albo zachorowałam, albo... sama nie wiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Godzina jest już późna, a zważywszy, że ja muszę się zwlec z łóżka znowu o jakiejś koszmarnie wczesnej godzinie typu 4 z minutami albo 5 rano, to jednak wypadałoby trochę odpocząć i zdrzemnąć się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życzę wszystkim przyjemnego piątku :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-6412536293717735984?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/6412536293717735984/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/09/zyje.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/6412536293717735984'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/6412536293717735984'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/09/zyje.html' title='Żyję ;)'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-2159666540689857309</id><published>2011-08-27T22:54:00.000+02:00</published><updated>2011-08-27T22:56:37.271+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>...</title><content type='html'>Burza z gwałtowną ulewą. Błyskawice rozcinają niebo jak nożyczki tiulowe zasłonki. Grzmoty rozlegają się po okolicy jakby beczki z piwem kulano gdzieś za horyzontem. Wielkie krople zmywają kurz dnia upalnego, przesycają powietrze zapachem świeżej zieleni, wilgotną ziemią. Deszcz smętnie szumi za oknem, nucąc wraz z wiatrem smutną kołysankę, a mi tak cholernie chce się płakać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-2159666540689857309?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/2159666540689857309/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/08/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/2159666540689857309'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/2159666540689857309'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/08/blog-post.html' title='...'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-3736996981200490295</id><published>2011-08-26T21:32:00.001+02:00</published><updated>2011-08-26T21:32:28.908+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Pod sierpniowym niebem.</title><content type='html'>Mało mnie tu. Nawet bardzo mało. Nie wiem, w co mam wsadzić ręce, bo tyle się dzieje. Chyba będę musiała sprawić sobie jakąś torbę na lapka albo... mniejszego lapka, co by się w torebce zmieścił, w torebce, która jest pełna najróżniejszych rzeczy. Przy okazji przydałaby się nowa torebka... Doszłam do wniosku, że nie dysponuję odpowiednio wielką! Wciąż mi się coś nie chce zmieścić. I na dodatek muszę sama sobie kazać się uporządkować, ogarnąć, ale jak tu coś takiego kazać totalnemu roztrzepańcowi, który czuje, że własną głowę zaraz zgubi? Już są pewne oznaki prób uporządkowania m.in. papierologii - wzorowy porządek jestem w stanie osiągnąć, perfekcyjność do obrzydzenia, jest to konieczne, ale skończy się roztrzepaniem na co dzień. Gdyby jeszcze samochody, słupy, latarnie i inne takie zechciały mi schodzić z drogi, gdyby moje nogi raczyły jednak nie potykać się o krawężniki, schody i nierówne płyty chodnikowe... Kalendarz wypełniony mnóstwem karteczek pełnych ważnych zapisków, biurko wygląda jak pobojowisko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Albo już oszalałam, albo jestem bliska, tak samo jak bliska jestem utraty głowy. Tylko czy ja kiedyś straciłam głowę? Nie, ale czuję, że to może nastąpić. Nie wiem, czy to przez sierpień, czy przez zmianę koloru włosów, ale nagle okazało się, że prowadzę jednak jakieś życie towarzyskie, które coś bujnie zaczęło się ostatnio rozrastać i nie jestem zamknięta w 4 ścianach, wdrażam nowe projekty w moje życie zarobkowo-zawodowe. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie szaleję. Wyżywam się w kuchni (efekty pojawią się tu niebawem), wracam do tańca, zapisałam się nawet na basen (do którego, nawiasem mówiąc, czuję obrzydzenie, ale jakoś postaram się przeżyć), może urodzi się wreszcie projekt muzyczny od lat odkładany i pod dywan zamiatany, wpływam jakoś na ludzi z korzyścią dla nich(jedną przyjaciółkę przekonałam do zakupu spódnicy i sukienki, w których wygląda oszałamiająco z tymi swoimi niesamowicie zgrabnymi nogami, a drugą przyjaciółkę namówiłam na basen, a  przy okazji przekonałam jej męża, że powinien ją puścić ze mną, a nie wmuszać pomysł z siłownią, który wywołuje u niej wstręt gorszy niż basen u mnie), do łez rozbawiłam przyjaciółkę, której na stwierdzenie, że faceci się za mną oglądają, odrzekłam, że to niemożliwe i że coś się jej zdawało. Wpadam w słowotok, miewam głupawki w czasie których skręcam się ze śmiechu (ostatnio nawet na podłodze i trawniku, bo z krzesła spadłam) i mam kłopot z trafieniem wrzątkiem z czajnika do kubka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieczorem wpatruję się w sierpniowe rozgwieżdżone niebo, cieszę się jak dziecko z ciepłego deszczu i z przyjemnością w nim moknę, wczesnym rankiem gdy wzejdzie słońce stoję na balkonie pijąc kawę i wpatrując się w drgające powietrze, w lekko rozmyty horyzont, jem, wącham, smakuję, wyobraźnia pracuje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniedziałek był do niczego. Najgorszy, najokropniejszy dzień w tym miesiącu. Byłam zła, nieszczęśliwa i wszystko było nie tak, ale gdy spojrzałam w to piękne, usiane gwiazdami, sierpniowe, nocne, granatowe niebo i wzięłam głęboki oddech, poczułam jak schodzi ze mnie napięcie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam takie jedno marzenie, którego spełnienie przeraża mnie trochę. Boję się, co to ze mną będzie, jak ono się spełni, ale chciałabym bardzo, aby się spełniło. A mianowicie - raz jeden w życiu chciałabym totalnie choć na chwilę stracić głowę i wcale nie o to chodzi, żebym robiła za bezgłową Choco ;).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-3736996981200490295?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/3736996981200490295/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/08/pod-sierpniowym-niebem.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/3736996981200490295'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/3736996981200490295'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/08/pod-sierpniowym-niebem.html' title='Pod sierpniowym niebem.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-62120923181444477</id><published>2011-08-21T14:18:00.000+02:00</published><updated>2011-08-21T14:20:23.246+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='z plecakiem czy z mapą'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Z plecakiem czy z mapą - wycieczka w poszukiwaniu siebie.</title><content type='html'>Gdy wróciłam wczoraj rano z zakupami do domu, ogarnęłam się i wmusiłam w siebie śniadanie, naszła mnie myśl, że może by tak zrobić sobie małą pieszą wycieczkę gdzieś po okolicy. Wybrałam sobie cel czyli Strzyżewo Kościelne i jez. Strzyżewskie, bo nigdy tam nie byłam, choć to przecież tak blisko. Spakowałam do plecaka na wszelki wypadek ubranie na zmianę, sweter, ręcznik, kosmetyczkę, dużą ilość wody, zamknęłam mieszkanie i wyruszyłam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybrałam sobie okrężną drogę do celu, ponieważ chciałam zajrzeć do jeszcze jednego sklepu. I tak jakoś niezamierzenie zrobiłam zakupy, plecak mocno się wypełnił. Przeszłam sobie przez trasę prowadzącą do Poznania, wzbudzając ciekawskie spojrzenia ludzi. Pomyślałam sobie, że przecież nie żyjemy w Ameryce, aby dziwił kogoś widok osoby, idącej z plecakiem zamiast przemieszczającej się samochodem. Gdy przeszłam na drugą stronę, wybrałam sobie dość kamienistą drogę, ale innej w okolicy nie było. Mogłam kawałek dalej iść asfaltem, ale wtedy to nadłożyłabym jakieś 3 km i już w ogóle byłoby bardziej niż naokoło. Przeszłam sobie może kilkaset metrów i zauważyłam czarnego okropnie warczącego w moim kierunku psa. Wokół było kilka domów, ale żadnych ludzi, tylko krowy leżące sobie na trawce. Pomyślałam, że jak mnie ten pies ugryzie... ale zaraz sobie przypomniałam, że tylko pies znajomych mojej siostry mnie nie znosił i gdyby mógł rozszarpałby mnie na strzępy, choć nic mu nie zrobiłam. I jeszcze był kiedyś jeden taki dalmatyńczyk, który schrupałby moją rączkę wraz z bułką, którą w niej miałam, gdyby nie moja mama. Pies wyleciał od ogrodnika i rzucił się... na bułkę, nie na mnie. Poza tym, że się trochę wystraszyłam, nic mi się nie stało. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym razem zatrzymałam się, odczekałam aż zostanę obwąchana, aż się zwierzę naszczeka, nawarczy i po pół kroczki odsuwałam się. Pies w końcu stwierdził, że mam go gdzieś i się go zupełnie nie boję, i też sobie poszedł. Minęłam krówki i po jakichś 600 metrach dotarłam do asfaltówki, która miała mnie do celu zaprowadzić. Oczywiście jak to ja nie mogłam iść cały czas wyznaczoną przez siebie drogą, tylko musiałam koniecznie sprawdzać dokąd prowadzą boczne dróżki przez co prawie weszłam na jakiś teren prywatny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szło mi się miło i przyjemnie. Ludzie się za mną oglądali, bo może widok nie bardzo codzienny, że idzie sobie osóbka z plecakiem i uśmiecha się na prawo oraz lewo. Słonko przyjemnie grzało, wiatr co chwilę wplątywał się w moje włosy, chmurki wesoło żeglowały po niebie, a ja byłam tak niesamowcie szczęśliwa, że wreszcie mogę sobie pochodzić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lubię chodzić, chodzę dużo, ale zwykle tak bywa, że pierwsze 2-3 km to męka, bo muszę się rozchodzić. Jak się zbliżam do około 20 kilometra wędrówki zaczynam mieć kryzys, bo mięście próbują przypomnieć o swoim istnieniu i wówczas zastanawiam się nad tym, czy nie usiąść gdziekolwiek albo może lepiej złapać nawet stopa i wrócić do domu, bo siły się wyczerpują, a ja może nie dam rady. I wtedy sobie powtarzam, że trzeba być "twardą nie miętką" (tak tak, dokładnie tak i nie ma tu błędu) i kto ma dać radę jak nie ja. Od razu mi lepiej i choćby nie wiem, jak mnie ciało bolało, a sił już nie było, to ja dojdę, najwyżej padnę u celu... Dlatego po górach nie powinnam chodzić sama, po pagórkach owszem, ale nie po górach, bo zdarzało mi się mdleć na szczycie. Po czym jak odzyskałam przytomność, poleżałam na trawce, kamieniach czy co tam było ze 3 minuty to już wszystko było w porządku i to tak, jakbym nie wykonała wcześniej żadnego wysiłku. Do dziś pamiętam jak w Szkocji na szczycie Ben Nevis mówię do mojej przyjaciółki - "Coś mi jakoś słabo. Chyba zemdleję." Na to ona - "K. łap ją!". Dobrze, że K. obok był, zdążył się odwrócić i mnie złapać, bo ona by nie zdążyła, a ja wylądowałabym na kamieniach. Z tym moim mdleniem tak jest, że zwykle zdążę wypowiedzieć lub pomyśleć to co powyżej i film mi się urywa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do wczorajszej wyprawy, gdy dotarłam do Strzyżewa Koś., usiadłam sobie na trawce koło cmentarnego muru, aby sprawdzić co mi powie mój gps. Tak tak, też usiłuję nadążać z duchem czasu, ale musiałam sprawdzić czy mam się przedzierać zarośniętą dróżką czy będzie coś bardziej normalnego. I było. Kawałek dalej na górce za kościołem. Gdy tak siedziałam i sprawdzałam, facet, który siedział w zaparkowanym obok samochodzie, przyglądał mi się wciąż i wciąż wzrokiem lekko nagannym. Może dlatego że obok był cmentarz? A kto go tam wie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z górki w dół była normalna, lecz trochę kamienista i dziurawa droga nad wodę. Jak się okazało kilka minut później, dotarłam na miejscowe kąpielisko, a raczej na miejsce, w którym jest kilka namiotów, trzy rowery wodne, trochę ludzi i budka z ciepłym jedzeniem typu fast food. Minęłam ludzi i poszłam drogą, która skręcała w las. Co kawałek były bardzo fajne zejścia nad wodę i wejścia do wody tyle tylko że jak dla mnie za bardzo odsłonięte i wystawione na widok albo zajęte przez wędkarzy, który było tam całkiem sporo. Gdy zbliżałam się do jednego końca jeziora, zagadnął mnie jeden pan wędkarz, pytając co czy idę do miejscowości J. Ja mu na to, że nie. Pan wędkarz dopytywał się dalej i chciał się dowiedzieć, gdzie w takim razie wędruję. Ja mu na to, że dookoła jeziora. A on się pyta zdziwiony: "Sama?". Odpowiedziałam mu, że tak. No to on, czy ja się nie boję. A ja mu na to - a czego i dodałam, że chcę zmierzyć, jak długo trwa obejście jeziora. Pożegnałam się i sobie poszłam.&lt;br /&gt;Kawałek dalej spotkałam inne pana rybaka - znacznie młodszego od tego wcześniejszego i bardzo przystojnego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilkaset metrów dalej zobaczyłam coś co było kiedyś mostkiem i coś co chyba było/jest rzeką. Jezioro jest chyba przepływowe. W każdym razie, o ile pamięć mnie nie myli zasila je Wełna. Czekoladka wpadła na pomysł, że zamiast nadkładać kilometrów można przejście przez bagienko wokół i nad tą coś jak rzeczką po tym czymś co było mostkiem. Owo coś co przypominało mostek było metalowe, zardzewiałe i chwiejące się. Wyglądało niestabilnie i takie było. Z mostka zostały tylko boki, wyginające się na wszystkie końce. Po mojej stronie było tylko trochę grząsko i łatwo było wejść na to coś jak mostek. Wybrałam stronę przy której rosło drzewo, bo w razie czego był to jedyny stabilny punkt. Po pół kroczki przesuwałam się w bok, usiłując zachować równowagę i zapanować nad tym, aby się to cholerstwo nie przewróciło pod moim ciężarem, bo chwiało się okropnie. W okolicy drzewa okazało się, że poręcz została przeżarta przez rdzę i odpada, więc w duchu podziękowałam sobie, że wybrałam tę stronę, bo mogłam się złapać drzewa. Za drzewem odwróciłam się, jedną ręką trzymałam się pnia, a drugą próbowałam złapać wystające metalowe coś, aby się przytrzymać i dojść do końca. Udało się. Zeszłam cała z tego chwiejącego się paskudztwa, ale od razu okazało się, że wdepnęłam w bagienko i to znacznie bardziej grząskie niż to, które było po drugiej stronie, więc jedyną możliwością było przebiec jak najszybciej do lasu, który by na wprost. Efekt? Moje nogi i "nieśmiertelne" choć prawie już uśmiercone przeze mnie sandały były okropnie brudne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugiej stronie ścieżka była mocno zarośnięta, ale było ją widać. Przedarłam się przez krzaczory i znalazłam się obok zaoranego pola. Przeszłam skrajem pola, dotarałam do normalniejszej drogi i zauważyłam stojący traktor. Chciałam zejść nad wodę, ale usłyszałam głosy, a chwilę później zobaczyłam ludzi w intymnej sytuacji... Jak to dobrze, że jednak tam nie poszłam i że umiem się zachowywać w lesie cicho. Poszłam dalej, minęłam traktor, przebiegłam obok zejścia nad wodę, bo znajdował się tam pan, wyglądający jak rolnik, a mogło się okazać, że ja znów jestem na jakimś prywatnym terenie, a wracać przez ten pokraczny mostek i bagienko to jednak nie miałam ochoty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czasie biegu wypadł mi telefon. Nagle poczułam, że mam coś pusto w kieszeni i się zatrzymałam. Odwróciłam się i spojrzałam, że kilka metrów ode mnie leży mój telefon. Podniosłam go z ziemi i trzymałam w ręce. Kawałek dalej schowałam go do plecaka, bo czekało mnie przedzieranie się bardzo mocno zarośniętą dróżką. Chyba nikt tamtędy nie chodzi, bo droga była okropnie zarośnięta. Dużo zielska wszelakiego, zwłaszcza wysokich pokrzyw i mnóstwo gałęzi. Po kilkunastu minutach znalazłam sobie zejście nad wodę i postanowiłam się umyś, bo komary zrobiły sobie ze mnie ucztę. Przyciągały je niewątpliwie ślady bagienka na moich łydkach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wypłukałam buty wraz z nogami, po czym buty zdjęłam, przyszykowałam sobie ubranie do przebrania i ręcznik, i rzuciłam się w tym, co miałam na sobie do wody. Grunt mulisty, ale do przeżycia. Woda w jeziorze bez rewelacji i też do przeżycia. Umyć się musiałam. Ostatni raz do wody wskakiwałam tak jak stałam (z własnej woli ;) jakieś 12 lat temu na obozie. Moje ubranie było też przepocone i dodatkowo ubrudzone żywicą oraz kurzem, bo rozładowałyśmy i układałyśmy sprzęt, i budowałyśmy obóz. Wypłynęłam sobie na środek jeziora, aby zobaczyć, w którym miejscu się znajduję. Stwierdziłam, że powinnam kierować się w górę za kawałek drogi, jeśli chcę jakimś skrótem dotrzeć do wioski i asfaltówki, aby wrócić do domu. Popływałam sobie, aż uznałam, że jestem dość czysta i wyszłam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mniej więcej po drugiej stronie jeziora kąpała się jakaś dwójka ludzi, ale zupełnie się tym nie przejęłam. Zrzuciłam z siebie wszystkie mokre rzeczy i stałam tak, jak mnie pan Bóg stworzył. Byłam w tak zarośniętej części dróżki, że tylko jakiś szaleniec by tam dotarł. Doprowadziłam się do porządku, wzłożyłam czyste i suche ubranie, spakowałam to, co było mokre, uprzednio wykręciwszy i mogłam się przedzierać dalej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Minęłam zwalone drzewo, przechodząc pod nim na czworakach i dotarłam do mniej zarośniętej części drogi. A że nie miałam ochoty spotykać się z ludźmi, to wylazłam okropnie kamienistą drogą w górę. I znalazłam się na zaoranym polu. I skrajem tego pola sobie szłam. Nie było tam pokrzyw, komarów i gałęzi, co było o tyle ważne, że moje łydki mocno odczuły kontakt z przyrodą, więc wolałam je trochę pooszczędzać, bo musiały mnie jednak zaprowadzić do domu. Z pola prędzej czy później musi być zjazd na jakąś drogę, a gps pokazywał mi, że idę dobrze. W końcu na górce zobaczyłam domki i asfaltówkę. Gdy tam doszłam, to sobie usiadłam  przy drodze i napiłam się wody. Czekało mnie jeszcze jakieś 4-5 km do przejścia, więc już całkiem niedaleko. Spojrzałam sobie w stronę lasu, pola i oświeciło mnie, że chodziłam po tym samym lesie, w którym byłam M. Śmiać mi się zachciało. Posiedziałam, pomachałam nogami i poszłam do domu cała z siebie zadowolona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koło domu zaczęłam odczuwać skutki spaceru, a raczej te skutki prócz łydek, które były podrapane, pożarte i poparzone, zaczął odczuwać mój tyłek. Ciężar plecaka przestałam dość szybko odczuwać, bo po jakimś kilometrze, co zresztą nie było dziwne, jeśli przez lata przyzwyczaiłam się do chodzenia z takim 15-20 kg. Jak sobie wszystko dziś zliczyłam, to okazało się, że przeszłam ponad 20 km. Dziś już tego zupełnie nie odczuwam i mogłabym znowu iść, ale wczoraj... Cóż... Napisałabym wczoraj notkę, ale... mój tyłek nie pozwalał mi siedzieć i nadawał się tylko do wymasowania. Mój tyłek wolał opcję stojącą lub leżącą i to na plecach, a gdy tylko usiadłam, to myślałam, że w górę wystrzelę zaraz. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróciłam naładowana pozytywną energią. Sama sobie udowodniłam, że wciąż mogę na sobie polegać, że siebie mogę być pewna. Potrzebowałam się sprawdzić i wiem, że dla siebie jestem świetnym oparciem. I już wiem też, dlaczego mam taką pewną okropną cechę, okropną dla tych, którzy się z nią zetkną, bo mi bardzo pomaga, ale to temat na inną notkę. Przy okazji przypomniałam sobie, jak kiedyś pojechałam pod namiot z pewnym panem i po 15 minutach miałam dość. Zatruł mi totalnie kontakt z przyrodą. Do tego jak zobaczyłam jak rozkłada namiot i do tego usiłuje mnie tego uczyć, a wiedział, że jestem osobą, która w życiu rozłożyła i złożyła już setki namiotów, znacznie większych... Jak nie widział, to poprawiłam, bo trochę silniejszy wiatr zdmuchnąłby ten namiot. W międzyczasie wyśmiał mnie, że przecież nie rozpalę ogniska z mokrego drewna bez podpałki albo benzyny. Rozpalilam je, zanim zdążył postawić namiot. Resztki coli zamiast wypić chciał wlać do jeziora i inne takie... A najbardziej wkurzył mnie tym, że śmieci zamierzał zostawić w lesie, zamiast je zabrać ze sobą. I od tamtej pory kontakt z przyrodą jest dodatkowym i niezwykle ważnym weryfikatorem. A na mnie działa kojąco i energetyzująco. Mam ochotę na kolejną wycieczkę. Pozostaje tylko znaleźć czas.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-62120923181444477?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/62120923181444477/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/08/z-plecakiem-czy-z-mapa-wycieczka-w.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/62120923181444477'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/62120923181444477'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/08/z-plecakiem-czy-z-mapa-wycieczka-w.html' title='Z plecakiem czy z mapą - wycieczka w poszukiwaniu siebie.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-202526981235758411</id><published>2011-08-20T12:21:00.000+02:00</published><updated>2011-08-20T12:21:00.413+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiersze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='z plecakiem czy z mapą'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Z plecakiem czy z mapą - zeszyt i romantyk.</title><content type='html'>Zachciało mi się dziś wycieczki. Pieszej. W poszukiwaniu jeziora, lasu i... braku ludzi. Wiatr wieje, słonko grzeje, chmurki żeglują po niebieskim niebie - idealna pogoda na bardzo bardzo długi spacer. Jakoś tak się złożyło, że mój notatnik został w B. i nie zabrałam go ze sobą do G., może dlatego że pakowałam się prawie na ostatnią chwilę. Dlatego też w domu w G. szukałam czegoś, co przypomina zeszyt lub luźne czyste kartki. Znalazłam notatnik mojej cioci, w którym tylko kilka kartek zapisała. A to co tam znalazłam najpierw mnie zdziwiło i prawie jednocześnie uradowało. Słowa, słowa, słowa. Dużo słów. Zebranych w teksty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znalazłam między innymi "Romantyka":&lt;br /&gt;Trafił się jej romantyk,&lt;br /&gt;Lecz niestety - już antyk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zabieram zeszyt i udaję się na spacer. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życzę wszystkim przyjemnego sobotniego popołudnia :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-202526981235758411?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/202526981235758411/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/08/z-plecakiem-czy-z-mapa-zeszyt-i.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/202526981235758411'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/202526981235758411'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/08/z-plecakiem-czy-z-mapa-zeszyt-i.html' title='Z plecakiem czy z mapą - zeszyt i romantyk.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-2391289416032060943</id><published>2011-08-16T21:52:00.000+02:00</published><updated>2011-08-16T21:53:04.810+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Pudełeczko z kolorami.</title><content type='html'>Gdy byłam małą dziewczynką, zauważyłam, że na wiszącej szafce w łazience jest pudełeczko z kolorami. Miałam jakieś 4 lata, gdy postanowiłam wleźć na wiadro, potem na brzeg wanny, następnie na umywalkę, aby dostać się do pudełeczka. Fascynowało mnie bardzo. Prawie tak samo atlas anatomiczny, pieczenie ciasteczek i granie na wszystkim, na czym się dało, zanim mi tego czegoś nie zabrano ;) Tak bardzo chciałam mieć pudełeczko w swoich rękach, zajrzeć do niego, że nie byłam uważna, ostrożna i spadłam z tej umywalki. Jako że Wszechmocny czuwa nad idiotami, z upadku wyszłam właściwie bez szwanki, jeśli nie liczyć guza i kilku siniaków. I wcale mnie to nie zniechęciło. Przy kolejnej okazji wdrapałam się znowu i pudełeczko ściągnęłam. Lecz, aby móc zejść, musiałam wsadzić je sobie w rajstopy. Inaczej skończyłoby się to tak jak za pierwszym razem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy otworzyłam pudełeczko, otworzyłam też buzię i napatrzeć się nie mogłam na tę mnogość kolorów. Pastelowe, perłowe i matowe, jaskrawe, jasne i ciemne, kolorowe. Długo się jednak nie nacieszyłam nimi, ponieważ po kilku minutach do łazienki wparowała mama z siostrą. Jednak zanim to nastąpiło, udało mi się kolory wykorzystać. Efekt? Miałam na twarzy wszystkie kolory tęczy. W zamyśle miało to przypominać makijaż. Pudełeczko z kolorami, zawierające cienie i róże, powędrowało w inne miejsce, ale czasem mogłam się kolorami bawić, pod czujnym okiem siostry lub mamy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tych pudełeczek z kolorami ciągnie mnie od tamtego momentu i aż dziwne wręcz, że nie zajmuję się tym zawodowo. Jednak kolor na mojej twarzy aż mniej więcej do 21 roku życia pojawiał się jako charakteryzacja (wyjątek studniówka) przy okazji przedstawień, pantomimy, tańca czy innych moich zajęć, w których było to jakoś potrzebne. W ogóle się nie malowałam i nawet nie posiadałam żadnych przyborów. Pewnego dnia to się zmieniło i moja kosmetyczka przestała świecić pustką, zapełniając się pudełeczkami z kolorami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj robiłam w niej porządek. Powyrzucałam to, co straciło termin, a nie zostało zużyte, uporządkowałam, wyczyściłam, pędzle umyłam. I do takich porządków usiłuję namawiać moje siostry, przyjaciółki i koleżanki. Gdy słyszę o 6-letnim tuszu do rzęs (bo przecież jakimś cudem nie skamieniał doszczętnie...) albo o cieniach czy szmince, które wyglądem zachęcały kilka lat temu, a teraz się tylko kruszą (ale przecież nie zostały zużyte i dużo jeszcze zostało...), albo widzę pędzel, którego brzydziłabym się (niestety) dotknąć dłonią, a co dopiero się tym malować (a to się myje?!), to coś mi się takiego robi w środku, że aż mam ochotę krzyczeć z rozpaczy. Tłumaczę i proszę, mając nadzieję, że do tych moich kobiet wreszcie trafi. Do wszystkich. Do niektórych trafiło od początku. Lepiej mieć jedną szminkę lub błyszczyk i używać niż mieć cały zestaw, aby było widać, że posiadamy, używać z tak rzadka, że prawie wcale, usiłując ustanowić rekord na najbardziej przeterminowany kosmetyk kolorowy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawartość mojej kosmetyczki nie jest oszałamiająca, a wczoraj po porządkach była prawie pusta. Należało uzupełnić ją o nowe pudełeczka z kolorami. W tym celu udałam się z przyjaciółką do sklepu, w którym czułam się jak dziecko przed półką ze słodyczami, z której może wybierać wszystko, co zechce.  Najpierw dobrałyśmy kolory do urody mojej przyjaciółki, a następnie ja wzięłam się za wybieranie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po zmianie barwy włosów doszłam do wniosku, że kolory z pudełeczek nie pasują do nowej kolorystyki. Kolory ubrań komponują się świetnie z moimi włosami i źle by wyglądały na mnie tylko wtedy, gdy byłabym w blondzie. Za to gdy spojrzałam w pudełeczka z kolorami, stwierdziłam, że wyglądałabym koszmarnie w takich barwach, jak clown. Paskudztwo jakieś. Poza tym i tak zostały mi marne ich resztki, więc trzeba by było je uzupełnić. Dlatego dziś wybrałam sobie nowe kolory i włożyłam je w moje pudełeczka z kolorami. Gdy rozpakowałam wszystko w domu, poukładałam, znów stałam z otwartą buzią i wpatrywałam się w nie z niemym zachwytem i błyskiem w oczach, jak wtedy gdy byłam małą dziewczynką. &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-2391289416032060943?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/2391289416032060943/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/08/pudeeczko-z-kolorami.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/2391289416032060943'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/2391289416032060943'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/08/pudeeczko-z-kolorami.html' title='Pudełeczko z kolorami.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-7309199307206546485</id><published>2011-08-16T00:47:00.000+02:00</published><updated>2011-08-16T00:54:48.489+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Utonęłam. Prawie.</title><content type='html'>Utopiona po uszy w papierach. Dobrze, że czubek mej głowy widać jeszcze ;) Wiedziałam, że sierpień będzie obfity we wszystko, ale żeby aż tak? Nie wiem, w co mam ręce włożyć, natłok wszystkiego jest totalny. I w tej chwili dziękuję sama sobie, że jak Wszechmocny rozdawał nam różne rzeczy, to jednak ustawiłam się w kolejce po zwoje mózgowe, inteligencję i gramotność, bo inaczej przy tym moim roztrzepaniu zginęłabym marnie. I utonęłabym. A tak to tylko utonęłam prawie w tej kupie papieru i okropnych sformułowań. Unoszę się jakoś na powierzchni. Może nawet nauczę się pływać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-7309199307206546485?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/7309199307206546485/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/08/utoneam-prawie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/7309199307206546485'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/7309199307206546485'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/08/utoneam-prawie.html' title='Utonęłam. Prawie.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-7168322295382645062</id><published>2011-08-10T13:28:00.001+02:00</published><updated>2011-08-10T19:57:27.918+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przepisy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jedzenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Sufletowo.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;Od dziecka uwielbiałam wszelkiego rodzaju zapiekanki. A zamiłowanie do nich tak naprawdę zaczęło się chyba pewnego piątkowego popołudnia, gdy wróciłam ze szkoły. Za oknem było paskudnie, brzydko, zimno i deszczowo. W domu byłam tylko ja i mama. W lodówce i szafkach robiło się mocno pustawo, podobnie jak w portfelach rodziców. Moja mama wykazała się wtedy pomysłowością i zrobiła cudowną zapiekankę. Do dziś pamiętam tamten niesamowity zapach i smak. Żałuję bardzo, że nigdzie nie zapisałam składników z jakich mama zrobiła tę zapiekankę. Ciepłe przepyszne i pięknie pachnące danie rozjaśniło mi tamten pochmurny dzień, a moje kubki smakowe rozmiłowały się w zapiekankach. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;Zapiekanka to właściwie pojęcie bardzo ogólne. Najczęściej chyba kojarzy się z czymś, co można kupić w budce z fast foodami. Jednak zapiekanka to potrawa zapiekana w piekarniku, przyrządzona z różnych, często wcześniej ugotowanych składników. Stąd mamy zapiekanki z makaronu, z warzyw, w tym z ziemniaków. Wśród zapiekanek jest też coś takiego jak gratin. Słowo "gratin" pochodzi z języka francuskiego. Pod tym pojęciem należy rozumieć wszystko to, co w czasie zapiekania pokrywa się złocistobrązową chrupiącą skórką. I jest jeszcze mój absolutny faworyt czyli suflet. Słowo to również wywodzi się z francuskiego. Pochodzi ono od czasownika souffler, oznaczającego wydmuchiwać, dmuchać, nadymać, dąć. Suflet to puszysto wyrośnięta, dzięki dodaniu ubitej na sztywno piany z białek, zapiekanka. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;Zapiekanki mają to do siebie, że potrafią poprawić humor w paskudny dzień, a te słodkie cudownie odganiają wszelkie smutki. Poza tym zapiekankę można przyrządzić prawie ze wszystkiego, co jest jadalne, a dzięki temu możemy szaleć z pomysłami.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;Pierwszy suflet, który zrobiłam, był mało udany. Smak miał nawet niezły, ale wyglądał koszmarnie. Poza tym był robiony nie w ceramicznej formie, tylko w tym co było pod ręką. Opadł, środek się wciągnął, a suflecik wyglądał jak rozciągnięty balonik, z którego uszło powietrze. Następne razy były już dużo dużo lepsze. Gdy robię słodkie sufleciki, czy to małe, czy duże - formę smaruję masłem i obsypuję cukrem. Natomiast te serowe, z szynką i z warzywami, słone i pikantne również wkładam w foremki wysmarowane masłem. Czasem obsypuję je bułką tartą, a czasem niczym. Zdarza się, że natłuszczam formę oliwą, ale to wyjątkowo rzadko, jeśli jakimś cudem masło zniknie z mojej lodówki. Foremki napełniam do max 2/3, czasem 3/4 wysokości, aby suflecik mógł swobodnie wyrosnąć i nie zabierał się za uciekanie. Suflety muszą wędrować do nagrzanego piekarnika. Chwilę po upieczeniu i wyjęciu, może trochę opaść i jest to całkiem normalne. Dlatego suflety najlepiej jeść tuż po wyjęciu z piekarnika. Wtedy nie tylko pięknie wyglądają, ale świetnie smakują. Suflety piekę zwykle w temperaturze 180-200 stopni. Te małe zwykle 15-20 minut, te duże około 45 minut. I jeszcze jedna ważna uwaga- nie należy otwierać piekarnika w trakcie pieczenia.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;Poniżej 3 najprostsze wersje sufletowe w wersji pojedynczej (małej). Gdy używam dużej formy zwykle składniki mnożę razy 4. Zachęcam do różnych wariacji z dodatkami, przyprawami.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-_92gIswDY0Y/TkLE5-Wq4yI/AAAAAAAAAMs/wA0dganhiOg/s1600/DSC01581.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-_92gIswDY0Y/TkLE5-Wq4yI/AAAAAAAAAMs/wA0dganhiOg/s320/DSC01581.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5639286183690953506" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;suflecik serowy&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;składniki:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;1 jajko (rodzielić białko i żółtko)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;sól, pieprz, gałka muszkatołowa&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;2 łyżki tartego sera żółtego&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;łyżka pokrojonej drobno szynki&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;łyżka posiekanego drobno szczypiorku&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;masło do wysmarowania foremki&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;Żółtko wymieszać z przyprawami, serem, szynką i szczypiorkiem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;Białko ubić na sztywną pianę i dodać do masy, połączyć delikatnie mieszając łyżką.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;Dobrze najpierw połączyć część piany, a potem resztę.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;Przełożyć masę do formy, uważając, aby nie ubrudzić wierzchu formy, bo wówczas suflet od tej wypaćkanej strony będzie miał kłopot, aby wyrosnąć i będzie po prostu krzywy ;)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;Taki suflecik piekę ok. 20 min w 200 stopniach.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-hU8eLoGkwVo/TkLFsVq4bwI/AAAAAAAAAM0/DJDY7-5O2JY/s1600/DSC01636.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-hU8eLoGkwVo/TkLFsVq4bwI/AAAAAAAAAM0/DJDY7-5O2JY/s320/DSC01636.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5639287048943202050" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;suflecik czekoladowy&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;składniki:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;1 jajko&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;6 kostek czekolady mlecznej &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;masło i cukier do wysmarowania oraz obsypania formy&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Ja biorę na taką ilość małą szklaną miskę, stawiam ją na metalowym kubku, w którym gotuje się woda. Gdy czekolada się rozpuści, odstawić ją na kilka minut do ostygnięcia. Czekolada nie może być gorąca.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;Białko ubić na sztywną pianę. Do czekolady dodać żółtko i razem wymieszać, najlepiej dość szybko. Do masy czekoladowo-żółtkowej dodać pianę i delikatnie połączyć, mieszając łyżką. Masę przełożyć do formy. Taki suflecik piekę ok. 15 minut w 180-200 stopniach. (Można nagrzać piekarnik do 200 a po wstawieniu sufletu zmniejszyć do 180).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-k5u7EeKR9FQ/TkLGTpBpsmI/AAAAAAAAANE/8PxX_UAHhjg/s1600/DSC01643.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-k5u7EeKR9FQ/TkLGTpBpsmI/AAAAAAAAANE/8PxX_UAHhjg/s320/DSC01643.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5639287724153877090" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;suflecik z malinami&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;składniki:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;1 jajko&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;łyżka cukru (może być biały, może być trzcinowy)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;można dodać łyżkę rumu&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;10 malin&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;masło i cukier do wysmarowania oraz wysypania formy&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;Żółtko wymieszać z cukrem i ewentualnie z rumem. Białko ubić na sztywną pianę i połączyć delikatnie z masą żółtkową. Na dno wysmarowanej i wysypanej cukrem formy położyć umyte oraz osuszone maliny. Zalać masą i wstawić do piekarnika. Piec ok. 15-20 min. w 180-200 stopniach. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;Pogoda za oknem jaka jest każdy widzi. Bardziej październikowa niż sierpniowa. Wiatr, ciemne chmury i zimno. Dlatego dziś serwuję sobie suflecik czekoladowy z malinami. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-7168322295382645062?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/7168322295382645062/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/08/sufletowo.html#comment-form' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/7168322295382645062'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/7168322295382645062'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/08/sufletowo.html' title='Sufletowo.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-_92gIswDY0Y/TkLE5-Wq4yI/AAAAAAAAAMs/wA0dganhiOg/s72-c/DSC01581.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-1444013958468044691</id><published>2011-08-09T20:52:00.002+02:00</published><updated>2011-08-09T22:09:29.680+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiersze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>w dziurze</title><content type='html'>Czuję się tak właśnie. Okropnie. Jakbym tkwiła w czarnej dziurze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"krzyczy we mnie wszystko"&lt;br /&gt;krzyczy we mnie wszystko&lt;br /&gt;z bólu we mnie krzyczy&lt;br /&gt;dusza wije się w konwulsjach&lt;br /&gt;skóra mnie pali&lt;br /&gt;dłonie drętwieją&lt;br /&gt;każdy kręg gnie się w inną stronę&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jeszcze chwila&lt;br /&gt;i pęknę&lt;br /&gt;rozsypię się jak stłuczona porcelana&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wypuście mnie&lt;br /&gt;wysiadam&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zimno mi&lt;br /&gt;tam w środku&lt;br /&gt;głęboko&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bezwładny spoczynek mięśni&lt;br /&gt;dzień stopiony z nocą&lt;br /&gt;tylko wola&lt;br /&gt;ta odrobina nadziei&lt;br /&gt;na kolejny oddech&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. Na takie stany najlepsza jest tylko jedna rzecz - SUFLET i to nie byle jaki - bo z malinami lub czekoladowy. Chyba napiszę osobną notkę o sufletach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-1444013958468044691?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/1444013958468044691/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/08/w-dziurze.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/1444013958468044691'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/1444013958468044691'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/08/w-dziurze.html' title='w dziurze'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-6961139128706715045</id><published>2011-08-08T23:57:00.001+02:00</published><updated>2011-08-08T23:57:31.269+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiersze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Zagubiona.</title><content type='html'>Wiatr zerwał się za oknem i zaszumiał w liściach. Myślałam, że to może deszcz już szumi, ale nie. To wiatr targa liśćmi we wszystkie strony. Na marszczącej się i migoczącej wodzie drgają cienie gałęzi, drzew włosy, a miasto zdaje się zupełnie tego szumu nie słyszeć. Tylko co kawałek widać punkciki świateł. Jest cicho, gdy wiatr na chwilę zachłyśnie się swoim oddechem i nie szarpie swej podartej szaty o konary drzew. Gdzieś daleko słychać stukot pociągu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stałam na boso na balkonie, wsłuchując się w nocne dźwięki, obserwując taneczne kroki wiatru. Gdy stąpam bosymi stopami, to właściwie mnie nie słychać. Stałam tak sobie, wpatrując się w senne, choć roziskrzone jeszcze kolorowymi plamkami, miasto. Myślałam o sobie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak bardzo muszę się jeszcze zagubić, aby się odnaleźć?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypomniałam sobie jeszcze to... znane albo jeszcze nie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Epitafium"&lt;br /&gt;Wyszłam z domu razem ze słońcem,&lt;br /&gt;Wędrowałam aż do końca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pójdę dalej.&lt;br /&gt;Tam, gdzie mnie nie znajdziecie.&lt;br /&gt;Drogą brzasku i jutrzenki podążać będę,&lt;br /&gt;Znikając w deszczu, pojawiając się we mgle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ziemia nie przyjmie już śladów moich stóp,&lt;br /&gt;Wiatr nie rozwieje mi włosów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozsypię się powoli,&lt;br /&gt;Wąchając kwiaty,&lt;br /&gt;Czując dotyk traw,&lt;br /&gt;Stanę się tym, co nienamacalne...&lt;br /&gt;- MYŚLĄ.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-6961139128706715045?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/6961139128706715045/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/08/zagubiona.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/6961139128706715045'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/6961139128706715045'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/08/zagubiona.html' title='Zagubiona.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-6423052741136744627</id><published>2011-08-04T20:57:00.001+02:00</published><updated>2011-08-04T23:36:25.216+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Choco...?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify; font-family: verdana;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Są takie momenty w życiu, w których człowiek zmienia się... zewnętrznie. Miałam na głowie całe mnóstwo różnych barw, odcieni, ale tego, który dziś się na niej pojawił, jeszcze nie miałam, choć moje włosy miały już kiedyś podobny kolor. Dziś miałam też małą próbkę, jakbym wyglądała w rozjaśnionych włosach. Wniosek - totalna masakra. Moja fryzjerka sama stwierdziła, że to byłaby katastrofa. Ewentualnie jakieś wariacje z moim naturalnym kolorem mogłyby jeszcze w miarę wyglądać, ale... Blond to taki kolor, który podoba mi się u innych, a na własnej głowie doprowadza mnie do rozpaczy.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;Dziś Choco przestała być na czas pewien czekoladowa. Przypomina raczej pewne warzywko, ale wcale z tego powodu nie zamierza podpisywać się inaczej. Nowy kolor bardzo mi się podoba, choć chwilę to potrwa zanim się z nim oswoję. Na zdjęciu nie robi to takiego wrażenia jak na żywo, ponieważ na żywo po prostu daje po oczach. Spoglądam w lustro i właściwie momentami mam ochotę znowu się schować w mojej czekoladowej skorupce, ale w tym kolorze jest coś takiego... Od zawsze chciałam mieć choć na chwilę taki odcień właśnie. I w sumie chyba... wciąż jestem w szoku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-cwqWaZevUOM/TjsQUSxjShI/AAAAAAAAAMk/bh7IEHsnJ64/s1600/DSC01626.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-cwqWaZevUOM/TjsQUSxjShI/AAAAAAAAAMk/bh7IEHsnJ64/s320/DSC01626.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5637117299407407634" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-6423052741136744627?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/6423052741136744627/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/08/choco.html#comment-form' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/6423052741136744627'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/6423052741136744627'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/08/choco.html' title='Choco...?'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-cwqWaZevUOM/TjsQUSxjShI/AAAAAAAAAMk/bh7IEHsnJ64/s72-c/DSC01626.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-5719265380120961561</id><published>2011-08-03T19:48:00.001+02:00</published><updated>2011-08-03T19:48:45.112+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sierpień'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Sierpień.</title><content type='html'>Ostatnio dużo się dzieje, a będzie dziać się znacznie więcej. Po emocjonującym i roztapiającym mnie czerwcu, po spokojnym zamyślonym i refleksyjnym lipcu, przyszedł czas na intensywny sierpień - miesiąc pełen emocji, ważnych deycyzji, miłych spotkań z fascynującymi ludźmi, obfitujący w powroty na ważne dla mnie ścieżki, już kiełkujący rozwojem osobistym i powodzeniem dziwacznej terapii (tak tak, na mnie musi działać zawsze coś dziwnego i sprzecznego z normą). Nie wiem, jak będzie z ogarnianiem tego wszystkiego, ale jak na razie czasu jest dość i doba nie wydaje mi się za krótka, no chyba że mogłabym spać tyle, ile normalnie człowiek powinien, a skoro nie śpię tyle, bo nie mogę i chyba nie bardzo potrzebuję, to i doba jakoś wystarcza. Aczkolwiek mogę zmienić zdanie, gdy intesywnie zajmę się pracą, ale w tym miesiącu chyba będzie ciężko z mobilizacją, choć wiem, że powinnam, ze względu na wrześniowe terminy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lubię sierpień, od zawsze. Słońce świeci już inaczej, przyjemnie grzeje, nie dokucza tak bardzo swoim gorącym oddechem. Powietrze i ziemia pachną inaczej, nawet deszcz ma inny zapach. Sierpień to chyba mój ulubiony miesiąc. Świeże warzywa i owoce umożliwiające kuchenne zmagania, czas, który nagle zaczyna się rozciągać, choć nie mam pojęcia dlaczego, praca choć czasem intesywna schodzi na dalszy plan i zupełnie nie jest uciążliwa, a we mnie budzi się zupełnie inna częśc duszy - chyba ta najbardziej twórcza, obfitująca w nowe pomysły, taka, która nie boi się wyzwań, ale realizuje je, jakby chrupała smaczne ciasteczko. Sierpień mój bywa na pierwszy rzut oka szczelnie wypełniony, ale tak naprawdę jest tylko sfastrygowany, a przez drobne otwory wnikają wciąż nowe emocje i przygody. Sierpień mój ładuje moje akumulatory, uspokaja mnie i relaksuje lepiej niż najlepszy masaż, budzi we mnie uśpionego twórczego ducha, daje mi nadzieję. W moim sierpniu często pojawiają się sny ważne, sny prorocze, intensyfikują się moje przeczucia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapach siana, kołysanki drzew i wiatru na rozkołysanej na wodzie łódce, smaki wibrujące na podniebieniu. Spokój, radość, nadzieja. Twórczo, intesywnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś jest dopiero trzeci dzień tego pięknego miesiąca, a ja już nie mogę się doczekać tego, co będą ze sobą następne dni niosły. Sierpień zaczął się niesamowicie fascynująco, energetycznie, relaksująco i już od samego początku obrodził niesamowicie we wrażenia, nowe projekty i spotkania. Już dałam mu się opętać i poszłam z nim w tango. Przepadłam i już jestem stracona, lecz wcale nie zamierzam się cofać. Aż strach się bać, co będzie dalej, choć... właściwie to wcale bać się nie trzeba. Z niecierpliwością oczekuję każdej sierpniowej chwili. Tylko gdzie ja je wszystkie pomieszczę?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-5719265380120961561?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/5719265380120961561/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/08/sierpien.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/5719265380120961561'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/5719265380120961561'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/08/sierpien.html' title='Sierpień.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-4756984506156718257</id><published>2011-07-31T23:31:00.002+02:00</published><updated>2011-08-01T00:28:06.200+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchenne zmagania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Kuchenne zmagania - zmagania ze wspomnieniami.</title><content type='html'>&lt;span style="font-family: verdana;font-size:small;" &gt;Gotuję. Dużo. Maniakalnie. Mogłabym z kuchni nie wychodzić, łącząc ze sobą smaki... wciąż i wciąż... jak słowa. Włączyłam radio. Tori Amos. Chwilę wcześniej pomyślałam, że przeszłości nie można tak właściwie oddzielić grubą krechą, bo zawsze wyjdzie. Zawsze. Jakoś. Ścisnęło mnie gdzieś w środku i chyba zawsze będzie ściskać, gdy usłyszę jej głos. A to wszystko od momentu, gdy w dłoniach trzymałam płytę, nie swoją, lecz z jej muzyką. Wspomnienie.&lt;/span&gt;&lt;div  style="text-align: justify; font-family: verdana;font-family:Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size:small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div  style="text-align: justify; font-family: verdana;font-family:Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size:small;"&gt;Sny wracają. Dzieją się. I będzie się ich więcej dziać. To czas. Już. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div  style="text-align: justify; font-family: verdana;font-family:Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size:small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div  style="text-align: justify; font-family: verdana;font-family:Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size:small;"&gt;Siostra powiedziała mi ostatnio, że od zawsze byłam inna. Dziwna. I te sny moje. Już od dziecka. Stwierdziła, że to może dlatego że jestem z bliźniąt, jednojajowych. Tylko że ja jestem tu, a moja bliźniaczka tam. Wiem tylko, że odkąd pamiętam tęsknię tęsknotą, której słowami wyrazić nie potrafię i jakbym od zawsze żyła z duszą, z której kawałek wyrwano. I samotność moja wewnętrzna jest inna, mieszka w moich oczach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div  style="text-align: justify; font-family: verdana;font-family:Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size:small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div  style="text-align: justify; font-family: verdana;font-family:Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size:small;"&gt;Totalnie irracjonalne decyzje. Przeczucia. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div  style="text-align: justify; font-family: verdana;font-family:Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size:small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div  style="text-align: justify; font-family: verdana;font-family:Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size:small;"&gt;Może jest we mnie więcej romantyzmu niż myślę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div  style="text-align: justify; font-family: verdana;font-family:Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size:small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div  style="text-align: justify; font-family: verdana;font-family:Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size:small;"&gt;Alchemia kuchenna. Układa moje myśli. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div  style="text-align: justify;font-family:Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size:small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div  style="text-align: justify;font-family:Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size:small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style=";font-family:Verdana,sans-serif;font-size:small;"  &gt;Ugotowałam ryż wraz z sokiem z jednej cytryny. Następnie na oleju podsmażyłam 1 posiekaną w drobną kosteczkę cebulę oraz potarte na tarce 2 duże ząbki czosnku i kawałek imbiru, również potarty (ok. 1cm). Dodałam do nich pokrojoną w paski pierś kurczaka. Podsmażyłam kilka minut. Następnie dodałam pół szklanki pokrojonych suszonych pomidorów, pół żółtej i pół czerwonej papryki, pokrojonych w kostkę. Doprawiłam solą, pieprzem, sokiem z cytryny. Dodałam również skórkę otartą z całej cytryny. Dodałam odrobinę wody. Poddusiłam chwilę i dodałam 3/4 szklanki mleka kokosowego (jeśli ktoś nie lubi smaku kokosa, może dodać tylko pół szklanki, dla smaku potrawy wystarczy, a nie będzie "zajeżdżało" kokosem). Smak jest wyśmienity, delikatny, lekko cytrynowy. Na koniec lubię posypać sobie jedzonko natką pietruszki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-L7wHuzwWQsM/TjXVdwPjxfI/AAAAAAAAAMQ/B2oSnKEpS3E/s1600/DSC01597.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-GIo1jlEai9k/TjXWvbpJ55I/AAAAAAAAAMc/7QCD4W5juSw/s1600/DSC01597.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-GIo1jlEai9k/TjXWvbpJ55I/AAAAAAAAAMc/7QCD4W5juSw/s320/DSC01597.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5635646619086612370" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-4756984506156718257?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/4756984506156718257/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/07/kuchenne-zmagania-zmagania-ze.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/4756984506156718257'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/4756984506156718257'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/07/kuchenne-zmagania-zmagania-ze.html' title='Kuchenne zmagania - zmagania ze wspomnieniami.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-GIo1jlEai9k/TjXWvbpJ55I/AAAAAAAAAMc/7QCD4W5juSw/s72-c/DSC01597.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-5824114590595634108</id><published>2011-07-26T23:59:00.000+02:00</published><updated>2011-07-27T00:13:56.499+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Prąd.</title><content type='html'>Miała być inna zupełnie notka, bo kulinarna, ale wyleciała w kosmos, po tym jak nagle w całej okolicy zgasł prąd. W kosmos poleciała część mojej pracy... Niby brak prądu to przecież nic takiego, dziwić się nie powinnam, żyć bez prądu potrafię, ale... gdy przez jakąś godzinę prąd średnio co minut zostaje włączony na sekund kilka lub kilkanaście, po czym zostaje znów wyłączony, to zaczyna trafiać mnie szlag i cholera, zwłaszcza gdy powinnam pracować. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pracy odechciało mi się całkowicie, ale może to i lepiej, może jutro jakoś bardziej z górki mi to pójdzie. Włożyłam baterię do lapka, więc tu mogę sobie pobrykać... i dobrze, bo sen jak zwykle gdzieś daleko ode mnie sobie krąży. Świeczki i zapałki są zawsze pod ręką na takie okazje właśnie, woda na wszelki wypadek wypełniła kilka naczyń i dwa wiadra, bo gdy prądu dłużej nie ma, to na mojej górze również i wody nie ma. Dawno tu takich cyrków z prądem nie było. Tak sobie pomyślałam, że my ludzie, którzy na co dzień mamy prąd, chyba się bardzo do jego posiadania przyzwyczailiśmy. Jestem ciekawa, ilu z nas wytrzymałoby tydzień bez prądu, bez bieżącej wody, bez cywilizacyjnych wygód... Dla mnie nie stanowi to problemu, chyba że zmuszona jestem pracować (a niekoniecznie lubię to robić starą metodą), a prąd jest mi do tej pracy po prostu konieczny. Myślę sobie, że gdyby nagle w całym mieście zabrakło prądu, to bardzo utrudniłoby to ludziom życie, może nawet część z nich spanikowałaby, a gdybyśmy byli zmuszeni cofnąć się do czasów tak sprzed 150 lat... ciekawe, ile osób dałoby sobie radę i żyłoby zupełnie normalnie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio doszłam do pewnego wniosku, że im więcej mamy udogodnień, wynalazków cywilizacyjnych, tym mniej mamy czasu, mniej jesteśmy kreatywni i zaradni, nie jako jednostki, tylko ogólnie jako ludzie, a zwłaszcza ta bardzo młoda część naszego społeczeństwa. Byłam w niedzielę u mojej najstarszej siostry na obiedzie, a później reanimowałam jej komputer. Mój siostrzeniec nie wiedział, co ma ze sobą zrobić, bo skoro komputer nie działa, tv odłączona bo remont totalny w domu... a do tego złość, że czemu to naprawianie tak długo trwa. Gdy tak siedziałam przy tamtym komputerze, przypomniały mi się wakacje z czasów szkoły. Letnie wakacje spędzałam na różnych wyjazdach, często na łódkach - ojciec pracował, a ja pływałam, zajmowałam się sobą; jeździłam też na różne obozy (odkąd skończyłam 14 lat sama sobie zarabiałam na wyjazdy i to zupełnie normalnymi zajęciami), a gdy chodziłam do podstawówki to większość lata spędzałam jednak w mieście, ale spędzałam go z ludźmi - szaleliśmy na podwórku i nie można nas było do domu zagonić. Wciąż było słychać "rozmowy" na linii ziemia-okno, a teraz? Na podwórku są co najwyżej maluszki z rodzicami, rodzeństwem, dziadkami, opiekunkami. Czasem jakieś dziecko przejedzie na rowerze. Jest pusto. A gdyby tak prądu nie było... Jestem ciekawa, co i czy by się zmieniło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właśnie pojawił się prąd... Jednak chyba nie zrezygnuję ze świeczek na dziś, bo tak mi jakoś dobrze, ciepło, miło. Chyba wrócę do pisania, może grać zacznę na nowo... Może powinnam. Ojciec dziś spytał mnie, dlaczego przestałam pisać. Może powinnam wrócić, może to dobry moment... Prądu nie było, a notatnik z tekstami i długopis same wpadły mi w dłonie. Może czas, aby zacząć na nowo?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-5824114590595634108?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/5824114590595634108/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/07/prad.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/5824114590595634108'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/5824114590595634108'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/07/prad.html' title='Prąd.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-8315982938064843302</id><published>2011-07-25T23:59:00.000+02:00</published><updated>2011-07-26T00:01:54.344+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Zmiany, zmiany... ;)</title><content type='html'>Postanowiłam. Zmieniam fryzurę. Muszę, muszę, po prostu muszę, bo inaczej się wykończę. Nie mogę patrzeć na swoje odbicie w lustrze. Wydaję się sama sobie brzydka, odpychająca, ohydna. Muszę coś zrobić z włosami choćby na "chwilę"...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pragnienie zmian na głowie zawsze nieodłącznie wiązało się ze zmianami w  moim życiu i to pragnienie zmiany wyprzedzało. Czasem zmiany na głowie zbiegały się dokładnie w czasie ze zmianami w życiu, czasem jedne wyprzedzały drugie lub odwrotnie. Jednak zmiany nie mogły być delikatne... musiały być mocno widoczne. I tak mam w dorobku różne cięcia, łącznie z prawie na łyso i różne kolory. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od wczesnego dzieciństwa tak mam. Gdy pierwszy raz domagałam się usilnie fryzjera i ścięcia moich mysich ogonków, miałam nieco ponad trzy lata. Od tamtej pory, gdy tylko po głowie mi biegają myśli, dotyczące zmiany fryzury, mogę być pewna, że jeśli na zmianę się zdecyduję, życie mi się zmieni. A ja jeśli się na coś decyduję, to zdania nie zmieniam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanowione. Przy najbliższej okazji, jak tylko doogarniam mój życiowy kocioł rodzinny, zmiany na głowie zostaną wprowadzone w życie. Mam pewne obawy, co z tego wyniknie i czy będzie mnie można ludziom pokazać... na szczęście moja fryzjerka prędzej nic z moimi włosami nie zrobi niż miałaby mi wyrządzić krzywdę jakimś paskudztwem na mojej głowie. Obawiam się raczej tego, co wymyśliłam ;)&lt;br /&gt;Ostatnim razem nie było tak źle... jeden kumpel trzy rundki wokół mnie zrobił, oglądając mnie z każdej strony zanim powiedział mi "cześć", a inny stał na środku korytarza z otwartymi ustami i wzrokiem w mojej osobie uktwionym przez dobre pół minuty... jakbym co najmniej zielona była ;) A ja tylko zmieniłam kolor włosów na czekoladowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tych zmianach, drugą, oprócz samej zmiany rzecz jasna, najcudowniejszą rzeczą ze zmianą związaną, jest obserwowanie reakcji otoczenia na zmianę. Bezcenne :D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-8315982938064843302?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/8315982938064843302/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/07/zmiany-zmiany.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/8315982938064843302'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/8315982938064843302'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/07/zmiany-zmiany.html' title='Zmiany, zmiany... ;)'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-1689763873380222498</id><published>2011-07-22T13:52:00.002+02:00</published><updated>2011-07-22T22:05:20.696+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiersze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiersze odbite'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='anioł'/><title type='text'>wizyta</title><content type='html'>nad moją kuchnią anioł usiadł &lt;br /&gt;usiadł anioł nad kuchnią moją&lt;br /&gt;i skrzydłem złamanym powiewa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w szacie zakurzonej &lt;br /&gt;w zakurzonej szacie&lt;br /&gt;rozgrzewa dłonie rozgrzewa&lt;br /&gt;w cieple domowego ogniska&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;spojrzał na mnie jasnymi oczami&lt;br /&gt;oczami jasnymi na mnie spojrzał&lt;br /&gt;gdy uchyliłam pokrywkę garnka w zieleni&lt;br /&gt;łyżką parującą zupę mieszając zupę parującą&lt;br /&gt;głowę nad garnkiem nachyliłam&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;anioł w kieszeniach poszarzałej od drogi szaty czegoś szukał&lt;br /&gt;szukał czegoś w szaty kieszeniach &lt;br /&gt;gwóźdź wyjął i na stole położył&lt;br /&gt;obok talerza zupy gorącej&lt;br /&gt;obok zupy talerza gwóźdź położył&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;gdy się posilił &lt;br /&gt;na gwoździu nad kominkiem aureolę zawiesił&lt;br /&gt;zawiesił aureolę na gwoździu&lt;br /&gt;skłonił się &lt;br /&gt;skrzydłem machnął wychodząc machnął skrzydłem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i tylko kołdra piór podłogę zaścieliła&lt;br /&gt;w słowa się składając się w słowa&lt;br /&gt;"dla Ciebie&lt;br /&gt;gdybyś mnie potrzebowała&lt;br /&gt;zawołaj"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-1689763873380222498?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/1689763873380222498/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/07/wizyta.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/1689763873380222498'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/1689763873380222498'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/07/wizyta.html' title='wizyta'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-579725695802004382</id><published>2011-07-21T23:58:00.001+02:00</published><updated>2011-07-21T23:58:38.303+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>tak jakoś</title><content type='html'>Plany myszy jedzą.&lt;br /&gt;Lepiej nie planować, bo i tak zjedzą.&lt;br /&gt;Tylko czemu te cholery nie mogą żreć w inny sposób? Niech sobie żrą jak muszą, ale może jednak trochę inaczej, bez straszenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Boję się. Naprawdę się boję. Patrzę w lustro i mówię sobie, że powinnam być dzielna, że inni mają przecież znacznie gorzej. Czy ten czas musi być czasem takim pokurczem? Kopnęłabym go z chęcią w tyłek, bo kurczy się wtedy, gdy nie powinien. Mam tylko nadzieję, że darowano mi jeszcze trochę czasu, wystarczającą ilość czasu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba dotarło do mnie to, czego od pewnego czasu do siebie w ogóle nie dopuszczam... Dobrze, że to jeszcze nie teraz. Uświadomiłam sobie też coś bardzo ważnego. Gdybym sama siebie nie posłuchała, uległa racjonalnym argumentom sióstr moich, to ja sobie nie wyobrażam, co by dzisiaj było... Jedyny plus dzisiejszych wydarzeń jest taki, że może w końcu pewne sprawy do pewnych osób dotrą, a ja przestanę mówić do ściany. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cholernie się boję i nie chcę myśleć o tym, co będzie, co jest nieuniknione. Wiem, że przeżyję to mocno. Dobrze, że już jest lepiej, a co będzie, czas pokaże. Uszło ze mnie powietrze, stres wychodzi i strach. Wdech, wydech, wdech, wydech... próbuję uspokoić zmęczone myśli. Wystraszyłam się, ale dobrze, że lepiej jest i mam nadzieję, że dobrze będzie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-579725695802004382?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/579725695802004382/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/07/tak-jakos.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/579725695802004382'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/579725695802004382'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/07/tak-jakos.html' title='tak jakoś'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-2184069263123786850</id><published>2011-07-21T01:41:00.001+02:00</published><updated>2011-07-21T01:41:38.191+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Ah...</title><content type='html'>Rzadko właściwie oglądam telewizję, ale ostatnio nie potrafię sobie znaleźć miejsca. Śpię snem przerywanym, budzę się co chwilę, przekręcam się z boku na bok, w każdej pozycji jest mi niewygodnie. Jedynie nad ranem sen jest bardziej normalny choć krótki. Nie czuję się zmęczona fizycznie. Miotam się. Nie wiem, co mam ze sobą zrobić. Wciąż coś gotuję, wymyślam kuchenne eksperymenty, łączę smaki, choć sama nie mam zupełnie ochoty na jedzenie. A jeść jednak muszę, więc wymyślam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W poniedziałek wróciłam z pogrzebu mojego wujka, który był moim ojcem chrzestnym. Ciepły, dobry, cudowny człowiek. Jeszcze nie tak dawno się z nim widziałam, rozmawiałam, słuchałam jego relacji o tym, jak dzielnie walczył z chorobą, która jednak wygrała. Chociaż ja sobie myślę, że to pozorne zwycięstwo, bo przecież on zostawił w nas - ludziach swój ślad, mocno odciśnięty. I to on wygrał. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czuję się coraz bardziej bezsilna, słaba. I jestem kompletnie zagubiona. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Włączyłam sobie telewizor i jakoś przypadkiem trafiłam na trzy filmy. Jeden po drugim. Wszystkie trzy lubię, a dwa ostatnie oglądałam nie wiem, ile razy. Uwielbiam je. Zawsze jakoś pojawiają się same z siebie, kiedy mi ich potrzeba, bo nie wiem, dlaczego, ale wyzwalają we mnie dobre emocje, energię. Przypominają mi różne zdarzenia, różne sprawy i na koniec zawsze się uśmiecham. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie proste nie jest, bo skomplikowane jest w prostocie swojej, ale w tej prostocie jest też piękne i radosne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-2184069263123786850?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/2184069263123786850/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/07/ah.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/2184069263123786850'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/2184069263123786850'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/07/ah.html' title='Ah...'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-1805447515838664046</id><published>2011-07-17T01:03:00.000+02:00</published><updated>2011-07-17T01:04:46.149+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='...'/><title type='text'></title><content type='html'>i to by było na tyle...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-1805447515838664046?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/1805447515838664046/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/07/i-to-by-byo-na-tyle.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/1805447515838664046'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/1805447515838664046'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/07/i-to-by-byo-na-tyle.html' title=''/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-8156064811911496257</id><published>2011-07-15T23:53:00.001+02:00</published><updated>2011-07-16T00:09:23.256+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchenne zmagania'/><title type='text'>Kuchenne zmagania - letni pudding.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Pudding jest dobry na wszystko. Jesienią i zimą uwielbiam ciepłe, gorące, których smakowity zapach odgania wszelkie smutki. Natomiast lato to czas letnich puddingów, owowcowych, chłodnych i przepysznych. Dziś zrobiłam pudding z malinami i borówkami, bo te owoce akurat zawierała moja lodówka, ale równie dobre będą jagody, truskawki, poziomki, żurawiny czy jeżyny.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wzięłam 4 filiżanki owoców i pół filiżanki cukru. Włożyłam to do garnka, podgrzałam, pogotowałam, aż owoce puściły syrop i zaczęły się rozpadać. Pudding robię zwykle w szklanej misce, którą wykładam folią spożywczą, żeby łatwiej było go później wyjąć. Potrzebowałam też chleba pszennego, który pokroiłam na kromki. Z każdej kromki poodcinałam skórki, a kromkę zamoczyłam jedną stroną lekko w syropie, aby pudding miał ładny kolor. Kromkami wyłożyłam miskę, stronę zamoczoną w syropie kładąc na folię. Gdy już obłożyłam całą miskę chlebem, do środka włożyłam owoce, starając się aby nie było zbyt wiele syropu. Na wierzch położyłam również chleb, kolorową stroną do góry. Przykryłam wierzch wystającymi kawałkami folii spożywczej, położyłam na niej talerz i obciążyłam puszkami, które znalazłam w lodówce. Pudding włożyłam do lodówki. Musi w niej pozostać minimum 7-8 godzin. Po tym czasie wyjęłam talerzyk, odwinęłam folię, położyłam talerzyk na puddingu i odwróciłam pudding, wyjmując go z miski.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Bardzo lubię go jeść z jogurtem zmieszanym z miodem i migdałami albo z gęstą kwaśną śmietaną wymieszaną z cukrem trzcinowym. Do tego świeże owoce i jest przepyszny letni deser.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Proszę mi wybaczyć niedopracowaną prezentację, a w sumie jej brak, ale już od południa odczuwałam potrzebę zjedzenia puddingu i jak już był gotowy to... :)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-UW7PPDBEQxg/TiC5SeHW87I/AAAAAAAAAL8/iKb6HUifX0I/s1600/DSC01587.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-UW7PPDBEQxg/TiC5SeHW87I/AAAAAAAAAL8/iKb6HUifX0I/s320/DSC01587.JPG" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-JSEr9-NejGA/TiC5fkj7_pI/AAAAAAAAAMA/wb4ntQ9JdYI/s1600/DSC01589.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-JSEr9-NejGA/TiC5fkj7_pI/AAAAAAAAAMA/wb4ntQ9JdYI/s320/DSC01589.JPG" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-kXrpjaoftCs/TiC5lI74j5I/AAAAAAAAAME/f2AEv53oH1E/s1600/DSC01591.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-kXrpjaoftCs/TiC5lI74j5I/AAAAAAAAAME/f2AEv53oH1E/s320/DSC01591.JPG" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-I7tbo46x0Xo/TiC5vG5oM5I/AAAAAAAAAMI/oNY8IIrJmwI/s1600/DSC01590.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-I7tbo46x0Xo/TiC5vG5oM5I/AAAAAAAAAMI/oNY8IIrJmwI/s320/DSC01590.JPG" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-1fY8lH1hFow/TiC51RclI7I/AAAAAAAAAMM/IxUKw_WSTrE/s1600/DSC01593.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-1fY8lH1hFow/TiC51RclI7I/AAAAAAAAAMM/IxUKw_WSTrE/s320/DSC01593.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-8156064811911496257?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/8156064811911496257/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/07/kuchenne-zmagania-letni-pudding.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/8156064811911496257'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/8156064811911496257'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/07/kuchenne-zmagania-letni-pudding.html' title='Kuchenne zmagania - letni pudding.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-UW7PPDBEQxg/TiC5SeHW87I/AAAAAAAAAL8/iKb6HUifX0I/s72-c/DSC01587.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-3426130938226192173</id><published>2011-07-14T23:59:00.000+02:00</published><updated>2011-07-15T00:03:27.713+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Plecak z ekonomią.</title><content type='html'>Jestem wykończona. Psychicznie i umysłowo. Literki mi się mylą, języki jeszcze bardziej. Przeżyłam angielski ekonomiczno-finansowy koszmar. Po polsku z trudem jestem w stanie przeżyć żargon ekonomiczny, a co dopiero w obcym języku. Niby angielski to dla mnie nie jest problem, ale... pod warunkiem, że ja w ogóle mam o czymś jakieś pojęcie, bo jak nie mam... Najpierw musiałam sobie łopatologicznie przyswoić pewne pojęcia, a potem mogłam się zabrać za męczarnię. Chyba wolałabym rąbać drewno albo przerzucać węgiel. Mój mózg ma dość. Jedyny plus z tej katorżniczej okropnej pracy jest taki, że obudziła się we mnie wena i skończę wreszcie to, co odłogiem leży, a nad czym termin mi wisi. Po tym paskudztwie to będzie sama przyjemność. Nie znoszę wszystkiego co ma związek z finansami, ekonomią, cyferkami i gdyby dało się żyć tak, aby stosować handel wymienny (przedmiotowo-usługowy) bez konieczności operowania pieniędzmi to ja chęcią tak bym właśnie żyła, a że się nie bardzo da we współczesnym świecie... Przystosowałam się jakoś do pewnych konieczności, ale żargon ekonomiczny, cyferki, tabelki i wykresy z tym związane napawają mnie wstrętem. Jedyna korzyść jaką wyniosłam z mojej dzisiejszej pracy to znaczące poszerzenie słownictwa w angielskim. Każde słówko zawsze się przyda, bo jak mnie znowu gdzieś na emigrację rzuci... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Usiłowałam też ostatnio znaleźć nowy plecak, bo ten mój już ledwo żyje i po wieloletnim intesywnym użytkowaniu zbliża się do końca własnego żywota. Szukanie kiepsko mi idzie albo raczej powinnam powiedzieć, że mam wymagania, które nie odpowiadają temu, co produkują firmy. Ja tylko chcę plecak 40-, max 45-litrowy, w odpowiednim kolorze, nieprzemakalny albo chociaż z pokrowcem od deszczu, odpowiednimi kieszeniami, taśmami, regulowanymi szelkami, pasem biodrowym i piersiowym, kolor też musi mieć odpowiedni i jeszcze innych kilka szczegółów również. Na cenę już nawet nie patrzę. To najmniej istotna sprawa. Obejrzałam setki produktów od wielu producentów... i nie znalazłam niczego. A pan w jednym ze sklepów dobił mnie kompletnie, proponując mi plecaki damskie w kolorze różu i jaśniutkiego fioletu (!). Czy ja wyglądam na różową księżniczkę?! Chyba jednak będę musiała z czegoś zrezygnować... problem w tym, że z niczego nie chcę. W sumie godne uwagi są tylko dwa modele, ale musiałabym zrezygnować z pojemności... Ja sobie jak zwykle coś ubzduram i jeszcze brnę do tego ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-3426130938226192173?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/3426130938226192173/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/07/plecak-z-ekonomia.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/3426130938226192173'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/3426130938226192173'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/07/plecak-z-ekonomia.html' title='Plecak z ekonomią.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-1311280437450546577</id><published>2011-07-13T23:50:00.001+02:00</published><updated>2011-07-13T23:50:27.106+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='noc'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Nocą.</title><content type='html'>Lubię noc, noc ciemną, czarną, granatową, bezksiężycową i tą, którą rozświetla blask księżyca, świecącego jak wielka lampa. Lubię noc zimową, jasną i gęstą śniegiem, burzą śnieżną, zamiecią i noc spokojną, mroźną. Lubię noc letnią, ciepłą, gdy leżąc na łóżku okryta prześcieradłem, przyglądam się gwiazdom przez okno albo gdy wtulam nos w siano czy układam się do snu w śpiworze w namiocie lub pod chmurką. Lubię noc... wypełnioną stukotem i gwizdem pociągu, który gdzieś spieszy się... może nad morze? Lubię noc z szumem drzew i mgłą unoszącą się nad jeziorem, noc rozgwieżdżoną i wietrzną. Lubię, gdy ciemność kołysze mnie na nocy skrzydłach, choć czasem dreszcz wstrząsa moim ciałem, gdy lęki nocą wracają. Lubię otulić się nocą, usiąść nad wodą, która faluje, marszczy się, błyszczy. Lubię noc wilgotną, ziemią pachnącą i lasem sosnowym. Nocą rozmowy są inne, ludzie stają się inni, a z mroku wyłania się wszystko to, co dzień jasny skrywa. Burze nocą też inaczej wyglądają... kolory na ciemnym tle nieba... Błyska się w oddali... żółto-pomarańczowy słup przeciął niebo... Piękny. Idę na balkon popatrzeć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-1311280437450546577?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/1311280437450546577/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/07/noca.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/1311280437450546577'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/1311280437450546577'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/07/noca.html' title='Nocą.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-4708643732103944120</id><published>2011-07-10T23:59:00.000+02:00</published><updated>2011-07-11T00:12:40.287+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;Księżniczka i Mag&quot;'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozważania o życiu'/><title type='text'>Życie.</title><content type='html'>Życie jest jak pudełko czekoladek bez opisu. Nigdy nie wiesz, na co trafisz. I za to najbardziej lubię życie. Lubię, gdy mnie zaskakuje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie jest piękne, lecz pięknie żyć, łatwo nie jest. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choć nie stłukłam żadnego lustra w swoim życiu, limit siedmiu lat nieszczęść już wyczerpałam. Przy okazji zmieniłam się ja, zmieniło się moje podejście do życia. Spotkałam więcej niż jednego Maga (to już niebywałe szczęście) i Księżniczka zmieniła się w Czarownicę. Trwale. A to już coś.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-4708643732103944120?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/4708643732103944120/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/07/zycie.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/4708643732103944120'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/4708643732103944120'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/07/zycie.html' title='Życie.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-5433684455543772164</id><published>2011-07-08T23:58:00.001+02:00</published><updated>2011-07-08T23:58:14.178+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Domowa zieleń.</title><content type='html'>Uuuuffff... wygrali nasi chłopcy w siatkę, ale ciśnienie mi skoczyło i nabluzgałam się mocno... Jestem siatkówkową maniaczką. Uwielbiam męską siatkówkę. Ah... i może już w tej kwestii nic więcej nie powiem, bo jakbym się rozgadała, to by końca nie było, a chciałam o czymś innym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Robiłam dziś porządki na balkonie. Jakoś w końcu go ogarnąć musiałam, poprzesadzać roślinki, bo taki na przykład rozmaryn, z trudem wyhodowany malutki krzaczek, potrzebował większej doniczki, żeby mógł się rozrastać. Trzeba też było wsadzić zakupione ostatnio kwiatki. Okoliczne balkony pięknie wyglądają, a mój był pustawy. Trochę nie było kiedy się za to wziąć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kwiaty kupiłam zupełnie się nie zastanawiając, jak je powsadzam. Potem wymyśliłam sobie, jak je porozmieszczam, a ostatecznie zrobiłam i tak inaczej. Gdy się ze wszystkim uporałam, posprzątałam śmietnik, który zrobiłam w przedpokoju, pozgarniałam poroznoszoną wszędzie ziemię, wyszłam sobie na balkon popatrzeć na swoje dzieło... i mnie strzeliło... jak grom z jasnego nieba, piorun czy co tam innego strzela. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypomniał mi się pewien sen. Śnił mi się całkiem niedawno. Spojrzałam na kwiaty... w tym śnie były dokładnie takie i tak wsadzone, ustawione. Sen typowo proroczy i się wydarzy, już niedługo... Przypominam sobie otoczenie, całą otoczkę sytacji, zdarzeń, pojawiają się przeczucia, nabierając barw, emocji, ale... żadnych szczegółów. Nie pamiętam, nie mogę sobie przypomnieć. Coś zrobię, gdzieś będę, ale może lepiej nie usiłować sobie przypomnieć... jeszcze zepsuję sobie niespodziankę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sumie te prorocze dawno nie wracały do mnie tak masowo. Zdarzały się pojedyncze, a teraz przychodzi jeden po drugim, jak tylko uda mi się zasnąć. Coś wisi w powietrzu, coś naprawdę wisi i myślę, że wcale to nie jest siekiera, brzytwa czy inna gilotyna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kwiatki wyglądają bardzo ładnie, cieszą moje oczy. Mam nadzieję, że wszystkie roślinki będą dobrze rosły. Lubię, gdy kwiaty i zioła są wokół, w moim otoczeniu. Lubię, gdy jest zielono. Domy bez roślin wydają mi się takie puste, zimne, bezduszne i czasem jakieś takie wyniosłe... Jedna roślinka zmienia naprawdę wiele. Wnosi między ściany życie, energię i piękno.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-5433684455543772164?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/5433684455543772164/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/07/domowa-zielen.html#comment-form' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/5433684455543772164'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/5433684455543772164'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/07/domowa-zielen.html' title='Domowa zieleń.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-5947239709238231237</id><published>2011-07-06T21:47:00.001+02:00</published><updated>2011-07-06T21:47:24.954+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Zbytek szczęścia?</title><content type='html'>Dziwny dzień. Duszny. Jakby zbierało się na burzę... Lekko drgające powietrze, które jakby mgłą spowijało wszystko dookoła. Jak tylko wyszłam z domu, poczułam, że migrena będzie się dziś ze mną ostro szarpać... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pół ulicy rozkopane... Zapowiadali ten remont od dawna, ale w tym miejscu i ta ulica to jakaś masakra. Z dnia na dzień zmieniają trasy autobusów, przystanki się pojawiają i znikają, a wychodząc z domu, człowiek nie wie, co zastanie, gorzej... po kilku godzinach nie wiadomo, czego się spodziewać. Informacja wisząca na przystanku o zmianie tras autobusów była tak bez sensu napisana i nijak się miała do rzeczywistości, choć pewnym wysiłkiem umysłu można się domyślić, co autor miał na myśli... Co najmniej dziesięciu osobom tłumaczyłam dziś, jak jeżdżą teraz pewne autobusy i gdzie można znaleźć najbliższy przystanek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pętlę autobusową też przesunęli... tylko w sumie nie wiem czemu. Podobno dlatego że torowisko na dworzec jest budowane... tylko że w ogóle nie w tym miejscu i właściwie nie trzeba by pętli zmieniać, bo nie ma utrudnień, ale może tak dla zasady... Skoro pół miasta jest rozkopane... Przejechanie przez B. z jednego końca miasta na drugi to droga przez mękę. Zwykle jest kiepsko i średnio to przyjemne doświadczenie, ale ostatnio to już zło konieczne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dziś chyba kierowcom totalnie odbiło... w mieście i poza nim. Jechałam z siostrą autem i jak widziałam to, co wyczyniają idioci na drodze... w duchu dziękowałam Opatrzności, że czuwa nad nami i nikt w nas cudem nie walnął. O centymetry uniknęłyśmy dwóch czołówek, jednego uderzenia z boku (idiota tirem wyprzedzał bez kierunkowskazów, na zakręcie i na ciągłej, zresztą to, co ten palant robił...) i kilku stłuczek. Może to wszystko wina tej dziwnej dzisiejszej aury? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wracałam ze sklepu o centymetry uniknęłam wypadku... miałabym marne szanse na przeżycie... A potem na pasach jakiś facet ruszył sobie centralnie na mnie przechodzącą, bo za pasami korek się ruszył... tylko że ja byłam przed jego maską... i dobrze że się cofnęłam, bo bym miała piękne kolorowe ślady na ciele... Jakby ci kierowcy byli totalnie nieuważni, rozproszeni... Może to z winy pogody właśnie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po powrocie do domu odstresowałam się przy... prasowaniu. Prasowanie, oprócz sadzenia kwiatków i mycia okien (te dwa zajęcia też są na ten tydzień przewidziane), z takich prac hmmm... nazwijmy to domowych..., działa na mnie relaksująco, odprężająco, usuwa wszelkie psychiczne napięcie. Na szczęście miałam górę prasowania, z czego 4/5 prasowałam charytatywnie... Zlitowałam się nad górą prania mojej przyjaciółki i powiedziałam, że jej pomogę. Ja uwielbiam prasować, ona tego nie cierpi, wyprasować trzeba jednak było pewne rzeczy, a przy dwójce malutkich, ruchliwych, ciekawych świata dzieci gorące żelazko aż prosi się o nieszczęście. Wyszła całkiem fajna wymiana usług ;) Ona ma wyprasowane, a ja się zrelaksowałam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odkąd pamiętam prasowanie ma na mnie zbawienny wpływ i prasowałabym wszystko, co można i trzeba prasować. Robię to z przyjemnością. Góra prania zapowiada relaks. Za to góra brudnych naczyń... jak ją widzę, to jestem chora normalnie. Ponad wszystko nie cierpię zmywania. Najchętniej bym uciekła, schowała te gary, żebym nie musiała ich oglądać i gdyby tylko w tej małej kuchni dało się wcisnąć zmywarkę (niestety albo pralka, albo zmywarka, bo w łazience pralka się niestety nie zmieści), to już dawno miałaby ona swoje miejsce w kuchni. Choć zaczynam się poważnie zastanawiać, czy jednak jakimś cudem tego miejsca jej nie wykombinować. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do prasowania... nie lubię wkładać na siebie ubrań, które nie są wyprasowane, które są pomięte, bo sama się wtedy czuję jak zmięta kartka. Zresztą chyba lubię ten zapach wyprasowanych ubrań, ich ciepło po dotyku żelazka. A jeśli dodać jeszcze dzisiejszą siatkarską ucztę... Ah... :) Żeby się jeszcze migrena poddała... tylko czy aby nie byłby to zbytek szczęścia?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-5947239709238231237?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/5947239709238231237/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/07/zbytek-szczescia.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/5947239709238231237'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/5947239709238231237'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/07/zbytek-szczescia.html' title='Zbytek szczęścia?'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-1924440274336840403</id><published>2011-07-04T14:54:00.000+02:00</published><updated>2011-07-04T14:55:02.299+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchenne zmagania'/><title type='text'>Kuchenne zmagania - czereśnie i inne takie.</title><content type='html'>Uwielbiam czereśnie. Przez te tegoroczne kaprysy pogodowe miałam spore obawy, że z czereśniami będzie totalnie kiepsko i że w ogóle, ani trochę nie mam szans, aby się ich najeść. Jednak z ulgą powitałam ich pojawienie się na straganach na pobliskim targowisku. Na szczęście koszmarnie wysoka cena 20 zł za kg mocno się obniżyła i czereśnie zawitały do mojej kuchni w postaci m.in. kompotu, naleśników z czereśniami i placka z czereśniami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio o bladym świcie, gdy spać nie mogłam, udałam się do kuchni, wyciągnęłam z lodówki czereśnie i zrobiłam sobie naleśniki... rozchodzący się z okna zapach pewnie obudził niektórych sąsiadów. Mhmmm.... naleśniki z czereśniami. Pychota. Zaraz potem postanowiłam resztę wykorzystać do ciasta. Umyte, wydrylowane i ułożone na cieście dodały mu smaku, aromatu i wyglądu. Przepis wygrzebałam gdzieś z mojej własnej głowy i wyszło coś w rodzaju hmmm... babko-biszkoptu... pojęcia nie mam jak to nazwać. I już sobie w brodę pluję, że nie zapisałam proporcji, bo nie pamiętam ich zupełnie. Chyba powinnam przy sobie w kuchni mieć kartkę i długopis, wszystkie pomysły naskrobać na karteluszku, bo jak się udadzą, to potem siedzę i myślę, myślę i myślę, jak ja to zrobiłam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak samo miałam kiedyś z curry. W końcu zapisałam sobie co mam razem wymieszać, aby wyszła mi odpowiednia mieszanka, bo tej sklepowej ogólnodostępnej to ja nie używam. Ale o przyprawach to kiedyś jeszcze napiszę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do czereśni... chyba jutro zrobię raz jeszcze czereśniowe ciasto, ale tym razem zapiszę sobie co i jak. Jeśli się uda tak, jak za pierwszym razem albo lepiej, tak jak wczorajszy schab z czerwonymi porzeczkami, podzielę się przepisem i zamieszczę foto. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym muszę też koniecznie to samo zrobić z babeczkami z wiśniami, tartą z jagodami i malinami, no i oczywiście z ciastem morelowym z rozmarynem, a na jesieni z ciastem dyniowym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może wreszcie wbiję sobie na mur do głowy, że powinnam zapisywać sobie wszelkie przepisy i proporcje, zwłaszcza jak produkt końcowy się uda, bo potem wpatruję się w różne składniki, które zawierają szafki i lodówka, czekając aż do mnie przemówią... składniki, nie szafki z lodówką ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy takiej pogodzie za oknem to mam tylko ochotę na ciepłe dania, ale gdy słońce znów wróci i rozgości się, grzejąc nas promieniami, pocałunkami ciepła zmuszając powietrze do zgęstnienia... zrobię chłodnik z arbuza  z ogórkiem, melisą i odrobiną melona. Pyszny jest też chłodnik miętowo-arbuzowy oraz arbuzowo-pomidorowy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Będę sobie wszystko skrupulatnie zapisywać w zeszyciku i od czasu do czasu się tu dzielić. Może komuś coś posmakuje...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-1924440274336840403?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/1924440274336840403/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/07/kuchenne-zmagania-czeresnie-i-inne.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/1924440274336840403'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/1924440274336840403'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/07/kuchenne-zmagania-czeresnie-i-inne.html' title='Kuchenne zmagania - czereśnie i inne takie.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-6034561427871426654</id><published>2011-07-02T14:53:00.000+02:00</published><updated>2011-07-02T14:54:22.044+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozważania o życiu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mężczyźni'/><title type='text'>Bo dobry facet musi być jak... DGD.</title><content type='html'>O mężczyznach napisano i powiedziano już wiele. A ja mam swoją własną teorię. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaki powinien być dobry facet?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Facet powinien być jak dobra gospodyni domowa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Facet powinien być jak dobra gospodyni domowa i nie tracić przy tym nic z faceta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Facet powinien być jak dobra gospodyni domowa, nie tracić przy tym nic z faceta i radzić sobie z tzw. męskimi zajęciami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Facet musi być inteligentny. Musi być też otwarty i tolerancyjny. Oczywiście musi radzić sobie z wszelkimi gwoździami, śrubkami, uszczelkami, remontami, itp. Musi umieć PATROSZYĆ RYBY i inne takie też. Facet musi mieć pasję, jakąkolwiek, byle normalną, żadnych patologii i chorych głupot. Facet musi też i powinien ... (ale to zachowam dla siebie ;). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I powinien być jak dobra gospodyni domowa, w skrócie DGD, - sprząta, pierze, prasuje, zmywa naczynia, myje okna, pierze i wiesza firanki, ceruje skarpetki, przyszywa guziki, gotuje nie tylko jadalne, ale smaczne rzeczy. Nie marudzi, że brudno, że koszula nie jest wyprasowana czy że obiadu nie ma, czekając aż kobieta wróci z pracy, a sam w tym czasie nic nie robi. Facet, który jest jak dobra gospodyni domowa, widząc, że coś należy w domu zrobić, weźmie i to zrobi, a nie będzie wygłaszał tekstów, że to powinna zrobić kobieta. Nie, on nie musi dbać o garderobę kobiety, nie musi gotować obiadu z czterech dań na poziomie najlepszych restauracji, nie musi sprzątać tak, że byłoby sterylnie jak w jakimś laboratorium. Po prostu nie powinien robić za nieudacznika. Jeśli nic nie stoi na przeszkodzie, aby robił (ma sprawne ręce, nogi itp.), to niech robi. W końcu jego ubrania same się nie wybrudziły, jedzenie samo nie wyparowało z lodówki i garnków, talerze same się nie pobrudziły, a w domu się samo nie nabałaganiło, więc logiczne jest, że samo się nie upierze, nie posprząta, nie umyje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dzisiejszych czasach mamy całe mnóstwo udogodnień, więc prace domowe nie powinny sprawiać żadnego kłopotu. Facet, który jest jak DGD sam widzi, że należy je wykonać i wykonuje je bez zbędnego marudzenia, że to powinna kobieta. Facet, który jest jak DGD, pomaga kobiecie, a czasem ona pomaga jemu. Facet, który jest jak DGD, wie, że jego kobieta nie jest kuchenką, pralką ani zmywarką, lecz człowiekiem. Facet, który jest jak DGD, a na dodatek potrafi świetnie gotować, jest jak igła w stogu siana, o tę igłę dbać należy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobry facet powinien być jak DGD, a przynajmniej starać się. I z pewnością na tym skorzysta nie tylko jego partnerka (względnie partner), ale i on sam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-6034561427871426654?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/6034561427871426654/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/07/bo-dobry-facet-musi-byc-jak-dgd.html#comment-form' title='Komentarze (27)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/6034561427871426654'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/6034561427871426654'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/07/bo-dobry-facet-musi-byc-jak-dgd.html' title='Bo dobry facet musi być jak... DGD.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>27</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-8926624990571567205</id><published>2011-06-30T23:59:00.000+02:00</published><updated>2011-07-01T00:20:19.819+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Hydrauliczka ;)</title><content type='html'>Łazienka. To bardzo przyjemne miejsce, w którym spędzam mnóstwo czasu (więcej to tylko w kuchni, w której mogę gotować, jeść, pracować, rozmawiać, czytać, siedzieć). Dobrze jest jak jednak w tej łazience wszystko działa, bo jak nie działa... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś bawiłam się w hydraulika, a raczej w hydrauliczkę... nie, nie u siebie, tylko w G. Czyszczenie rur... i inne takie... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrze, że nikomu nie przyszło dziś do głowy mnie napadać czy zaczepiać, bo pewnie to by się źle skończyło... jeszcze by takiemu człowiekowi zleciała głowa wraz z płucami, gdyby dziś oberwał moją torebką... wielką i ciężką torebką. Zawartość była imponująca... oprócz standardowych ustrojst do kolorowania twarzy, co by ludzie nie uciekali na mój widok, wszelkich drobiazgów w stylu długopisu, lusterka, kremu do rąk, scyzoryka, mnóstwa papierów, kalendarza, dwóch książek, wody mineralnej, moja torebka zawierała zestaw narzędzi, uszczelek, wężyków... A narzędzia były nie byle jakie... bo klucze... cholernie ciężkie żelastwo albo niezwykle pomocne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak zaopatrzona udałam się na bój do łazienki. Trochę grzebania przy prysznicu i już mniej cieknie... ale coś trzeba będzie jednak z tą baterią zrobić... na razie mam to gdzieś. Ważne, że działa w miarę możliwie. Spod umywalki też przestało kapać kolorową ohydą i już nie wydobywa się stamtąd "zapaszek", no i wreszcie nie muszę nalewać wody do spłuczki górą... i dzbankiem plastikowym... litrowym. W sumie gdyby nie ta spłuczka, co to mi życie jednak zatruwała, to w ogóle innymi rzeczami w łazience też bym się nie zajęła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnego dnia spłuczka zaczkała i... woda zaczęła do niej cieknąć jak krew z nosa. Kapała i kapała, a nakapać nie mogła. Co ja się namordowałam, aby pokrywę zdjąć... bo było zakręcone i zamknięte tam bardzo jak można... (dzięki pewnemu panu hydraulikowi... któreg bezmyślność i niepraktyczność przeklinałam nie wiem już ile razy...)... Dzbanek był pod ręką, więc był używany jako spłuczka... i tak to trwało... Ja się przyzwyczaiłam, wciąż o tej spłuczce zapominałam, zresztą nie miałam narzędzi, aby cholerstwo odkręcić, wybebeszyć i wsadzić nowe bebechy... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak by pewnie nie wiem, jak długo było, gdyby nie czerwcowe odwiedziny pewnego gościa... M. - mój pierwszy gość w tym domu ;) he he Jak to zwykle w czasie wizyt bywa... ludzie z łazienki korzystają... często... A to rączki myją, a to się w lusterku przyglądają, a to potrzeby fizjologiczne się domagają zaspokojenia... Jak sobie przypomniałam o tej spłuczce... najchętniej bym uciekła... Trzeba było na wszelki wypadek uprzedzić... Co za fuck! Przeszło mam nadzieję ulgowo ;) Chyba udało mi się skutecznie dość nawet odwrócić uwagę od tej nieszczęsnej spłuczki ;) Ale wtedy w duchu obiecałam sobie, że przy najbliższej możliwej okazji zrobię z nią porządek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzobebeszyłam, wyjęłam co trzeba... Zakamienione... wyczyściłam, ale to i tak nie pomogło, bo zaczęły te bebechy bardziej świrować, więc je zmieniłam na lepszy model ;) Model jednak wymagał innego wężyka. Stary nie pasował, moje były za krótkie, więc powlokłam się do sklepu na C. od budowania, remotnów i innych takich. Jakieś nieco ponad 20 minut marszu w jedną stronę... duszno, gorąco... w C. jeszcze gorzej... nie było czym oddychać... Stoję sobie przy wężykach, a obok mnie spaceruje pan z obsługi... w jedną i w drugą stronę... Wybrałam sobie wężyk idealny, nawet cena do przełknięcia i pomyślałam, że przy okazji przydałoby się pudełko z przegródkami, takie jak do śrubek, bo muszę trochę pierduł uporządkować. Oglądam sobie pudełeczka, otwieram, zamykam... i nagle... oślepia mnie światło... z latarki! Ja patrzę... i nic nie widzę, tylko to światło... bo facet od spacerowania centralnie daje mi po oczach tym światłem z latarki! Obok niego stał jakiś inny, też z obsługi. Jak mi pierwsze oślepienie minęło, uśmiechnęłam się i wybuchnęłam śmiechem... głośnym. I wybrałam trzy pudełeczka, z których jestem bardzo zadowolona - ładne, praktyczne, porządne i dość tanie (o dziwo ;). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wężyk zamontowany. Pasuje. Spłuczka działa... aż miło. Woda sama leci i lać jej nie trzeba. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic nie zepsułam. Naprawiłam. I nawet jest lepiej. To było śmiesznie łatwe i proste, tylko wbić sobie do tej rozztrzepanej głowy musiałam, że zrobić trzeba. W sumie mógłby to jakiś facet zrobić, choć właściwie nie musiałby, ale mógłby za mnie o tym pamiętać ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-8926624990571567205?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/8926624990571567205/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/hydrauliczka.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/8926624990571567205'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/8926624990571567205'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/hydrauliczka.html' title='Hydrauliczka ;)'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-3611563483229929747</id><published>2011-06-28T23:59:00.001+02:00</published><updated>2011-06-28T23:59:16.418+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiersze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Lipowa kołysanka.</title><content type='html'>zaklęte w konarach sekrety&lt;br /&gt;bajki szeptane przez wiatr na dobranoc&lt;br /&gt;szumią w gęstym listowiu&lt;br /&gt;echem odbite dawne historie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w słońcu zatonąć w zadumie&lt;br /&gt;usiąść na miękkim dywanie zielonym&lt;br /&gt;plecami wtulić się w korę&lt;br /&gt;i chłonąć... życie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mogłam spać nocą. Wciąż się budziłam, sny mnie budziły i gdzieś koło 5.00 rano dałam sobie spokój z tym spaniem. Dopiero koło południa mnie zmogło i to tak, że zasypiałam na stojąco. Na szczęście zajęcia dzisiejsze miałam już prawie odbębnione i mogłam się udać na drzemkę. Właściwie rzadko sypiam w dzień, nawet bardzo rzadko... ale czasem organizm domaga się snu teraz, zaraz, natychmiast. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śniła mi się lipa. Słońce lekko świeciło, wiatr delikatny wiatr, szumiał w lipowych liściach. Lipa. Nie jedna. Było ich kilka. Same drobnolistne... poza jedną... lipą srebrzystą. Sen o muzyce wiatru i lipowych liści. Lipowa kołysanka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. Zbliża się wielkimi krokami wizyta u mojej fryzjerki i tak mi przyszło do głowy... A może by zmienić kolor? Ciągnie mnie do tego, który wrzuciłam sobie na głowę jakieś 10 lat temu... A może Wy coś mi zaproponujecie ;)?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-3611563483229929747?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/3611563483229929747/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/lipowa-koysanka.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/3611563483229929747'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/3611563483229929747'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/lipowa-koysanka.html' title='Lipowa kołysanka.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-2048003289025090567</id><published>2011-06-27T23:03:00.001+02:00</published><updated>2011-06-27T23:03:52.793+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='taniec'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Zdziwiona.</title><content type='html'>W nie tak znów bardzo odległym maju obudziły się we mnie gorące rytmy i na nowo wznieciła się taneczna iskierka, która obecnie rozbuchała się w potężny płomień. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choć od dawna nie mam już nic wspólnego z tańcem, nie przestałam czuć muzyki całą sobą, nie przestałam czuć jak płynie w moich żyłach, domagając się od ciała, aby się ruszyło, wygięło, pozwoliło swobodnie przepłynąć dźwiękom. Tamtego majowego wieczoru (niech no ja sprawdzę w notkach, co to za data była... ;) 13 maja :) postanowiłam sobie, że do tańca wrócę, choćby sama dla siebie. I wróciłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęłam nieśmiało, bo wydawało mi się, że moje ciało jest zesztywniałe, jak z kołków, kijów od szczotek i że nic już nie ma z tamtego poczucia rytmu, gibkości, giętkości. Na początku czułam się jak połamana, jakbym z drzewa spadła albo nie wiem jak ciężką pracę fizyczną wykonała. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potykam się o własne nogi, potykam się o krawężniki, potykam się na schodach, potykam się o dywany, potykam się o kable... sieroctwo totalne... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dziś ze zdziwieniem stwierdziłam, że z moim ciałem nie jest tak źle. Potykać, się potykam, ale za to nic z poczucia rytmu nie straciłam. Te wszystkie inne czynniki odbiegają wciąż dość sporo od mojej formy, ale o dziwo nie jest tragicznie. A gdy przypadkiem zerknęłam w lustro, stanęłam jak słup soli i ze zdziwioną miną rzekłam: "To ja się jeszcze taaaak potrafię ruszać?" &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. A nie mówiłam, że nasze ciało może nas mile zaskoczyć? Wystarczy się mu troszkę przyjrzeć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-2048003289025090567?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/2048003289025090567/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/zdziwiona.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/2048003289025090567'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/2048003289025090567'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/zdziwiona.html' title='Zdziwiona.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-2501607951646794740</id><published>2011-06-26T22:22:00.001+02:00</published><updated>2011-06-26T23:23:04.158+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przepisy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchenne zmagania'/><title type='text'>Kuchenne zmagania - w środku nocy, a może już o świcie...</title><content type='html'>3.00 w nocy. Przewracałam się z boku na bok po obudzeniu się i jakoś nie mogłam zasnąć. Poszłam do kuchni, aby zrobić sobie herbatę. Za oknem było już szarawo, po niebie ospale sunęły chmury i dzień się powoli przeciągał. Siedziałam z tą swoją herbatą na kuchennym blacie i jakoś tak nie wiedzieć czemu, nie wiedzieć skąd nabrałam ochoty na pierogi z truskawkami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otworzyłam lodówkę, aby wyjąć truskawki i wzrok mój zatrzymał się na najniższej półce. A tam na dole leżała sobie kiełbasa. Nie byle jaka. Chorizo. Gdyby tak zrobić ją z ciecierzycą, kurkami i rozmarynem... Tylko że ani kurek, ani ciecierzycy nie posiadałam... Przypomniałam sobie, że przecież mogę ją zrobić z fasolą i pomidorami... Najpierw zajęłam się oczywiście pierogami, bo najlepszą rzeczą na pokusy, jest ich zaspokojenie. Po czym zrobiłam coś w rodzaju podpłomyka z rozmarynem. Do chorizo dorzuciłam ostatecznie czosnek, cebulę, fasolę z puszki (bo suchą to powinnam była namoczyć dużo dużo wcześniej, ale przecież skąd mogłam wiedzieć, że będzie mi potrzebna, pomidory, natkę pietruszki... nic innego nadającego się do tego w lodówce nie było. Dorzuciłam też oliwę, sól, pieprz, chyba paprykę w proszku... możliwe, że coś jeszcze, ale nie pamiętam, bo to się samo robiło... tylko moimi rękami, bo myśli fruwały gdzieś za oknem, próbując uczynić sobie posłanie w chmurach. Zrobiło mi się coś w rodzaju ciepłej sałatki, która znalazła się na tym rozmarynowym podpłomyku. Wyglądało to bardzo ładnie i kolorowo. Smakowało jeszcze lepiej. Tylko zapomniałam zrobić zdjęcia. Może następnym razem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powinnam to sobie zapisywać, bo potem nie pamiętam i muszę sobie przypominać. Wąchaniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierogi z truskawkami, musem truskawkowym i gęstą śmietaną... też były pyszne. Szkoda, że nie zrobiłam ich więcej, bo zjadłabym jutro na śniadanie. A może by tak zrobić ich po prostu dużo dużo więcej i zamrozić... Bo te truskawki to się w końcu skończą i znowu na świeże trzeba będzie czekać do następnego roku... Jeszcze tylko gdyby zamrażarka chciała się powiększyć...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedno jest pewne. Coś wisi w powietrzu. Inaczej nie nachodziłoby mnie na gotowanie w środku nocy/nad ranem... Dobrze, że jeszcze ilości kontroluję i robię tylko tyle, ile jestem w stanie zjeść, bo jak zacznę gotować dla "pułku wojska", to już to wiszące, o ile jeszcze nie spadnie, tego spadania będzie bliskie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-2501607951646794740?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/2501607951646794740/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/kuchenne-zmagania-w-srodku-nocy-moze.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/2501607951646794740'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/2501607951646794740'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/kuchenne-zmagania-w-srodku-nocy-moze.html' title='Kuchenne zmagania - w środku nocy, a może już o świcie...'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-4188781533969864616</id><published>2011-06-25T22:10:00.001+02:00</published><updated>2011-06-25T22:10:48.939+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozważania o życiu'/><title type='text'>Migracje... Emigracje.</title><content type='html'>Za oknem chmury wędrują po niebie. Ściagają się ze słońcem, straszą deszczem i co chwilę zmienia się ten chmurny krajobraz na niebie. Pomyślałam, że powinnam skończyć tę "chwilową" przerwę, zwłaszcza że mecz siatkówki skończył się już dawno i należałoby wrócić do pracy, tym bardziej że za moment termin będzie wisiał nad moją głową jak katowski topór. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ledwie te myśli przebiegły mi przez głowę, zadzwoniła moja średnia siostra. Stwierdziła, że nudzi się jej w tej całej Holandii i musi z kimś pogadać. Jak zwykle pyta się mnie, dlaczego nie mam skype'a i że powinnam sobie ściągnąć, to będziemy mogły rozmawiać przez kilka godzin. Uhmmm... tylko że mój laptop jest w kiepskim stanie, ostatnie prawie cały czas korzystam z komputera ojca... Chyba muszę spróbować zreanimować swój albo pomyśleć o kupnie nowego... Nie mówiąc już o słuchawkach z mikrofonem... zresztą chyba nawet nie wiem, gdzie są... I dlaczego mnie to nie dziwi...&lt;br /&gt;Wracając do tematu, kocham moją siostrę, ale nie bardzo mamy o czym rozmawiać. Jesteśmy zupełnie różne, niewiele nas łączy, mamy inne hierarchie wartości, inne zainteresowania... różnimy się jak zima i lato. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio moja średnia siostra z troski o mnie wpadła na pomysł, abym wyemigrowała... do Holandii. Ona mi tam załatwi pracę, mieszkanie itp. Nie pracowałabym, ani nie mieszkałabym z nią, tylko byłabym w innej części kraju. Sama. Wśród obcych ludzi. Miło, że jednak myśli o mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Osiem lat mniej więcej żyję na walizkach. Po dziesiątej przeprowadzce przestałam liczyć, ile razy zmieniałam miejsce zamieszkania. Przytrafiły mi się dwa epizody zagraniczne. Jeden w sumie niezbyt długi, drugi znacznie dłuższy... dłuższy niż przewidywałam początkowo, bo jakoś tak wyszło. I oba w sumie ciężko zniosłam mimo łatwości przystosowania się do otoczenia i sytuacji. Była praca, była nauka, byli znajomi, nawet zawiązały się bliższe znajomości i przyjaźń... Wróciłam do Polski. Tęsknota była nie do zniesienia. I ta okropna samotność na początku. Bilans obu wyjazdów wyszedł bardzo na plus, ale wówczas nie tylko sama tego chciałam, ale miałam przeczucie, że pobyty tam wyjdą mi na dobre. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym razem, pomijając zupełnie wszelkie niedogodności, brak ochoty na wyjazd do H. i całą długą listę minusów, pomijając plusy i wszelkie dobre chęci, pomijając nawet to, że obiecałam sobie, że sama więcej się nie przeprowadzę za granicę (jak już to w towarzystwie), to coś mi gdzieś w środku mówi, że to by była bardzo bardzo zła decyzja. Intuicja. Zdarzało mi się już żałować, gdy jej nie słuchałam. Zresztą... w Polsce są ludzie, na których mi zależy, jest jadalne jedzenie i choć wiele rzeczy stoi tu na głowie, czasem jest kiepsko, to ja jednak jestem tu szczęśliwa. Jeśli teraz wyjadę, to coś się nie zdarzy, coś, co bardzo bym chciała, aby się zdarzyło, a zdarzy się coś, czego nie chcę i czego będę bardzo żałować. Być może kiedyś znów na czas pewien wyemigruję, zamieszkam w innym kraju, ale jeszcze nie teraz, nie tam i... Ale to jeszcze nie czas na tę historię.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-4188781533969864616?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/4188781533969864616/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/migracje-emigracje.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/4188781533969864616'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/4188781533969864616'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/migracje-emigracje.html' title='Migracje... Emigracje.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-2742692056838205366</id><published>2011-06-24T23:35:00.001+02:00</published><updated>2011-06-24T23:35:59.756+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciało'/><title type='text'>Ciało.</title><content type='html'>Wczorajszy prawie cały dzień spędziłam w łóżku, będąc ledwie przytomną z bólu. Śniły mi się sny minione, sny, które już mi się śniły, a których jakoś zapamiętać nie mogłam, choć nawet we śnie usilnie próbowałam, powtarzając sobie, że powinnam je zapamiętać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem nie znoszę swojego ciała i nie mogę na siebie patrzeć. Szczerze mówiąc, to ja rzadko tak naprawdę przyglądam się sobie. Rzadko patrzę na siebie, na swoje wystające i trzeszczące kolana, na swoje usta, których koloru nawet nie pamiętam, na swoje stopy, które za każdym razem, gdy na nie spoglądam, zadziwiają mnie swoim wyglądem, na swoje piersi, które dzielnie walczą z grawitacją i nie są wcale takie brzydkie, jak kiedyś o nich myślałam. Właściwie chyba nie znam własnego ciała. Znałam tamto... ciało dziewczynki i nastolatki, a tego, które mam teraz nie znam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;We wtorek obudziłam się wcześnie rano, poszłam jak zwykle do łazienki i jak zwykle spojrzałam sobie w oczy w lustrze wiszącym nad umywalką. W oczy czasem sobie spoglądam i za każdym razem widzę w nich coś innego. Powiedziałam do siebie półgłosem: "Ty nawet nie wiesz, jak wyglądasz. Nie masz pojęcia o swoim ciele. Nawet swojej twarzy się nie przyglądasz i masz kłopot z określeniem jej kształtu. Zapomniałaś nawet jak bardzo czasem wystają ci kolana. Czy ty się sama siebie przypadkiem nie wstydzisz?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyszłam z łazienki i zdjęłam jedno z luster, które wisi w przedpokoju na ścianie koło drzwi wejściowych. Duże lustro. Ustawiłam je w pokoju, rozebrałam się i stanęłam sama przed sobą. W pierwszej chwili czułam się dziwnie. Nie, nie wstydziłam się siebie i się nie wstydzę, bo niby dlaczego? Przecież to ja. Tylko, że... zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę nie znam tego ciała. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jestem piękna i nigdy nie byłam. Sklepowe proporcje od zawsze do mnie nie pasują... albo zbyt chuda albo gdzieś posiadająca za wiele, no i za niska, stopy za wąskie... Jednak co z tego. To przecież ja. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może gdyby wtedy nie zdarzyło się to, co się zdarzyło... Ale czy to ważne... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jestem ja. To są moje ręce i nogi. To jest moja twarz. To są moje włosy, moje piersi i moje plecy. To jest mój brzuch i moja szyja. To są moje dłonie, łokcie, kolana, stopy i pośladki. To jestem ja i tak właśnie wyglądam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czułam się tak, jakbym pierwszy raz patrzyła na siebie. Dziwne... a może wcale nie? Ale właściwie to całkiem fajne uczucie. Może bałam się tego, co w tym lustrze zobaczę, może gdzieś w głowie miałam lęki przeszłości, może sączyły się w mojej duszy rany niezagojone... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrze na siebie spojrzeć. Dobrze się lubić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-2742692056838205366?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/2742692056838205366/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/ciao.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/2742692056838205366'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/2742692056838205366'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/ciao.html' title='Ciało.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-3913288423339664712</id><published>2011-06-21T19:44:00.000+02:00</published><updated>2011-06-21T19:44:46.768+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='z plecakiem czy z mapą'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nordbert'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jaworze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sydonia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Z plecakiem czy z mapą - u Nordberta i Sydonii.</title><content type='html'>Dni mijają, mijają miesiące, które już w lata zdążyły się zmienić, choć przecież dopiero co... Przestałam czuć, jak bardzo jestem zmęczona. Zapomniałam jakie jest zwyczajne normalne życie, zapomniałam, ile w nim śmiechu i radości. Zapomniałam, jak to jest po prostu być. Zapomniałam...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając wczoraj do G., które jest wraz z B. moim tymczasowym domem, poczułam się naprawdę szczęśliwa i poczułam, że zrobiło mi się lekko... jakby jakiś ogromny ciężar spadł ze mnie i jakby zmęczenie gdzieś nagle odeszło, choć gdzieś wewnątrz piersi zaczęła sobie wić gniazdko tęsknota. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyciągnęłam lusterko, zaczęłam się jakoś ogarniać, bo choszczeński wiatr potargał mnie, krople deszczu skropiły mi twarz, którą zaraz ogrzały słońca promienie. Gdy czesałam sobie włosy, przechodziła akurat koło mnie pani konduktor - uśmiechnęła się i powiedziała: "Nie musi się pani poprawiać. I tak jest pani ładna." Podziękowałam i uśmiechnęłam się do niej. Ten uśmiech był jednak inny niż ten, który mi towarzyszył ostatnio. Wystrzelił gdzieś ze środka mnie. Wypełnił mnie całą i poczułam, że wróciła mi energia, wróciła mi ze zdwojoną siłą. Wyciągnęłam z torebki wszystkie skrawki kartek, karteczek, karteluszek, jakieś bilety i paragony, na których spisywałam przed zaśnięciem i rano myśli swoje. Uśmiechnęłam się do liter, przesuwając palcami po nich&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnie dni spędziłam w gościnie u Sydonii, Nordberta i psinki Halinki w pięknym Jaworzu. Nie przeszkadzały mi zupełnie humory pogody, komary, które jak zwykle sobie mnie upodały i pożarły mnie wszędzie, i całą, kleszcze, które urządzały sobie wędrówki nie tylko po mnie, na szczęście jakoś niespecjalnie spiesząc się z decyzją o wgryzaniu się we mnie (mam cichą nadzieję, że żadnego nie zdążyłam nakarmić ;), nawet hałasujący i pałętający się wszędzie wojacy nie przeszkadzali mi. Było mi dobrze, cudownie, przyjemnie. Ciepło, dobro i śmiech, które tryskały od S. i N., otuliły mnie, pogoniły smutki, ciężary, nawet życiowe wątpliwości mi przejaśniły. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spacery, las, jezioro, chmury niebem żeglujące, trzciny i drzewa, droga, dom i ogień... Śmiech, rozmowy bez końca, jakby człowiek na zapas chciał się nagadać, a i tak wciąż mało, kawy, herbaty i zioła parzone... czas odmierzały, czas, który jakby się zatrzymał, zawisnął, pędząc jednocześnie. Dni śmiechem, słowami i obecnością wypełnione. Cudowne nicniemuszenie i błogie nicnierobienie pełne smaków, zapachów, dźwięków, &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak dobrze, że ścieżki, którymi idziemy mogą się spleść ze sobą, że przeciąć się mogą. Jak dobrze, że być razem możemy choć czasem tylko chwil kilka, pośmiać się i porozmawiać, powygłupiać się i poroztrząsać pytajniki egzystencjalne, pofilozofować i porobić zwyczajne codzienne rzeczy. Jak to dobrze, że ludzie są obok, że samotnymi wyspami gdzieś w nicości nie jesteśmy. Jak dobrze, że pozytywne nici tkać możemy, budując z nich mosty do dusz i myśli ludzkich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję S. i N. za to całe ciepło, dobro i głupawkę wpakowane we mnie. Dziękuję za hektolitry napojów gorących i aromatycznych oraz za tony pysznego jedzenia. Dziękuję za wszystkie słowa i śmiechu mnóstwo. Dziękuję za wszystkie kroki, hasania i podskoki. Dziękuję za kołderkę i światło nocą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Wam wszystkim dziękuję, że jeszcze o mnie pamiętacie i nie macie dość mojej skrobaniny ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyobraźnia wyzwolona z kajdanów głupawką i śmiechem wreszcie wzięła się do roboty, zaganiając Muza do pilnowania Weny i zaprzęgnięcia jej do wozu działania. Puzzle w mej głowie mniej jakby są wymieszane i okazuje się nagle, że są konstrukcyjne, trójwymiarowe, a ja jestem o krok bliżej do ich poskładania. Jeszcze trochę i będę świecić własnym blaskiem jak słonko na niebie ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ciąg dalszy nastąpi... :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-3913288423339664712?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/3913288423339664712/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/z-plecakiem-czy-z-mapa-u-nordberta-i.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/3913288423339664712'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/3913288423339664712'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/z-plecakiem-czy-z-mapa-u-nordberta-i.html' title='Z plecakiem czy z mapą - u Nordberta i Sydonii.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-7792892475452520225</id><published>2011-06-14T20:07:00.001+02:00</published><updated>2011-06-14T20:07:21.064+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='scenki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Deser.</title><content type='html'>miejsce: podwórko przed domem mojej przyjaciółki Pe.&lt;br /&gt;osoby: CzG, Pe, mąż Pe&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Nie można tkwić uparcie w swoim kącie Lasu, czekając aż inni do nas przyjdą. Czasem trzeba pójść do nich. - Kubuś Puchatek :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powyższy cytat, zresztą jeden z moich ulubionych, przypomniał mi się ostatnio podczas rozmowy z Pe. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CzG: Wiesz, byłam ostatnio z M. w lesie na spacerze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pe: Jak to w lesie? Oszalałaś?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CzG: Normalnie. Gorąco było, słonko grzało. Zachciało nam się jakiejś natury, w sumie to bardziej mi, bo jakoś nie miałam ochoty siedzieć w pomieszczeniu bez klimatyzacji, umierać z gorąca nad kolejną kawą, a w aucie to tak głupio byłoby siedzieć i rozmawiać, mimo że auto owo spełniało wszelkie moje wyobrażenia o porządnym samochodzie, tak z zewnątrz, jak w środku. I kolor też miało odpowiedni. Czarny ma się rozumieć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pe: Ale co ci wpadło do głowy, aby robić sobie wycieczkę do lasu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CzG: Tak jakoś. Spontanicznie. Zresztą tam w stronę J., jak sie jedzie na T. są świetne tereny, cisza, spokój, ładny las na spacer. No to sobie pojechaliśmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pe: Wariatka. Z obcym facetem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CzG: Już nie był obcy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pe: Ale przecież go nie znałaś. Nie bałaś się? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CzG: A czego? Fakt, znałam go tylko trochę, teraz trochę bardziej niż trochę, ale wiesz, to nie jest jakiś pokręcony psychol, który pochlastałby mnie nożem, zapakował w foliowy worek, wrzucił do bagażnika, a potem wyrzucił do jakiegoś jeziorka czy innego bagienka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pe: Przecież byłaś z nim tam sama...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CzG: Niezupełnie. Obok była wioska. Nawet dwie. Wciąż chodzili jacyś ludzie. No i robaczki też chodziły, i latały. Ten las był naprawdę ładny. Można było w spokoju pogadać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pe: Ale przecież on mógł, no wiesz... Byłaś z nim tam sama. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CzG: Co? Rzucić się w szale miłosnym na mnie? Eeee... prędzej to on się był powinien obawiać, że ja się rzucę na niego. I schrupię go na deser. A nie, na deser to była... Nie zaraz, czekolada to była przystawka. Danie główne stanowiły woda mineralna i truskawki. Na deser... no w sumie M. mógł stanowić coś w rodzaju deseru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mąż Pe: Może ty się w wampirzycę zamieniasz? Pokaż zęby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pe: Jesteście niemożliwi. Oboje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mąż Pe: To w końcu był ten deser?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CzG: Był. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mąż Pe: A co było? On?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CzG patrzy na Pe, Pe patrzy na CzG i wybuchają śmiechem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CzG: Nie. Sen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-7792892475452520225?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/7792892475452520225/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/deser.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/7792892475452520225'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/7792892475452520225'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/deser.html' title='Deser.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-4383461927727739888</id><published>2011-06-13T23:51:00.001+02:00</published><updated>2011-06-13T23:51:38.379+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozważania o życiu'/><title type='text'>Bez dyplomacji.</title><content type='html'>Mam taką ułomność charakteru, co się szczerość nazywa. Ojciec mi zawsze powtarza - "Dziecko, więcej dyplomacji. Nie tak prosto z mostu." Fakt, czasem dyplomacja się przydaje, czasami jest konieczna, ale bywa i tak, że jest zwyczajnie zbędna i zastosowana, wyjątkowo utrudnia życie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakiś czas temu chciałam dyplomatycznie wybrnąć z pewnej sytuacji, bo tak z grubej rury, to bym musiała mocno przywalić, wręcz trochę po chamsku. Nie chciałam aż tak. Pomyślałam, że może należy zachować się jak miła dziewczyna. Tylko po jakie licho mi to było? Wlazłam w niezłe bagienko, wyczyniam dziwne sztuki, co by się w nim nie utopić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś w innej sytuacji postawiłam na szczerość i to szczerość z naprawdę grubej rury, bez żadnego owijania w bawełnę, zero dyplomacji. Opłaciło się. Gdybym dalej się bawiła w podchody, dyplomację i nie wiadomo co jeszcze, prędzej by stres jak robaki przeżarł od środka niż cokolwiek bym osiągnęła. Wtedy też trzeba było się nie bawić w bycie miłą tylko walnąć raz a porządnie. Bo teraz nie pozostaje mi nic innego, jak tylko albo brnąć w to bagienko, albo posłużyć się ciosem poniżej pasa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem trzeba ugryźć się w język, czasem zmilczeć trzeba, czasem odrobiny dyplomacji potrzeba, czasem szczerości bezwzględnej...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem z siebie dumna, że nie popełniłam drugi raz błędu, który popełniłam kilka lat temu. Później nie dało się go już naprawić, choć próbowałam. Wniosek jest prosty, należy słuchać głosu wewnętrznego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I dobrze wiedzieć, że wielbiciel czekolady też lubi Czekoladę... z gruszkami. Nie spodziewałam się tego. Zrobiło mi się miło. Zwyczajnie i po prostu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-4383461927727739888?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/4383461927727739888/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/bez-dyplomacji.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/4383461927727739888'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/4383461927727739888'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/bez-dyplomacji.html' title='Bez dyplomacji.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-835465207653216653</id><published>2011-06-12T19:43:00.002+02:00</published><updated>2011-06-12T23:10:54.289+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiersze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchenne zmagania'/><title type='text'>Kuchenne zmagania - rozważania nad główką kapusty.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify; font-family: verdana;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Kapusta to bardzo wdzięczne warzywo, z którego można przyrządzić całe mnóstwo potraw. O tej porze roku często wykorzystuję kapustę do zrobienia mojej ulubionej surówki, którą mogłabym jeść w każdych ilościach. Najlepiej jednak mi smakowała, gdy robiła ją moja mama. Może dlatego że to właśnie ona ją robiła, doprawiając ją szczyptą matczynej miłości?&lt;br /&gt;Surówka składa się z młodych warzyw - oczywiście z kapusty, marchewki i zielska (koperek, natka pietruszki, szczypiorek, liście selera i młode liście pora). Dzięki zielsku suróweczka jest wspaniale zielona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec jednak surowiznę może jeść tylko w minimalnych ilościach, więc dla niego była kapustka gotowana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nad tą kapuścianą głową rozważałam różne opcje życiowe i wreszcie mogłam w spokoju przemyśleć ostatnie wydarzenia. Wnioski przeczą same sobie, a ja się gubię jeszcze bardziej w tych puzzlach we własnej głowie. Jednak jakkolwiek by nie było, rozważania okazały się dość owocne, mimo że kapusta jest warzywem.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-IOS0twneZ4s/TfUqis9EzPI/AAAAAAAAALo/LSYEfNMBb4I/s1600/DSC01568.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-IOS0twneZ4s/TfUqis9EzPI/AAAAAAAAALo/LSYEfNMBb4I/s320/DSC01568.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5617442885885807858" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-xbe5CE7NI8k/TfUrF5R1KTI/AAAAAAAAALw/9NpnVNFAQ7U/s1600/DSC01567.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-xbe5CE7NI8k/TfUrF5R1KTI/AAAAAAAAALw/9NpnVNFAQ7U/s320/DSC01567.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5617443490489510194" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;***&lt;br /&gt;splecione dłonie w zieleni traw&lt;br /&gt;spojrzenia wpatrzone dusze splatające&lt;br /&gt;splecione ciała stęsknione ciała dotyku&lt;br /&gt;usta przy ustach smakiem truskawek splecione&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i gdyby oboje zbyt wiele nie myśleli&lt;br /&gt;gdyby oboje lęku się wyzbyli&lt;br /&gt;i gdyby czas, miejsce&lt;br /&gt;gdyby odległość&lt;br /&gt;gdyby&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;może a jednak&lt;br /&gt;może pomimo&lt;br /&gt;może dziś lub jutro&lt;br /&gt;może za tydzień&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;splotą się losy&lt;br /&gt;dwa życia się splotą&lt;br /&gt;dusze wpatrzone spojrzenia kolorem&lt;br /&gt;w szumie traw zieleni pójdą w tę samą stronę&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-835465207653216653?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/835465207653216653/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/kuchenne-zmagania-rozwazania-nad-gowka.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/835465207653216653'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/835465207653216653'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/kuchenne-zmagania-rozwazania-nad-gowka.html' title='Kuchenne zmagania - rozważania nad główką kapusty.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-IOS0twneZ4s/TfUqis9EzPI/AAAAAAAAALo/LSYEfNMBb4I/s72-c/DSC01568.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-1498519137580992346</id><published>2011-06-11T23:54:00.001+02:00</published><updated>2011-06-11T23:54:07.299+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Puzzle w mojej głowie.</title><content type='html'>Głowa pełna myśli. Pęka w szwach od teorii, powinności. Bałagan. Jakby myśli przypominały wielki kłąb prania zmięty, wymieszany i wrzucony do pustej szafy. Cholera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ile razy można zastanawiać się nad jednym i tym samym? Jak długo można roztrząsać w głowie jedną sprawę? Myśleć, myśleć i myśleć... Nie wiem, czy nie popełniłam błędu. Choć z drugiej strony, gdybym mogła cofnąć czas i tak zachowałabym się identycznie. Albo prawie identycznie. Skutek byłby taki sam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy ja zawsze muszę postępować wbrew logice? Czy ja nie mogę się zachować jak normalny człowiek? Pieprzona intuicja. Zawsze jak jej słucham komplikuję sobie życie, ale jak jej nie słucham to tylko pozornie wszystko jest w porządku, bo później i tak dostaję bardziej w dupę. Pozornie coś jak z deszczu pod rynnę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W teorii... po ludzku... wykopałam pod sobą dół, spaliłam się i mam pozamiatane. Bez szans. W praktyce, a raczej według tej intuicji, głosu jakiegoś, co mi się gdzieś po duszy i w czaszce telepie, powinnam wrzucić na luz. A co więcej ta cała intuicja zaświeciła mi dwa neony. Jeden ma napis cierpliwość, a drugi - czas. Cierpliwość to takie coś, czego na pewno nie miałam tuż po urodzeniu i nie dostałam w pakiecie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest coś jeszcze. Pamięć i intuicja zmysłów. Jakby ciało wiedziało lepiej i zwykle tak jest, właściwie u mnie zawsze tak jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawsze dopuszczam możliwość pomyłki. Jakoś nie umiem sobie zaufać w pełni. Przecież nawet intuicja może się pomylić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poczucie bezpieczeństwa jest od lat mi obce, poza wyjątkami, o których tu już wcześniej pisałam. Tak jak zwykle go nie ma, tak się pojawiło. Ostatnio. Na chwilę. To już w ogóle jest dziwne i niezrozumiałe dla mnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypominają mi się sny, które ostatnio wielokrotnie do mnie wracały, bo jakoś tak czuję, że gdzieś tu mają swoje miejsce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czuję się tak, jakby moja głowa przypominała pudło z kawałkami puzzli. Nie ma żadnego obrazka, żadnych wskazówek. Są tylko same kawałki. Nie potrafię jeszcze tego poskładać. Nie umiem dopasować klucza. Nie wiem, czy to cholerstwo jest płaskie z jednym obrazkiem, czy przypomina kostki i z każej strony wyjdzie coś innego, a może to jest przestrzenne... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale jak rzadko... umiem jednoznacznie określić to czego chcę, a nie tylko to, czego zdecydowanie nie chcę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-1498519137580992346?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/1498519137580992346/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/puzzle-w-mojej-gowie.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/1498519137580992346'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/1498519137580992346'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/puzzle-w-mojej-gowie.html' title='Puzzle w mojej głowie.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-9059706573030617569</id><published>2011-06-10T23:05:00.000+02:00</published><updated>2011-06-10T23:11:22.629+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Myślę...</title><content type='html'>Za dużo myślę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za dużo kicham. Pieprzona chińska czy hinduska wróżba. Sprawdza się, ale do szału doprowadza. Bo ja znowu za dużo myślę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A myślenie mi szkodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobno jestem inteligentna. Tylko czy aby nie za mało?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I cierpię na słowotok nerwowy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sama dla siebie czasem jestem totalnym zaskoczeniem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-9059706573030617569?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/9059706573030617569/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/mysle.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/9059706573030617569'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/9059706573030617569'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/mysle.html' title='Myślę...'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-1028314931920570795</id><published>2011-06-09T19:34:00.000+02:00</published><updated>2011-06-09T21:12:10.089+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='coolturalnie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Coolturalnie czyli słów kilka o fascynacjach CzG.</title><content type='html'>Marcel Pagnol - francuski dramaturg, prozaik, reżyser teatralny oraz filmowy. Urodził się w Aubagne 28 lutego 1895 roku. Zmarł w Paryżu 18 kwietnia 1974 roku. Prawie całe dzieciństwo spędził na południu Francji, w Marsylii, która odcisnęła swoje piętno na jego twórczości. Z rodzicami i rodzeństwem często spędzał wakacje w wiosce La Treille. Dzięki swoim trzem pierwszym sztukom  - "Les Merchands de gloire", "Jazz" i "Topaze" - zaczął karierę dramatopisarza, zyskał rozgłos. W 1946 roku został przyjęty do Akademii Francuskiej.&lt;br /&gt;Jego twórczość (zarówno pisana, jak i filmowa) jest dowcipna, pogodna, słoneczna. Pod koniec życia napisał autobiograficzne teksty w cyklu "Wspomnienia z dzieciństwa". Teksty te tchną tą samą radością i humorem, które charakteryzują całą jego twórczość. Okładki do książek Pagnola zaprojektował Jean-Jacques Sempe (tak tak, ten który ilustrował książeczki o przygodach Mikołajka Rene Goscinny'ego).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z Marcelem Pagnolem zetknęłam się w szkole średniej przy okazji nauki języka francuskiego. Moja grupa była raczej dość słaba i nie mogłam liczyć na to, że na zajęciach przy takim poziomie ogólnym przygotuję się porządnie do matury z tego języka. Dlatego moja nauczycielka zabiegała bardzo o to, aby jej nauczycielka zajęła się moim przygotowaniem. Lepszego nauczyciela próżno mogłabym szukać w całym mieście. Dzięki tej miłej, lecz wyjątkowo wymagającej starszej pani, nie tylko przygotowałam się do egzaminu, ale również poznałam twórczość Pagnola. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedawno wydawnictwo Esprit pokusiło się o wydanie Pagnola -  "Żony piekarza" i dwóch pierwszych części "Wspomnień z dzieciństwa" - "Chwała mojego ojca" i "Zamek mojej matki". Gdy zobaczyłam je w Empiku, nie zastanawiałam się ani chwili, tylko od razu kupiłam, ciesząc się bardzo, że mogę poczytać Pagnola po polsku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Żona piekarza" jest scenariuszem do filmu, który Pagnol nakręcił w 1938 roku. To opowieść o miłości, o przekraczaniu barier, uprzedzeń i współpracy dla dobra ogółu. Do małej prowansalskiej wioski przeprowadza się piekarz Aimable wraz ze swoją młodą żoną. Piekarz piecze wyśmienity chleb. Jednak pewnego dnia jego żona ucieka z pasterzem. Początkowo Aimable nie dopuszcza do siebie myśli o tym, że jego żona może być niewierna. Mężczyzna próbuje odnaleźć żonę, wytłumaczyć jakoś jej zniknięcie. Jej nieobecność przygnębia go bardzo, sprawia, że nie ma ochoty pracować. W końcu postanawia, że nie upiecze więcej ani jednego bochenka chleba, dopóki jego żona nie wróci do domu. Postawa piekarza i brak chleba nie pozostają bez wpływu na mieszkańców wioski, którzy postanawiają, mimo sporów, połączyć siły, aby uratować sytuację.&lt;br /&gt;Może się wydawać, że "Żona piekarza" to taka prosta, banalna wręcz, ckliwa opowieść. Jednak jest to piękna historia o miłości, przebaczeniu, współpracy. Tchnie optymizmem, humorem i mądrością. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Chwała mojego ojca" i "Zamek mojej matki" to dwie pierwsze części cyklu "Wspomnienia z dzieciństwa" (dwie kolejne to "Czas tajemnic" i "Czas miłości"). Marcel Pagnol w tych opowieściach powraca do rodzinnej Prowansji, do wakacji w La Treille. Razem z małym Marcelem udajemy się w krainę wzgórz, polowań, śpiewających cykad, przyjaźni, marzeń i przygód. Pełne ciepła, humoru, życiowej mądrości opowieści o rodzinie, przyjaźni i chłopięcych marzeniach. Napisane z punktu widzenia dziecka, które obserwuje świat i dorosłych. Cudownie lekka, zabawna opowieść. Ciepła i pachnąca jak chleb czy ciasto świeżo wyjęte z pieca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że Esprit wyda kolejne części "Wspomnień...", a może pokusi się również i o inne sztuki Pagnola. Bardzo bym chciała. Dzieła Pagnola od lat stanowią klasykę humoru we Francji, u nas dopiero próbują się zagościć. A ja mam ochotę spytać - dlaczego tak późno?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-1028314931920570795?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/1028314931920570795/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/coolturalnie-czyli-sow-kilka-o.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/1028314931920570795'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/1028314931920570795'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/coolturalnie-czyli-sow-kilka-o.html' title='Coolturalnie czyli słów kilka o fascynacjach CzG.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-7541634305748726143</id><published>2011-06-08T23:45:00.001+02:00</published><updated>2011-06-08T23:45:07.255+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='deszcz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Dobrze mi.</title><content type='html'>Leje. Błyska się. Grzmi. Burza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szum deszczu wdziera się w moją głowę, zagląda w zakamarki myśli. Krople błyszczą się na szybach jak kryształki, by za chwilę zlać się w strumyczki szybko spływające. Deszcz gra na parapetach, dzwoni w rynnach, pachnie... wilgocią, zielenią i ziemią. Nosem wciągam ten zapach, łykam go ustami i już wiem, że na dziś koniec pracy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W głowie mi tylko las, woda, zapach drzew, wilgotnej ziemi i siana, spokój. Litery układają się w słowa, słowa tworzą zdania i już myślę obrazami, smakami, zapachami, dotykiem, słuchem... jakby mój Muz przypomniał sobie nagle o moim istnieniu i postanowił wrócić z wakacji, aby ustawić do pionu Wenę, która ostatnio wolała leniwie przeciągać się w słonecznych promieniach zamiast robić to, co do niej należy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Deszcz z wiatrem nucą mi kołysankę do snu, noc bajki mi opowiada... Jak dobrze mi... :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-7541634305748726143?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/7541634305748726143/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/dobrze-mi.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/7541634305748726143'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/7541634305748726143'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/dobrze-mi.html' title='Dobrze mi.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-3559750369126393450</id><published>2011-06-07T23:59:00.001+02:00</published><updated>2011-06-07T23:59:27.941+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozważania o życiu'/><title type='text'>czasem...</title><content type='html'>Czasem myślę, że poczucie humoru Boga w stosunku do mnie przekracza wszelkie granice. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem myślę, że intuicja szalenie komplikuje życie i zawsze dziwię się, że ów głos wewnętrzny jednak dobrze podpowiada choć często wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem myślę, że nic mnie już w życiu nie zdziwi, ale cieszę się, gdy życie bywa jednak zaskakujące.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem chciałabym bardzo wykrzyczeć głośno własne pragnienia, ale gdy wypowiadam je szeptem wierzę, że się spełnią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem wydaje się, że czasu jest zbyt mało, ale czas przecież jest rozciągliwy... jak guma w gaciach ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-3559750369126393450?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/3559750369126393450/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/czasem.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/3559750369126393450'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/3559750369126393450'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/czasem.html' title='czasem...'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-8193260915861150628</id><published>2011-06-05T23:49:00.001+02:00</published><updated>2011-06-05T23:49:57.427+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiersze'/><title type='text'>lirycznie...</title><content type='html'>***&lt;br /&gt;wiatr szumi w topolowych liściach&lt;br /&gt;warkot silników ściga się ze słowiczymi zalotami&lt;br /&gt;gdzieś na jeziorze kaczki popiskują&lt;br /&gt;tylko światła w oknach domów&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zwolnij Mała&lt;br /&gt;za szybko myślisz&lt;br /&gt;zbyt szybko działasz&lt;br /&gt;zwolnij Mała&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;rozsmakuj się w swoim życiu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;obudziłam się rano&lt;br /&gt;słońce połaskotało mnie po twarzy&lt;br /&gt;czy mogłabym się znaleźć w twoim życiu&lt;br /&gt;boję się&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wiesz że czasem myślisz za dużo?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mogłabym z tobą pójść?&lt;br /&gt;zostać już na zawsze?&lt;br /&gt;chcesz wyleczyć swoją duszę?&lt;br /&gt;musisz najpierw wyleczyć swoje serce&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;może powinniśmy zrobić to razem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;gdzieś na końcu świata&lt;br /&gt;albo bliżej&lt;br /&gt;tam gdzie księżyc się kąpie&lt;br /&gt;i chmury bujają w obłokach&lt;br /&gt;myśląc o zielonych migdałach&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-8193260915861150628?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/8193260915861150628/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/lirycznie.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/8193260915861150628'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/8193260915861150628'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/lirycznie.html' title='lirycznie...'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-1024977907453916838</id><published>2011-06-03T21:27:00.001+02:00</published><updated>2011-06-03T21:27:21.709+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Mhmmm... :)</title><content type='html'>Mam cudownie wspaniały humor i przepyszną czekoladę w lodówce - wszystko dla mnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic to, że boli mnie głowa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest mi tak błogo... normalnie jakby się czegoś nałykała, nabrała... A bo ja wiem... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sumie to ten ból przechodzi, a ja dziś będę spała chyba jak niemowlę... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak mi dobrze... :) Jakbym na chmurce sobie leżała, płynęła... Stan nieważkości czy już sama nie wiem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słońce mi szkodzi. Myślę za jasno i za trzeźwo. Intuicja nie szwankuje, wyostrzona maksymalnie, robi swoje. Wnioski mnie porażają. Jednego jestem pewna na 100%. Rację miał mój ksiądz dyrektor, że przypadki są tylko w gramatyce. I rację ma moja intuicja i ciało - węch, słuch. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak mi przyjemnie. Miło. W głowie. Na duszy. Nawet ciało jest jakieś takie... rozluźnione. I jestem pewna, że nie jest to wyłącznie zasługa czekolady, truskawek i braku obiadu, kolacji... chyba śniadanie jadłam, ale nie pamiętam, bo to było tak wcześnie rano. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja chcę tak zawsze! Mhmmm... jak miło. Zaraz zacznę mruczeć jak kot, w sumie jak kotka ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-1024977907453916838?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/1024977907453916838/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/mhmmm.html#comment-form' title='Komentarze (69)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/1024977907453916838'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/1024977907453916838'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/mhmmm.html' title='Mhmmm... :)'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>69</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-3151843589541053439</id><published>2011-06-02T12:19:00.001+02:00</published><updated>2011-06-02T12:19:25.422+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>...</title><content type='html'>Słońce mi szkodzi... na myślenie. Strach się bać, co ja jeszcze wykombinuję... ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-3151843589541053439?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/3151843589541053439/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/3151843589541053439'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/3151843589541053439'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/blog-post.html' title='...'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-4894031232575917085</id><published>2011-06-01T22:59:00.001+02:00</published><updated>2011-06-01T22:59:12.956+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozważania o życiu'/><title type='text'>Jakie to proste.</title><content type='html'>Nad B. przeszła burza. Ciemne chmury, wiatr targający liśćmi na drzewach i wielkie krople zimnego deszczu. Nie mogłam odmówić sobie przyjemności wyjścia na zewnątrz i przemoknięcia... do samej skóry, żeby ubranie przyklejało się do wilgotnego ciała, chłostanego zimnymi strugami, lejącymi się z nieba, żeby poczuć dreszcz, przebiegający po plecach i by odetchnąć pełną piersią tym świeżym, rześkim, wilgotnym powietrzem, pachnącym trawą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czasie ulewy uwielbiam kąpać się w jeziorze albo biegać na boso po trawie na leśnej polanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, czy to słońce od rana i ta duchota, gęste powietrze, które można by jeść łyżką, czy ta późniejsza burza z ulewą, ale doszłam do porażającego wniosku. Mogłabym dla mężczyzny stracić głowę i wykazywać okropną słabość. A metoda na to jest śmiesznie prosta i składa się tylko z trzech czynników. Dziwne, że jeszcze tego na mnie nie wykorzystano, a próbowano różnych sposobów. Niby to takie proste, ale same czynniki to jeszcze nie wszystko. Trochę tak jak z ciastem - składniki to nie wszystko. Trzeba poznać przepis.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-4894031232575917085?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/4894031232575917085/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/jakie-to-proste.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/4894031232575917085'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/4894031232575917085'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/06/jakie-to-proste.html' title='Jakie to proste.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-235859812495239691</id><published>2011-05-31T14:05:00.001+02:00</published><updated>2011-05-31T14:05:26.783+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='woda'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lato'/><title type='text'>Latem.</title><content type='html'>Jest duszno i gorąco, wiatr wieje jak wściekły, trzaskając drzwiami, oknami, wyginając drzewa jak zapałki. Wiosna już chyba zbiera się na urlop, aby wrócić w przyszłym roku. Lato wciska się na pierwszy plan. Ostatnia noc była ciepła i spokojnie mogłam nocą wracać z kina w krótkim rękawie. Jeszcze nie letnia noc, ale już nie wiosenna. Puste ulice, senne dzielnice i gdzieś w powietrzu unoszący się zapach lata. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to o tej porze roku bywa, sen mój skraca się do niezbędnego minimum, a najbardziej senna bywam koło południa i wczesnym popołudniem. Najchętniej spałabym 2-4 w nocy i 12-15 w dzień, tylko że praktycznie nie bardzo to jest wykonalne, ale sen nocny jest w zupełności wystarczający. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od dzieciństwa nie potrafię się zbyt dobrze przystosować do wysokich temperatur, do ciepła. Najchętniej nie wychodziłabym wówczas spod chłodnego prysznica. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lato to najmniej lubiana przeze mnie pora roku. Gdyby nie zalety w postaci:&lt;br /&gt;- świeżych warzyw i owoców;&lt;br /&gt;- kąpieli w jeziorach, rzekach i żeglowania;&lt;br /&gt;- snu pod chmurką;&lt;br /&gt;- szybko schnącego i ładnie pachnącego prania;&lt;br /&gt;- braku konieczności używania suszarki do włosów;&lt;br /&gt;znienawidziłabym tę porę roku. Latem miewam częste migreny, łapię najwięcej infekcji, a moja skóra zamiast się opalać, zamienia się w skwarek, jeśli nie traktuję jej odpowiednio wysokim filtrem, o czym się przekonali ci, którzy widzieli w zeszłym roku moje plecy... Gdyby mnie zechciano torturować, to tortura słoneczna byłaby może niekoniecznie skuteczna, bo jednak wytrzymała za mnie istota, ale z pewnością bardzo odczuwalna i bolesna. Wszak (C)zekolada roztapia się od słońca... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym roku roztopić się również nie zamierzam, za to postanawiam zaspokoić na wszelkie możliwe sposoby moją potrzebę i ochotę obcowania z wodą, nad wodą, na wodzie, w wodzie oraz korzystać ze wszelkich z wodą związanych propozycji. W ostatnich latach potrzeba z konieczności bardzo zaniedbana. Muszę się napatrzeć, nawąchać, wymoczyć i rozmoczyć, by ciało, dusza i zwoje mózgowe mówiły jednym głosem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-235859812495239691?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/235859812495239691/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/latem.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/235859812495239691'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/235859812495239691'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/latem.html' title='Latem.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-9159229714983194600</id><published>2011-05-30T14:07:00.002+02:00</published><updated>2011-05-30T14:15:54.469+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='coolturalnie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Coolturalnie czyli słów kilka o fascynacjach CzG.</title><content type='html'>Postanowiłam ostatnio trochę zmodyfikować moje blogowanie. O samej sobie powiedziałam już tyle, że jakaś wstydliwość zaczęła mnie ogarniać i zamknęłabym się w skorupce. Zamierzam poopowiadać o moich fascynacjach z kulturą związanych, podzielić się różnymi przepisami, opowiadaniami i bajkami, które od dawna do szuflady piszę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapowiada mi się totalnie zapracowany tydzień, a chwila na napisanie tu kilku słów jest jak oddech i energetyczne doładowanie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gabriel García Márquez i jego "Sto lat samotności"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z jego książkami zetknęłam się jako nastolatka, ale wówczas nie mogłam ich ani zrozumieć, ani strawić. Kilka razy zabierałam się za czytanie, ale szło mi opornie. Nie było nam po drodze. Może musiałam dojrzeć, może musiałam się zmienić, może musiałam stać się taką osobą, jaką jestem teraz, aby złapać kontakt z tą literaturą? Nie wiem. Jednak gdy przeczytałam pierwszą książkę, musiałam przeczytać pozostałe. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakoś tak w maju, gdy pogoda była podobna do tej, która dziś jest za oknem, szarpałam się z moim stanem depresyjnym. Studiowałam. Akurat pomagałam koleżance w przygotowaniu do egzaminu i w pisaniu pracy zaliczeniowej. Gdy czekałam, aż wróci z dołu z wodą i sokiem, przyglądałam się jej półce z książkami. Zobaczyłam tam cienką książeczkę. Był to właście Gabriel García Márquez i "O miłości i innych demonach". Pożyczyłam ją od koleżanki, a następnego dnia rano oddałam ją jej na zajęciach. To było coś zupełnie innego od tego, co czytałam do tej pory. Jak tylko zaczęłam, czytałam tak długo, aż przeczytałam do końca. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji wizyty w rodzinnym domu, wygrzebałam spomiędzy książek, "Sto lat samotności" Márqueza, czyli to, czego wcześniej nie mogłam ani strawić, ani zrozumieć, ani w ogóle nie wiedziałam, jak się za czytanie tegoż zabrać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gabriel García Márquez jest jednym z najwybitniejszych prozaików XX wieku. Ten, pochodzący z Kolumbii pisarz, laureat Nagrody Nobla z 1982 roku, to autor, którego literatura zyskała światowe uznanie nie tylko czytelników, ale także i krytyków. Mówi się, że „Sto lat samotności” jest jego najlepszą książką, choć sam autor temu zaprzecza. Jednakże dzięki tej powieści Márquez zyskał światową sławę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Sto lat samotności” miało być pierwszą powieścią Márqueza, jednak tak się nie stało, gdyż pisarz potrzebował wielu lat, aby spisać rodzinne opowieści, które posłużyły mu do stworzenia tej książki. Pracę nad nią rozpoczął w 1965 roku, a dwa lata później (w 1967r.) została ona wydana, odnosząc od samego początku niesamowity sukces. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dasso Saldívar w biografii Márqueza pt. „Podróż do źródła” pisze, że praca nad „Stu latami samotności” mogła zacząć się w lipcu. Na potwierdzenie tego przypuszczenia przytacza historię, kiedy to Márquez poszedł we wrześniu na wykład Carlosa Fuentesa do Pałacu Sztuk Pięknych. Prelekcja ta dotyczyła najnowszej powieści Fuentesa – „Cambio del piel”. Po skończonym odczycie Álvaro Mutis zaprosił do domu kilkoro przyjaciół, między innymi Márqueza i jego żonę. Podczas całej drogi do mieszkania przyjaciela pisarz opowiadał historię rodu Buendíów. Wśród słuchaczy znalazła się pewna Hiszpanka, bardzo zainteresowana tą opowieścią. Była to María Luisa Elío, którą po skończonym opowiadaniu poeta z Aracataci zapytał, czy podoba się jej powieść, a María Luisa odpowiedziała zwyczajnie: „Jeśli ją napiszesz, będzie to szaleństwo, cudowne szaleństwo”. „Więc jest twoja”- oznajmił.  Zadedykował jej tę książkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Sto lat samotności” jest historią rodziny Buendía, prześladowanej fatum kazirodztwa. Ich dzieje zbiegają się z historią Macondo (miasta, w którym mieszkali) od jego założenia aż do upadku. Założycielami Macondo byli José Arcadio Buendía i Urszula Iguarán – kuzynostwo, pochodzące z rodzin, które od wielu pokoleń wchodziły ze sobą w związki małżeńskie. Ostatnimi z rodu byli Amaranta Urszula i Aureliano Babilonia, ciotka i siostrzeniec, których połączył kazirodczy związek. Z ich miłości został poczęty Aureliano, którego natura obdarzyła świńskim ogonem. Wszystkie pokolenia tego rodu obawiały się złamania zakazu kazirodztwa i spłodzenia potomka z takim właśnie defektem urody. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Sto lat samotności” uważane jest za klasyczne dzieło realizmu magicznego. Jednakże Wolfgang Kayser uważa, że twórczości Márqueza nie można określić tym terminem, gdyż pisarz przekształca rzeczywistość już zdeformowaną i magiczną. W „Stu latach samotności” egzotyka występuje częściej niż magia. Jednak dla osób nie znających realiów życia, kultury i wierzeń Kolumbijczyków, pewne sytuacje mogą się wydawać trudne do zaakceptowania jako realne czy nawet mogą sprawiać wrażenie magii. Dziwaczność świata przedstawionego przez Márqueza potęguje dodatkowo fakt istnienia wielu zabobonów i przesądów, pochodzących zarówno z lokalnych wierzeń, jak i wyrosłych dodatkowo z religii katolickiej – m.in. widzenie wróżebnych znaków, wiara w przepowiednie z kart. Magia występuje właściwie w śladowych ilościach i jest przekazana w dość ironiczny sposób.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka ta dla jednych jest niesamowita, fascynująca, a dla innych rozwlekła, trudna, nużąca. Czytając ją, można się poczuć zdezorientowanym i zagubionym, ze względu na wielość postaci, powtarzalność imion (może się zacząć mylić kto jest kim) i szybko zmieniające się wydarzenia. "Sto lat samotności" albo zachwyca, albo zniechęca i męczy. &lt;br /&gt;Ja polubiłam ją od drugiego wejrzenia i należy ona do moich ulubionych książek, często do niej wracam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-9159229714983194600?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/9159229714983194600/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/coolturalnie-czyli-sow-kilka-o.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/9159229714983194600'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/9159229714983194600'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/coolturalnie-czyli-sow-kilka-o.html' title='Coolturalnie czyli słów kilka o fascynacjach CzG.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-6116568029391052807</id><published>2011-05-29T22:05:00.000+02:00</published><updated>2011-05-29T22:05:28.108+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przepisy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchenne zmagania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Kuchenne zmagania.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Ostatnio coraz częściej śni mi się jeden sen. Dziś jednak śniła mi się senna wariacja tego snu. W efekcie, gdy się nad ranem obudziłam, dłuższą chwilę trawało, zanim doszłam do siebie i poskładałam sobie wszystko w głowie. Dopiero gdy ojciec rano złożył mi życzenia, ocknęłam się, że powinnam była wczoraj kupić albo zrobić jakieś ciasto imieninowe. Zrobiłam szybki przegląd lodówki i decyzja padła na kruche z truskawkami, zwane plackiem z truskawkami.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;składniki:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;szklanka truskawek&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;szklanka mąki&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;szklanka cukru pudru&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;szczypta soli&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;10 dag masła&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;łyżka kwaśnej gęstej śmietany&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;2 jajka&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;ciasto:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;szklanka mąki&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;pół szklanki cukru pudru&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;łyżka śmietany&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;pół kostki masła (10 dag)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;2 żółtka&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Z podanych składników zagniatamy kruche ciasto. Trzeba zrobić to dość szybko. Zagniecione ciasto formujemy w kulę i wkładamy do lodówki na co najmniej godzinę.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Ja ciasto owijam w folię do żywności, przez którą później wałkuję ciasto. Ciasto się łatwiej się wałkuje i nie rozrywa się.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Po wyjęciu z lodówki wałkujemy ciasto i wylepiamy nim blaszkę (nie trzeba jej smarować). Ciasto nakłuwamy widelcem i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Pieczemy pół godziny.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Pod koniec pieczenia ubijamy pianę z białek, połowy szklanki cukru pudru i szczypty soli. Do piany dodajemy pokrojone truskawki i mieszamy łyżką.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wyjmujemy ciasto, na które wykładamy pianę z truskawkami. Ponownie wkładamy do piekarnika i pieczemy około 15-20 minut.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif; font-size: x-small;"&gt;powyższy przepis jest na małą blaszkę - taką połowę normalnej dużej blachy&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ohtQ9-0oqko/TeKbeZGx3BI/AAAAAAAAALY/Wbod4GH8Szo/s1600/DSC01551.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-ohtQ9-0oqko/TeKbeZGx3BI/AAAAAAAAALY/Wbod4GH8Szo/s320/DSC01551.JPG" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-3nK7oYes2_0/TeKboN03JyI/AAAAAAAAALc/vWTyv2Lrui8/s1600/DSC01554.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-3nK7oYes2_0/TeKboN03JyI/AAAAAAAAALc/vWTyv2Lrui8/s320/DSC01554.JPG" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ubQBLobHQCw/TeKbqg5FJwI/AAAAAAAAALg/W_xcSHWvbs4/s1600/DSC01555.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-ubQBLobHQCw/TeKbqg5FJwI/AAAAAAAAALg/W_xcSHWvbs4/s320/DSC01555.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-6116568029391052807?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/6116568029391052807/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/kuchenne-zmagania.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/6116568029391052807'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/6116568029391052807'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/kuchenne-zmagania.html' title='Kuchenne zmagania.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-ohtQ9-0oqko/TeKbeZGx3BI/AAAAAAAAALY/Wbod4GH8Szo/s72-c/DSC01551.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-7377039063525534315</id><published>2011-05-28T13:38:00.001+02:00</published><updated>2011-05-28T13:38:31.225+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;To skomplikowane&quot;'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadanie'/><title type='text'>To skomplikowane (cz. 16).</title><content type='html'>"Powinniśmy się jej pozbyć" - wciąż dźwięczało mi w uszach, gdy wsiadłam do auta, usiłując jakoś zebrać myśli. Byłam wściekła. Najchętniej sama pozbyłabym się tego podleca, paskuda przebrzydłego. Zastanawiałam się nad tym, czego mam się spodziewać. Czy mnie gdzieś wywiozą, czy na mnie napadną, nastraszą, czy mnie do szpitala wyślą, czy dadzą mi jednak jeszcze trochę pożyć, czy usuną mnie z tego padołu, nie zwracając uwagi na moje protesty. Jeśli myślą, że ja się dam zaszlachtować jak zwierzę albo że w ogóle dam sobie coś zrobić, to są wyjątkowymi idiotami. Chyba powinnam powiedzieć o tym Michałowi... ale może jeszcze nie teraz. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odczekałam resztę ich rozmowy (wolałam nie wiedzieć, jakim też sposobem chcą się mnie pozbyć) w samochodzie. W końcu Igor wyszedł i udał się do swojego auta. Postanowiłam jechać za nim. Na wszelki wypadek trzymałam się z bezpiecznej odległości, starannie pilnując, aby oddzielały nas jakieś samochody. Nie mogłam sobie pozwolić na to, aby ten kretyn mnie zauważył. Wtedy to już na pewno długo bym nie pożyła. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przejechaliśmy zaledwie kawałek, gdy Igor się zatrzymał na przystanku i zabrał stamtąd jakąś kobietę. Nie zdziwiłabym się, gdyby to była jakaś młoda, wychudzona, długonoga, mocno opalona blondynka w typie barbie z długimi tipsami... Wciąż się mnie czepiał, że powinnam wyglądać bardziej reprezentacyjnie, co znaczyło, że jak barbie. Ta kobieta była jakaś inna. Mówił o takich, że są przeciętne i brzydkie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Igor podwiózł ją do jednego domu przy Korzennej. Stwierdziłam, że później się na tej Korzennej porozglądam, bo lepiej go nie stracić z oczu. Jechałam tak za nim jeszcze trochę, aż dojechaliśmy na Ogrodową. Igor wysiadł i poszedł do kamienicy, w której mieszkał Wiesiek. Czego on mógł chcieć stamtąd? Poszłam za nim. Dobrze, że miałam płaskie buty, bo przynajmniej nie było słychać moich kroków. W tej Wieśkowej kamienicy akustyka była naprawdę niezła. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiesiek posiadał dwa mieszkania i dom. W domu spotykał się z panienkami, czasem w nim mieszkał, choć częściej można go było zastać tam, gdzie go zamordowano. W kamienicy załatwiał te swoje  podejrzane interesy. Ciekawe skąd Igor dowiedział się o Ogrodowej? Może od tych swoich bandziorów... Wiesiek go nie lubił ze wzajemnością, ode mnie by się niczego nie dowiedział. Zresztą nikt ze znajomych nie wiedział o tej kamienicy. Czego on może tam szukać?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Weszłam cicho do budynku. Z piętra dochodziły przyciszone głosy. Igor... i jeszcze jakiś facet. Schodzili w tempie ślimaczym, rozmawiając. Stanęłam za schodami, przy wyjściu na podwórko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Pilnuj jej. Muszę wiedzieć, co ona robi, gdzie bywa, z kim się spotyka - usłyszałam, jak Igor mówił do faceta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- A nie lepiej ją sprzątnąć od razu? - zapytał tamten.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Muszę wiedzieć, ile ona wie. Może jeszcze być mi potrzebna. Na pewno wie więcej niż mówi - wyjaśnił Igor.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Może nasłać na nią Drzazgę? - zapytał tamten.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Kto to u licha jest Drzazga?" - pomyślałam. - "Przynajmniej potrzymają mnie jeszcze trochę przy życiu" - stwierdziłam i od razu mi ulżyło, a serce przestało walić mi jak oszalałe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Nie nabierze się, choć można spróbować, ale jeszcze nie teraz. Pilnuj jej. Ty nie wiesz, do czego ta cholerna baba jest zdolna. Ty wiesz, co ja z nią miałem? Ile ja się musiałem namęczyć, żeby mnie do domu wpuściła? - narzekał Igor.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Co za świnia! Bardzo dobrze, że go wykopałam. Pewnie do Wieśka chciał dotrzeć" - rozważałam w myślach. Byłam coraz bardziej wkurzona na Igora. - "Ma jak w banku, że mu nie odpuszczę. Niech no ja się tylko dowiem w jakim charakterze ten palant występuje w tym cyrku!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Dobra. Zrobione. Nie spuszczę z niej oka - powiedział tamten.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ona może znaleźć to, na czym nam zależy. Ona dobrze go znała. Niech tylko nas naprowadzi - powiedział Igor. Podał tamtemu rękę, zbiegł ze schodów i wyszedł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"To mam świetną okazję, aby ich skołować. Co za głupki." - pomyślałam, czekając aż ten drugi też wyjdzie. Usiłowałam zza schodów zobaczyć jak tamten wygląda, ale niewiele zauważyłam. Wydał mi się jakiś znajomy. To chyba ten od fontanny, ale głowy za to bym nie dała. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiedziałam, że muszę być ostrożna, bo będą mnie pilnować. To była jedyna okazja, abym zajrzała do tego mieszkania, spróbowała się dostać do skrytki, o której kiedyś wspomniał Wiesiek.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-7377039063525534315?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/7377039063525534315/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/to-skomplikowane-cz-16.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/7377039063525534315'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/7377039063525534315'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/to-skomplikowane-cz-16.html' title='To skomplikowane (cz. 16).'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-2586615350204996230</id><published>2011-05-27T21:01:00.001+02:00</published><updated>2011-05-28T00:27:08.774+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozważania o życiu'/><title type='text'>Jak zostać mamą i skąd wytrzasnąć ojca.</title><content type='html'>W moim życiu mężczyźni przychodzą i odchodzą... Chociaż powinnam właściwie powiedzieć, że oni przychodzą, a ja odchodzę. Nie lubię być czyjaś. Nie chcę być czyjaś. Muszę czuć się wolna. Inaczej usycham jak kwiat bez wody. Nawet kaktusa można zasuszyć, jeśli się trochę postarać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każda kobieta ma "termin przydatności do użycia" i po tym terminie w sposób naturalny nie będzie mogła mieć dzieci. Oczywiście, że teraz wystarczy trochę lekarskiej ingerencji i ów termin już tak nie straszy, ale mi takie dziwności nie w głowie jednak. Mimo wszystko powinnam się zacząć poważnie zastanawiać, czy ja w ogóle chcę urodzić dzieci. Tak zupełnie serio i bez żartów, chciałabym być matką. Tylko że powinnam się za myślenie wziąć już, bo potem będzie za późno na pierwsze dziecko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tu się robi mały problem. Nie jestem wiatropylna, bo biologia nie nadąża i nie zafundowała człowiekowi takowego udogodnienia. Trzeba się jednak normalnie znanym sposobem postarać. Nie ulega wątpliwości, że dziecko powinno mieć ojca. Zresztą dobrze by było, żeby dziecko miało ojca i w życiu, żeby było chciane i kochane przez tego ojca, żeby ojciec o nie dbał (i nie mam tu na myśli wpłat na konto mamusi miesiąc w miesiąc). Fakt, nie musi być to ten sam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przecież nie zrobię castingu na ojca, ani tym bardziej nie wrobię w ojcostwo żadnego faceta bez jego wiedzy, bo to już byłoby świństwem. Tym bardziej nie wytrzasnę tego ojca z rękawa. Spermy też nie ukradnę, ani za nią nie zapłacę... I co ja bym potem dziecku/dzieciom powiedziała...? Biedne dzieci...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W miłość nie wierzę. Na związki mam alergię. Jestem zimna, nieczuła i cyniczna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziecko to człowiek, choć mały. Ideałem byłoby, gdyby wszystkie dzieci rodziły się z miłości, gdyby mogły rodzić się z miłości...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Chciałbyś mieć ze mną dziecko?" (Może już nie teraz, zaraz, ale w odpowiednim czasie. Bez tej całej związkowo-miłosnej szopki.) - tylko czy facet zaatakowany takim pytaniem nie popukałby się znacząco w czoło? A może znalazłby się taki, który by się na to szaleństwo zgodził...? Ale wtedy to pewnie by mnie kochał... I co ja bym z nim wtedy zrobiła, hmmm... ;) ?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-2586615350204996230?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/2586615350204996230/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/jak-zostac-mama-i-skad-wytrzasnac-ojca.html#comment-form' title='Komentarze (37)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/2586615350204996230'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/2586615350204996230'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/jak-zostac-mama-i-skad-wytrzasnac-ojca.html' title='Jak zostać mamą i skąd wytrzasnąć ojca.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>37</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-873796711267918938</id><published>2011-05-26T23:25:00.000+02:00</published><updated>2011-05-26T23:25:50.448+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mama'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Być mamą.</title><content type='html'>"Kocham cię mamo i dziękuję, że to właśnie ty nią jesteś, że mnie urodziłaś. Nie chciałabym innej mamy. Jesteś najlepsza. Bardzo za tobą tęsknię." - Kilka zdań. Dziś zamiast modlitwy, gdy stałam z najstarszą siostrą nad grobem mamy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Była bardzo otwartą osobą, niezwykle tolerancyjną. Zupełnie nie przeszkadzały jej moje eksperymenty wyglądowe, łącznie z tym prawie brakiem włosów na mojej głowie, kolczykami i okropnymi ubraniami. Gdy ktoś ze znajomych przychodził do mnie, zawsze był traktowany jak swój, nawet gdy był pierwszy raz był u mnie i zawsze można było liczyć na coś dobrego do jedzenia. Kiedyś z dziewczynami wybierałyśmy się na harcerką pielgrzymkę do Częstochowy. Żadna z nas nie miała szans na zjedzenie obiadu, bo leciałyśmy na pociąg zaraz po szkole i po zajęciach, zmieniając w domu tylko ubranie i zabierając plecak. Na obiad miałam mieć wtedy pierogi... Mama spakowała mi je i zrobiła ich tyle, że cała nasza siódemka najadła się do syta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wychowała mnie ciepła, urocza, wspaniała i bardzo niezależna osoba. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Strach się bać, jaką matką ja bym była... ;) Tylko czy ja w ogóle mogłabym nią być...? Wątpliwe. Bo wiatropylna niestety nie jestem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-873796711267918938?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/873796711267918938/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/byc-mama.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/873796711267918938'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/873796711267918938'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/byc-mama.html' title='Być mamą.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-6486204627380771878</id><published>2011-05-25T13:32:00.001+02:00</published><updated>2011-05-25T13:32:34.155+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='blog'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Wiosenne wnioski i postanowienia.</title><content type='html'>Wiosenny spadek nastroju. Kiedyś myślałam, że coś takiego w ogóle nie istnieje. A jednak... Za dużo słońca, za dużo zapachów, za dużo kolorów, za dużo wszystkiego... i w tym wszystkim ja - beznadziejna, nudna, marudna kupka nieszczęścia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznam, że intensywnie i długo zastanawiałam się przy porannej herbatce oraz śniadaniu nad zaprzestaniem pisania i skasowaniem tego miejsca. Spełniło swoją terapeutyczną funkcję, zwłaszcza dzięki Wam i chyba tylko dlatego jeszcze nie zwariowałam i nie rozsypałam się totalnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pogodziłam się z tym, że nieustannie walczą we mnie moje sprzeczności i tak już pozostanie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Doszłam dziś do pewnych wniosków odnoszących się do własnej osoby:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Bezpiecznie czuję się tylko albo w wodzie, albo otulona kilkoma warstwami ubrań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Z jednej strony nie mam zachamowań, ale w gruncie rzeczy jestem jednak wstydliwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Najbardziej fascynuje mnie intelekt, a atrakcyjność zwojów mózgowych i intelektualna stymulacja przekłada się na całą resztę, brak tegoż również. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. W przyjaźni kluczową rolę odgrywa niezakłócona komunikacja w całym znaczeniu tego słowa, zaufanie i otwartość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Nie cierpię czuć, że jestem nierozciągnięta, bo wtedy mam wrażenie jakbym była z kołków i kijów. A to się przekłada na brak plastyczności w tańcu i tego też nie lubię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. Mój organizm śpi tylko tyle, ile potrzebuje do regeneracji, więc z bezsennością nie ma sensu walczyć. Budzę się bez budzika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. Gdy jem za dużo mięsa, a i tak jem go niezbyt wiele, mam wrażenie, że jestem brudna w środku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8. Zapach i dźwięk odgrywają kluczowe role w moim życiu. Z zapachem jest w ogóle tak, że zapach danego jedzenia mi nie odpowiada, w ogóle tego nie zjem, a zawsze najpierw wącham. Co za tym idzie, gdy mam katar, tracę w ogóle apetyt. Głośne dźwięki toleruję jedynie na koncertach, a jeśli używam słuchawek do słuchania muzyki, znajomi dziwią się, że ja w ogóle coś słyszę, bo słucham tak cicho.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9. Na moje rozdarcie wewnętrzne wpływ ma to, że ja jestem tu, a moja siostra bliźniaczka - tam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10. Jestem wkurzająca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11. Chyba jednak posiadam jeden nałóg - pisanie. Bez słów, pisania, gadania, to ja jednak długo nie uciągnę. Mój rekord, którego raczej już nie pobiję, to 24 godziny, a wokół mnie byli wtedy ludzie... sporo ludzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;12. Dlatego biorąc pod uwagę punkt 11, będziecie się musieli jeszcze ze mną pomęczyć ;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;13. Ostatni i wcale nie z pechem związny - porządek zrobię na tym blogu i jakoś po ludzku, mniej chaotycznie postaram się go prowadzić. Może nie wyjdzie z tego większa masakra... ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-6486204627380771878?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/6486204627380771878/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/wiosenne-wnioski-i-postanowienia.html#comment-form' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/6486204627380771878'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/6486204627380771878'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/wiosenne-wnioski-i-postanowienia.html' title='Wiosenne wnioski i postanowienia.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-7450090462467755535</id><published>2011-05-24T20:21:00.001+02:00</published><updated>2011-05-24T20:21:23.842+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='woda'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Woda.</title><content type='html'>Nie pamiętam swojego pierwszego spotkania z wodą. To było tak dawno dawno temu... Jednak nie zawsze czułam się w tej wodzie jak ryba, dobrze i przyjemnie. Jak byłam mała nie lubiłam za bardzo kąpieli w wannie, zwłaszcza gdy myto mi głowę i woda leciała mi do oczu - szczypało mnie, bolało i miałam wrażenie, że się utopię. Jednak dość szybko rodzice znaleźli odpowiedni sposób na ten dyskomfort, a ja znów uwielbiałam długo taplać się w wannie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zanim poszłam do szkoły, chciałam się nauczyć pływać. Początkowo było wszystko w porządku. Gdy poszłam do szkoły, przydzielono mnie do klasy bez moich koleżanek z podwórka i z przedszkola. Do mojej klasy chodziła córka mojej nauczycielki pływania. Owa panienka, pupilka wychowawczyni, nie przepadała za mną, kłamała wychowawczyni, że ją biję, szczypię i inne takie. W efekcie codziennie wracałam do domu z co najmniej jedną uwagą w dzienniczku... uwagą za nic. Matka tej panny przestała mnie normalnie traktować na zajęciach. Jednego razu, niewiele brakowało, abym się utopiła. Nie pływałam jeszcze najlepiej... i gdyby nie pan ratownik... Więcej na basen nie poszłam, zaczęłam bać się wody i kompletnie straciłam umiejętność utrzymywania się na wodzie. Klasę zmieniłam również - na klasę ze wspaniałą wychowawczynią i z moimi koleżankami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy nadeszły wakacje, ojciec zabrał mnie ze sobą na wodę właśnie. Do dziś pamiętam jak bardzo się bałam tego, że mogę wpaść do wody. Jednak stopniowo oswajałam się z pływaniem po wodzie, z poruszaniem się na tym wszystkim, co pływa - od kajaku do statku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy miałam 12 lat czułam się na wodzie pewnie, przyjemnie. Pewnego wieczoru włożyłam kostium kąpielowy i weszłam do wody. Stałam sobie zanurzona po szyję i patrzyłam na poruszające się na wietrze trzciny. Nie wiem, ile czasu tak spędziłam. Postanowiłam, że następnego dnia spróbuję przypomnieć sobie, jak się pływa. Tamtego roku, gdy tylko miałam możliwość, aby na spokojnie w wodzie poprzebywać, próbowałam nawiązać z nią tą więź, którą miałam kiedyś. Znów chciałam poczuć się dobrze w wodzie, a nie tylko na wodzie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W kolejnym roku oprócz długiego rejsu, nadarzył się wyjazd nad morze - na kolonie. Kolonie same w sobie to była średnia sprawa, ale dało się żyć, może dlatego że wylądowałam zupełnym przypadkiem w grupie z 16 i 17-latkami. Tak tak, tacy też na kolonie jeździli ;) Dzięki temu miałam większy komfort morskich kąpieli, bo nie traktowano nas tak, jak tych grup w moim przedziale wiekowym. Zupełnie się wtedy rozluźniła i odkryłam, że potrafię pływać, i że sprawia mi to niesamowitą przyjemność. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Woda mnie uspokaja. Woda mnie wycisza. Woda daje mi niesamowity zastrzyk energetyczny. Mogę godzinami się w niej moczyć, mieszać się z nią, pływać po niej, wpatrywać się w nią. Uwielbiam wiosną i latem, gdy ciepły deszcz wsiąka w moje włosy, a ja moknę... aż do samej skóry. Basenów, jak już to kiedyś napisałam, nie znoszę, wręcz się ich brzydzę (no chyba że miałabym swój własny prywatny, ale tego mój budżet w najbliższej przyszłości nie przewiduje). &lt;br /&gt;Wszelkie łódki, kajaki, statki... czuję się na nich wspaniale i do tej pory nie wiem, czym jest choroba morska, nawet w czasie dużego sztormu. Kołysanie sprawia mi ogromną przyjemność i sprawia, że dobrze śpię. Właściwie to ja mogłabym mieszkać na barce. Być może te moje wodne ciągoty odziedziczyłam w genach po ojcu marynarzu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"W całym świecie nie ma nic słabszego i bardziej uległego niż woda. Ale w sposobie, w jaki atakuje twarde i silne, nic nie może się z nią równać." (chiński myśliciel - Daodejing)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. Właśnie woda leje się z nieba ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-7450090462467755535?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/7450090462467755535/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/woda.html#comment-form' title='Komentarze (33)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/7450090462467755535'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/7450090462467755535'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/woda.html' title='Woda.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>33</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-5178864092150169824</id><published>2011-05-23T23:46:00.000+02:00</published><updated>2011-05-23T23:46:59.135+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przepisy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>W amoku.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wpadłam w jakiś amok gotowania i sporo czasu wolnego spędzam w kuchni na eksperymentach, zwłaszcza tych związanych z ciastami. Od zawsze usiłuję robić małe porcje, ale... średnio mi to wychodzi, bo ja chyba zwyczajnie nie potrafię gotować dla jednej osoby ;) Ciasto na szczęście zawsze można zabrać do znajomych albo wpadnie siostra z siostrzeńcem, no i ojciec ciasta lubi, więc spokojnie mogę sobie eksperymentować z plackami bez obaw, że będę musiała jeść przez dwa czy trzy dni wyłącznie ciasto.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Poniżej mój ulubiony sos pomidorowy z bazylią i prażonym słonecznikiem oraz ciasto z bananem i krówkowym kremem budyniowym na kruchym spodzie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-x74x9hD6DIE/TdrSOAqomyI/AAAAAAAAALM/ANmtoJWu8Rc/s1600/DSC01494.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-x74x9hD6DIE/TdrSOAqomyI/AAAAAAAAALM/ANmtoJWu8Rc/s320/DSC01494.JPG" width="240" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-3mB4R1wXFwU/TdrSSpmjRUI/AAAAAAAAALQ/h8TU2r_oHas/s1600/DSC01498.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-3mB4R1wXFwU/TdrSSpmjRUI/AAAAAAAAALQ/h8TU2r_oHas/s320/DSC01498.JPG" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-OfIPBTfWbT0/TdrSahpxPmI/AAAAAAAAALU/6mLtuynQJtA/s1600/DSC01500.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-OfIPBTfWbT0/TdrSahpxPmI/AAAAAAAAALU/6mLtuynQJtA/s320/DSC01500.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-5178864092150169824?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/5178864092150169824/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/w-amoku.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/5178864092150169824'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/5178864092150169824'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/w-amoku.html' title='W amoku.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-x74x9hD6DIE/TdrSOAqomyI/AAAAAAAAALM/ANmtoJWu8Rc/s72-c/DSC01494.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-1771351667392350936</id><published>2011-05-22T17:12:00.001+02:00</published><updated>2011-05-22T17:12:33.610+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='seks'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozważania o życiu'/><title type='text'>Zasponsorować miłość.</title><content type='html'>Miłość. Towar luksusowy i bardzo pożądany. Nie znam człowieka, który nie chciałby kochać i nie chciałby być kochany. Sądzę jednak, że szukać miłości, to jak szukać igły w stogu siana, a opowieści o niej wkładam między bajki, mimo że świetny przykład tego uczucia miałam w najbliższej rodzinie w osobach moich rodziców. Czasem sobie myślę, że nie ma we mnie więcej miłości, że nie potrafię jej dać, że kochać już nie umiem. Czy się boję? Może wcale nie chcę? A może już dawno zgubiłam się w tych zawiłych i wyboistych ścieżkach? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedno jest pewne. Ludzie pragną miłości we wszelkich jej przejawach, również tej fizycznej, a może ostatnio głównie takiej? Może zawsze pragnęli? Internet aż kipi od anonsów osób szukających miłości, seksu albo jednego i drugiego. Są różne portale wyspecjalizowane w ogłoszeniach - randkowe, sponsoringowe i inne takie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś szukałam mieszkania/pokoju do wynajęcia. Wrzucałam ogłoszenia w różne miejsca, podając na siebie namiary. Zależało mi na tym, aby szybko znaleźć coś przyzwoitego i niekoniecznie za jakąś mocno wygórowaną cenę. Jednak szybko zaczęłam sobie pluć w brodę za głupotę. Skrzynka zapchała mi się szybko wiadomościami, telefon (całe szczęście, że ten tzw. rezerwowy) dzwonił jak oszalały, zapchany także wiadomościami tekstowymi. W tym całym śmietniku znalazło się zaledwie kilka takich na temat. Reszta to były oferty randek, seksu, sponsoringu. A ja nawet nic tam o sobie nie napisałam, nie zamieściłam żadnego zdjęcia. Brałam pod uwagę to, że mogą się tam i takie kwiatki zdarzyć, ale naiwnie myślałam, że nie aż w takiej ilości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęłam się bliżej temu wszystkiemu przyglądać. Ludzie chyba naprawdę czują się samotni, niekochani, nieszczęśliwi, niedopieszczeni, niedopasowani, niezaspokojeni (jasne, że nie wszyscy), skoro sieć stała się miejscem spotkań, poszukiwań, selekcji, castingów na partnera, kochanka, na miłość, na szczęście. Z jednej strony z zawodowego punktu widzenia mnie to fascynuje i jakoś przyciąga, ale z drugiej mnie to przeraża. Potrafię się odnaleźć w życiu, potrafię się jakoś poruszać po fragmentach tego wielkiego wirtualnego świata, ale w tym świecie są dla mnie obszary, w których się czuję ślepa, głucha i nie wiem, w którą stronę mam się obrócić. Do tych obszarów należą wszelkie portale towarzyskie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam sporo znajomych, którzy mają konta tu i ówdzie. Poopowiadali mi, jak to działa... a przypomina oczywiście szukanie igły w stogu siana - pełnego kolekcjonerów kontaktów, zdjęć, dewiantów, seksoholików, zwyczajnych zboczeńców, oszustów, w stogu gładkich, pięknych słówek poprzetykanych nitkami chamstwa. Niektórzy twierdzą, że owo szukanie nie jest wcale takie trudne i tych igieł jest całe mnóstwo. Trzeba tylko wiedzieć, jak szukać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedna z moich znajomych zwierzyła mi się swego czasu, że szuka w sieci sponsora. Opowiadała mi, że są takie stronki w tej dziedzinie wyspecjalizowane. Spytałam ją, czy zdaje sobie sprawę, że jest to pewna forma prostytucji. A ona mi na to, że od wieków kobiety uprawiają prostytucję w małżenstwie, a to, co ona chce zrobić, to nic złego, bo skoro ona lubi seks, a dodatkowo może oprócz przyjemności mieć korzyści materialne. Niby to ma być takie połączenie przyjemnego z pożytecznym. Jeśli ktoś chce w ten sposób dorabiać, zarabiać, jego sprawa. Sam wie, co dla niego najlepsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak jeśli sugeruje coś takiego innym... Znajoma stwierdziła, że dla mnie ten układ byłby idealny. Gdybym wówczas coś jadła lub piła, z pewnością zaczęłabym się dławić. Zapytałam ją jednak, dlaczego tak sądzi. Argumenty, jakie padły, już mnie nie zaskoczyły (wolny zawód, różne komplikacje osobiste, niechęć do związków, bardzo ożywione hormony itp.), a mimo to nie bardzo wiedziałam, co jej odpowiedzieć. Do głowy przyszło mi jednak pewne zdanie, które powiedziałam kiedyś do pewnego Litwina, oferującego mi układ sponsorowany. Facet chciał bardzo, a ja nie i nie. Rozszalał się z sumami, stać go było, odmowa nie docierała, więc powiedziałam mu, że jestem warta znacznie więcej. On spytał - ile? A ja mu na to, że szacunku do samej siebie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-1771351667392350936?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/1771351667392350936/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/zasponsorowac-miosc.html#comment-form' title='Komentarze (34)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/1771351667392350936'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/1771351667392350936'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/zasponsorowac-miosc.html' title='Zasponsorować miłość.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>34</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-5896537789688146202</id><published>2011-05-21T17:39:00.001+02:00</published><updated>2011-05-21T17:39:37.878+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiersze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Bez słów i milczenia.</title><content type='html'>Jestem roztrzepana, bezpośrednia, mówię za dużo, bywam zbyt spontaniczna, ale nie jestem nieodpowiedzialna. Czasem jestem okropnie głośna i pałętam się wszędzie, a znów innym razem chowam się w skorupie, owijam się ciasno myślami, milczę i tylko się przyglądam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Decyzje. Małe i duże. Łatwe i trudne. Codzienne. Wychodząc dziś rano z domu na spotkanie ze znajomymi, których długi czas, a nawet bardzo długi, nie widziałam, zastanowiłam się, jakby wyglądało moje życie, gdybym podjęła inne decyzje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mogę oczywiście przewidzieć, jak wpłynęłyby wszystkie z nich na moje życie, ale skutki kilku nie byłyby trudne do przewidzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko czy ja wtedy byłabym szczęśliwa? Nie wiem. Nie mam pewności. Mam za to poważne wątpliwości. Drobne i wielkie decyzje, ale podejmowane przeze mnie spontanicznie, choć nie bezmyślnie. Z perspektywy czasu widzę, że były dobre, choć czasem komplikowałam sobie nimi mocno życie, ale uparcie, z wielką determinacją i wiarą dążyłam do celu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdybym nie potrafiła sobie spojrzeć w twarz w lustrze, nie mogła... to byłoby to coś okropnego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby można było cofnąć czas... Chcielibyście coś zmienić we własnym życiu? Podjąć inną decyzję? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mi się kiedyś wydawało, że to czy tamto powinnam była zmienić, postąpić inaczej, wbrew intuicji, wbrew samej sobie, w zgodzie z tymi wszystkim zdrowymi rozsądkami. Gdy tak sobie myślę, nie zmieniłabym nic. Nawet najdrobniejszej rzeczy nie zmieniłabym, nawet tego, co bardzo bolało, co wciąż boli, ponieważ to, czego doświadczyłam, co przeżyłam, ukształtowało mnie. Nie czuję się pusta. I jestem szczęśliwa. Wciąż cieszę się drobnostkami, a moje wewnętrzne dziecko ma się dobrze i nie siedzi już samo w najciemniejszym kącie mojej duszy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w tysiącach znaków &lt;br /&gt;ból duszy zapisany&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;słowo&lt;br /&gt;jak ostrze miecza&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;myśli&lt;br /&gt;związane w supeł&lt;br /&gt;wypływając z serca&lt;br /&gt;w gardle utkwiły&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;łykiem nadziei&lt;br /&gt;mądrości okruchem&lt;br /&gt;spłyną &lt;br /&gt;słów gorzkie pigułki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mowa srebrem&lt;br /&gt;złotem milczenie&lt;br /&gt;lśnią jak słońca lustrzane odbicie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;patykiem po wodzie&lt;br /&gt;klucz z nitek babiego lata i waty na niebie&lt;br /&gt;tam gdzie niebo w uśmiechu się przegląda&lt;br /&gt;w duszy zwierciadle&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bez słów&lt;br /&gt;i milczenia&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-5896537789688146202?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/5896537789688146202/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/bez-sow-i-milczenia.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/5896537789688146202'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/5896537789688146202'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/bez-sow-i-milczenia.html' title='Bez słów i milczenia.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-1855247423480355088</id><published>2011-05-20T23:04:00.001+02:00</published><updated>2011-05-20T23:04:14.744+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Chmura.</title><content type='html'>Gorąco. Słonecznie. Trochę duszno. Prawie jak latem, choć przecież wciąż to wiosna. Postałam sobie pod chłodnym deszczem kropel po całym dniu wysiłków umysłowych. Zmęczenie gdzieś sobie uleciało. Czarna krótka luźna sukienka, bose stopy, mokre włosy roztrzepane palcami i już mogłam udać się do kuchni, którą szybko wypełnił zapach bazylii, kawy i prażonych nasion słonecznika. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wzięłam miskę z jedzeniem, kubek z kawą i wyszłam na balkon. Odstawiłam wszystko na parapet i zamiast zabrać się za jedzenie... przymknęłam oczy. Stałam tak sobie, czując jak wiatr rozwiewa mi włosy, które schnąc szybko, zmieniają się z w delikatne fale. Powietrze pachniało deszczem, choć niebo wciąż było błękitne. Tylko na wprost mnie na niebie usadowiła się przepiękna duża chmura. Dawno takiej nie widziałam. Górna połowa była biała, lekko żółta, jakby zabarwiona słońca pocałunkami. Przybrała wygląd mężczyzny, który pochyla się, ciągnąc wóz z sianem. Mężczyzna miał w dłoniach gruby sznur, a jego twarz... wyraźnie zarysowane kości policzkowe i podbródek, a usta z nitek obłoku miał piękne, miękkie... aż chciałoby się wyciągnąć dłoń i delikatnie przesunąć palcami po jego wargach... pocałować...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dolna połowa chmury miała kolor piasku na pustyni i wyglądała jak pustynna burza piaskowa. Wpatrywałam się jak urzeczona w ten obraz. Przysiadłam na progu i jedząc kolację wpatrywałam się w tę chmurę, nie mogąc oderwać od niej oczu... a może od niego... te kolory, kształty... jak rzeźba...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy skończyłam jeść na niebie kruk czarny trzepotał skrzydłami, wielka żaba goniła kaczkę, która próbowała się schronić w ramionach wilka. A mężczyzna pociągnął wóz swój w kierunku jasnego okna, gdzieś na północ. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stałam, pijąc kawę i wpatrując się w miasto. Kawki jak zwykle wydzierały się, nie mogąc zdecydować się, na którym drzewie przysiąść. W oddali słychać było stukot pociągu, nie taki głośny jak nocą, gdy miasto śpi. Czasem, gdy wiatr jest duży, słyszę jak woda faluje i tańczy, rozbija się o brzeg. Słychać już żab rechotanie. A ja tęsknię za lasem, za jeziorem, za zapachem siana i poziomek, za rozmowami do rana i zapachem bylicy wrzucanej do ognia. Zdążyło się ściemnić i pierwsze krople zaczęły spadać z nieba. Deszcz składa pocałunki na moich ramionach, wiatr szyję i twarz muska, gdyby wraz z nimi pieściły moje ciało dłonie i usta kochanka...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-1855247423480355088?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/1855247423480355088/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/chmura.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/1855247423480355088'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/1855247423480355088'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/chmura.html' title='Chmura.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-442215995332734674</id><published>2011-05-19T19:00:00.000+02:00</published><updated>2011-05-19T19:01:43.507+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozważania o życiu'/><title type='text'>Jak się (nie) ubierać.</title><content type='html'>Rzadko oglądam cokolwiek w telewizji. W ogóle rzadko włączam owo urządzenie, które głównie pokrywa się kurzem. Czasem mi się jednak zdarza. Ostatnio, co włączyłam owo cudo techniki, to wciąż trafiałam na programy w stylu - w co się nie ubierać, jak się ubierać, jak dobrze wyglądać i inne takie. Powiem szczerze, że nawet gdyby mi zapłacono jakąś porządną sumkę z udział w czymś takim, podziękowałabym. W większości z takich programów trzeba się pozbyć swoich ubrań, które są brzydkie, niemodne, workowate i w ogóle jakoś nie pasują do nowego stylu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak tak spojrzę na tę swoją garderobę, to w takim programie wywalono by mi jakieś 80%. Martensy i im podobne wylądować by musiały na śmietniku, wraz z bojówkami i całym mnóstwem innych ubrań. Za to ich miejsce zajęłyby jakieś pastelowe paskudztwa, w których moje cycki byłyby jeszcze bardziej widoczne niż są, buty, w których moje kolana błagałyby o litość, skrzypiąc i trzeszcząc, nie mówiąc już o tym, że po takim przewietrzeniu szafy, nie miałabym w czym chodzić w domu, w czym ćwiczyć, przesadzać kwiatków, jeździć na rowerze, chodzić po górach, pływać na łódkach, itd. Jednak najbardziej przerażałoby mnie to, co stałoby się z moimi włosami. Pewnie skończyłabym z jakimś blondem albo blondo-rudym. Gdybym takie coś chciała, to zostałabym przy naturalnym kolorze włosów albo po zmianie na rudy też bym przy tym rudym pozostała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak programy takie mają swoje zalety, bo pokazują, że każda kobieta jest ładna, tylko nie każda wie, jak to piękno pokazać, podkreślić. Poza tym udział w takim programie może zdziałać wiele dobrego dla tych osób, które mają kłopot z pewnością siebie, z dostrzeganiem zalet nie tylko we własnym wyglądzie, ale i w sobie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od wczesnego dzieciństwa spotykam czasem na swoim osiedlu dwie panie - siostry. Obie już dawno mają za sobą pierwszą i drugą młodość. Niewiele wiem o ich życiu prywatnym, ale z całą pewnością mogę stwierdzić, że po jednym małżeństwie mają za sobą. Obie panie do szczupłych nie należą, są dość sporych rozmiarów, jednak ich pewność siebie wcale na tym nie cierpi. Makijaż mają taki dość karykaturalny bardziej niż podkreślający urodę, kolorystycznie w jakichś pomarańczach i czerwieniach. Jeśli chodzi o ubrania, to wdziewają na siebie wszelkie "worki", "obrusy", "serwety", "zasłony", "koce", "dywaniki" sprzed kominka i inne takie. Z pewnością chętnie przerobiono by je w którymś z popularnych programów na temat ubierania się. Jednak program taki na pewność siebie wcale by im się nie przydał, bo tej pewności i własnej wartości mają sporo. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sezonie wiosenno-letnim podrywają wszystkich starszych panów i zawsze mają kilku adoratorów, którzy chodzą z nimi na spacery, rozmawiają, żartują. I wcale nie są to jacyś pijaczkowie, czy tacy, którzy oczu nie mają albo sami przypominają obszarpańców. Nie wiem, jak one to robią, ale przyciągają facetów. Myślę, że kluczową rolę w tym przyciąganiu odgrywa ich osobowość, poczucie humoru i radość, która z nich bije. Czasem widzę, jakie spojrzenia rzucają w ich kierunku ludzie, bywa, że słyszę, że niepochlebnie komentują ich wygląd, ale po nich zupełnie nie widać, aby się tym przejmowały. Są szczęśliwe z tym, jakie są, jak wyglądają i to po nich naprawdę widać. Może można by poprawić ich wygląd, fryzury, które od lat fryzjera nie widziały, ale czy one byłyby z tym szczęśliwe? Może tak, a może nie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak sobie myślę, że gdybyśmy wszyscy nosili się wedle najnowszej mody, byli jak spod igły, to czy nie zaczęlibyśmy wyglądać tak, jakby nas powielono na ksero?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-442215995332734674?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/442215995332734674/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/jak-sie-nie-ubierac.html#comment-form' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/442215995332734674'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/442215995332734674'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/jak-sie-nie-ubierac.html' title='Jak się (nie) ubierać.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-1725675810723553825</id><published>2011-05-18T22:16:00.001+02:00</published><updated>2011-05-18T22:16:37.729+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='listy do'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Listy do...</title><content type='html'>Ostatnio znów nie czuję się najlepiej. Bez sił, bez apetytu, osłabienie totalne. Na szczęście dziś już nie jestem tak blada jak wczoraj, przedwczoraj, czy w niedzielę. Nawet ojciec dziś stwierdził, że bardziej mi się na życie ma. Myślę sobie, że to chyba zasługa makaronu, ciasta i kompotu. Na nic innego zupełnie nie miałam ochoty i pewnie znów niczego bym nie tknęła nawet. A tak w nieskończoność nie można chudnąć i tyć po kilkanaście kilo. Zbyt zdrowe to nie jest. Trwa za długo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kompot rabarbarowo - jabłkowy, kruche ciasto z rabarbarem i jabłkami, kruchy placek (spód z herbatników, migdałów, orzechów i masła) z bananami, kremem budyniowym o smaku krówkowym, posypany wiórkami czekolady, makaron z sosem pomidorowym i chili, był też sos carbonara, wczoraj pomidorowy sos z bazylią i prażonym słonecznikiem, dziś domowa pizza z bazylią i pomidorami. Tak w ogóle to mam ochotę na truskawki i na tartę z kawałkami truskawek w delikatnej bezie truskawkowej.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;========&lt;br /&gt;Wiesz,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jest wiosna. Poranki są tak ciche i spokojne, chłodne jeszcze. Czasem, gdy jest czyste niebo, patrzę sobie jak słońce przeciąga się i wstaje. Myślę wtedy o tobie i zastanawiam się, co robisz, gdzie jesteś, czy już wstałeś, czy śniąc, przewracasz się na bok. Nie wiem, jaką kawę lubisz i nie wiem nawet, czy w ogóle lubisz zapach kawy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasami czuję, jakbyś mnie we śnie całował, głaskał po twarzy, wtulał się moją szyję, a przecież nawet nie zdążyłam ci spojrzeć w oczy, nie wiem, jakiego są koloru. I nie wiem też, jak wyglądają, gdy się uśmiechasz. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spotkać znów ciebie na moście z marzeń, z dźwięków, ze snów utkanym i przejść na drugą stronę, tam gdzie jawa, ale z tobą. I otwierając oczy, zobaczyć cię obok siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślisz, że kiedyś się spotkamy, że się poznamy...?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-1725675810723553825?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/1725675810723553825/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/listy-do.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/1725675810723553825'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/1725675810723553825'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/listy-do.html' title='Listy do...'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-7003041571565635541</id><published>2011-05-16T23:11:00.000+02:00</published><updated>2011-05-16T23:11:53.213+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Lubię...</title><content type='html'>Zawieszona między słowami, a muzyką była tancerka ze słabością do czekolady i aromatycznej sypanej herbaty. Uparciuch rozmiłowany w żaglach, wodzie rzek, jezior i mórz, nocnym kołysaniu łódki na falach. Poszukująca obserwatorka, która w ciszy potrafi usłyszeć muzykę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lubię...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;domowe ciasta. Przypominają mi o mamie, pachną ciepłem, poczuciem bezpieczeństwa i przyjemnością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;gdy czekolada - zmysłowy aksamit - roztapia się powoli w moich ustach, rozpływa się na języku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przyprawy - wąchać, dodawać, mieszać, komponować. Cynamon, imbir, kardamon, kurkuma. Tymianek, rozmaryn, zielona pietruszka, kolendra, bazylia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;świeże figi - najbardziej zmysłowe owoce. W starożytnej Grecji była świętym owocem, który kojarzono z płodnością i miłością fizyczną, w Chinach dawano ją nowożeńcom, a mi się kojarzy z... ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pocałunki, ale tylko wtedy, gdy jestem zakochana. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;taniec - najpełniej wyraża moje emocje, gdy dźwięki pulsują mi w żyłach, a ja słucham muzyki całym ciałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;słowa - tylko nie puste i wiatrem podszyte. Lubię te pełne, soczyste. Ciasno owijają się wokół mnie, jak prześcieradło, przylegające do nagiej skóry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;stać w jeziorze, zanurzona po szyję w wodzie, wpatrywać się w drugi brzeg i w falujące na wietrze trzciny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;kawę z mlekiem, a właściwie to mleko z kawą. I z cukrem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;owoce z jogurtem naturalnym na śniadanie. Bez cukru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zmoknąć do skóry od ciepłego letniego deszczu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;otulać się wartstwami miękkich ubrań, w których czuję się, jak w przytulnym domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;czerń, wszelkie odcienie zieleni i niebieskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;kolorowe buty, torebki i kolczyki. Te ostatnie wytwarzam z wielką pasją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;książki. Mogłabym mieszkać w bibliotece. Kiedyś w Dublinie siedziałam sobie w bibliotece w Trinity College, napawając się zapachem starych ksiąg i... kurzu, wpatrując się w popiersie Sokratesa. Bo Sokratesa to ja też lubię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mieć na głowie fryzurę, a nie siano.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;rąbać drewno. Na moim ostatnim obozie poznałam też taką maniaczkę rąbania, której pokazałam, jak przyszyć guziki do munduru, aby dziewczyny dały jej wreszcie święty spokój. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;listy. Szkoda tylko, że dominują te elektroniczne. Czuć pod palcami czyjeś pismo to tak, jakby dotykać cudzej duszy, dłoni, skóry. Z cioci domu zabrałam całe pudełko listów... miłosnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;suflety i owoce zapiekane pod kruszonką. Sprawiają, że nawet najpodlejszy humor i najpaskudniejszy dzień odchodzą w niepamięć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przyglądać się ludziom. Każdy jest tak niezwykły i zadziwiający.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przesypywać w palcach mąkę. Czuję się tak, jakbym była w piaskownicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zanurzać dłonie w wodzie, gdy płynę łódką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zapach siana i rozgwieżdżone niebo, gdy latem zasypiam pod chmurką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przyglądać się morzu. Codziennie się zmienia. Każdego dnia jest inne. Jakby zmieniało nastroje w zależności od pogody i jakby codziennie chodziło do fryzjera, by zmienić kolor włosów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;góry. Dają mi niesamowite poczucie wolności. Tylko że gdy po nich "biegam" za szybko, wciąż zmieniając tempo, robi mi się słabo i mdleję. Jednak gdy "wracam do żywych" i otwieram oczy, mam tyle energii i sił, jakby się nic nie stało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;spacerować nocą pustymi ulicami miasta. Najchętniej w czasie lekko siąpiącego deszczu, gdy miejskie światła odbijają się w kroplach wody.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zapach piwa i drewnianych stołów w pubach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mężczyzn. Fasycnują mnie... jednak przytomnie ;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;rano pić gorącą herbatę przy oknie. Nawet latem. I oczywiście w moim kubku z londyńskim autobusem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;gdy woda pod prysznicem spływa po moim ciele, po wszystkich łukach, krzywiznach. Zamykam wtedy oczy i wpadam na nowe pomysły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;czytać przy jedzeniu, ale tylko w kuchni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;sukienki i spodnie. Naraz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;być. Po prostu. Zwyczajnie. Codziennie. Cieszę się bardzo, gdy mogę przywitać kolejny dzień i móc go przeżyć. Kolejny świt to niesamowity dar. Mam tylko nadzieję, że po drugiej stronie też będę mogła być. Po prostu. Zwyczajnie. Codziennie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lubię...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-7003041571565635541?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/7003041571565635541/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/lubie.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/7003041571565635541'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/7003041571565635541'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/lubie.html' title='Lubię...'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-2773301880364368776</id><published>2011-05-15T19:32:00.000+02:00</published><updated>2011-05-15T20:33:30.571+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przepisy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Smakowita niedziela.</title><content type='html'>Niedziela od zawsze kojarzy mi się ze spokojem, odpoczynkiem, przyjemnością, posiłkami w towarzystwie i z zapachem domowego ciasta. W niedziele nie myślę o poniedziałku, o tym, co muszę. Cieszę się byciem. I pozwalam sobie na kawałek przyjemności w postaci smacznego ciasta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwielbiam ciasta... piec. Jeść też, ale zdecydowanie bardziej wolę je robić. Lubię brać w dłonie mąkę, przesypywać ją między palcami, opuszkami palców zagniatać z mąki, masła i cukru pudru kruszonkę. Czuję się wtedy tak jak dziecko w piaskownicy. Może dlatego bawię się w zagniatanie ciasta na pierogi i wyrabiam ręcznie ciasto drożdżowe. Zresztą we mnie się wszystko burzy na myśl, że miałabym ciasto drożdżowe robić w jakiejś okropnej maszynie. Odebrałabym sobie wówczas całą przyjemność z tego spokojnego zagniatania, doglądania ciasta, rosnącego pod ściereczką, wąchania smakowitego zapachu, rozchodzącego się po całym domu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest też inny powód, dla którego nie zrobiłabym drożdżówki w żadnej maszynie. Proporcje są... hmmm... ruchome. Gdy mama uczyła mnie robić to ciasto, nie było innej możliwości, jak tylko zagnieść je ręką. Mikser nie dałby rady, a innych udogadniaczy zwyczajnie w sklepach nie było. Może to i lepiej? Nie wiem. W każdym razie nauczyłam się wyczuwać pod dłonią, kiedy ciasto ma dostateczną ilość mąki i kiedy jest już wystarczająco wyrobione. Jeszcze się mi nie zdarzyło, aby się nie udało. Raz jeden zrobiłam głupotę, bo zapomniałam posypać drożdżówkę kruszonką (nie wiem, gdzie ja miałam wtedy własną głowę). Wyciągnęłam z piekarnika ciasto, posypałam... i już mi wyżej nie wyrosło... bo "inteligentnie" wyciągnęłam w trakcie rośnięcia. To tak jakby otworzyć piekarnik w trakcie pieczenia sufletu - opadnie, nie wyjdzie zupełnie. Tamtego dnia miałam takie zaćmienie umysłowe... ale mimo owego zaćmienia ciasto wyszło przepyszne, choć nie tak ładne, jak zwykle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Raz jeden jedyny, gdy miałam jakieś dziesięć lat i trochę, zrobiłam "arcydzieło", którym można by zabić. Spalone, z zakalcem i twarde jak kamień... a wszystko robiłam zgodnie z przepisem ;) A ciężkie było... jakby w tym placku były kamienie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy byłam na studiach, znajomi zapraszali a to na grilla, a to na jakieś imprezy z jedzeniem i piciem ;) Z pustymi rękami iść nie wypada, przynosić kolejnych kilogramów kiełbasy, chleba czy nawet litrów alkoholu (no jednak każdy ma jakieś granice przyswajania tak jedzenia, jak i picia ;) sensu nie było, więc CzG chodziła z ciastami. Coś słodkiego zawsze dobrze smakuje i wcale nie musi to być alkohol czy ciastka z czekoladą. Kiedyś zrobiłam wielką blachę tarty z truskawkami. Załapałam się na jeden mały kawałek. W niecałe 10 min pożarli wszystko, co zawierała największa blacha, jaką miałam w domu. Podobnie było innym razem z chruścikami - 3 wielkie michy, smażyłam chrust ponad 4 godziny. Zjedli wszystko w pół godziny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak tak sobie myślę o tym, to dotarło do mnie, że w szkole średniej też chodziłam z czymś w postaci ciasta, ciastek własnej roboty. Dziwne, że nie zostałam cukierniczką. Choć z drugiej strony, to ma swoje plusy. Przyjemność i relaks (czyli robienie ciasta) takimi pozostają :) I do dziś mi to zostało, że zabieram te ciasta, ciasteczka ze sobą. O ile przyjemniej zjada się pyszności w towarzystwie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedziela upłynęła pod znakiem ciasta drożdżowego z kruszonką. Za w nadchodzącym szybkimi krokami tygodniu zjadłabym kruche ciasto z jabłkami i rabarbarem albo tartę z kremem budyniowym o smaku krówkowym.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-2773301880364368776?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/2773301880364368776/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/smakowita-niedziela.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/2773301880364368776'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/2773301880364368776'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/smakowita-niedziela.html' title='Smakowita niedziela.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-6963048533417649517</id><published>2011-05-13T23:32:00.000+02:00</published><updated>2011-05-13T23:32:23.475+02:00</updated><title type='text'>Gorące rytmy.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Muzyka i taniec. Wielokrotnie podkreślałam, jak bardzo są one dla mnie ważne. Najgorszą z rzeczy, które mogłyby mi się przytrafić byłaby utrata słuchu. Z zajmowania się na poważnie tańcem musiałam zrezygnować dawno temu i do dziś trochę tego żałuję, tęsknię, choć zdarza mi się tańczyć i to nie znowu tak rzadko. Gorzej z tymi partnerami do tańca - jest bardziej niż źle - albo nie znoszą tańca albo nie potrafią i nie chcą ani tańczyć, ani się nauczyć. Ja bez tańca żyć nie umiem. Dopóki mi siły i zdrowie pozwolą, nie zrezygnuję. Uwielbiam czuć muzykę całym ciałem. Gdy tańczę, mam wrażenie, jakby w moich żyłach płynęły zamiast krwi dźwięki.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Dziś było słonecznie, gorąco, duszno, upalnie... po prostu lato. W żyłach mi się zagotowało i na nieszczęście, chyba moje hormony się obudziły... Wnioskuję to po pragnieniu gorących i zmysłowych rytmów - salsa, merengue, bachata, tango... i inne takie ;) Dlatego dziś proponuję trochę muzyki :) Do tańca rzecz jasna!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;ps. Część można posłuchać poniżej, a część w postaci linków, bo inaczej był kłopot ;) Im niżej tym goręcej ;P&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/fWs9w2Dz3zg/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/fWs9w2Dz3zg&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266" src="http://www.youtube.com/v/fWs9w2Dz3zg&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Buena Vista Social Club - Candela&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/KaVnA88oNTg/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/KaVnA88oNTg&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266" src="http://www.youtube.com/v/KaVnA88oNTg&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Aventura - Obsesion &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/7qtaFHgL_VI/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/7qtaFHgL_VI&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266" src="http://www.youtube.com/v/7qtaFHgL_VI&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Gotan Project - La Revancha Del Tango&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=E5-zp4UMASw"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Bajofondo - Zitarrosa&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/7GVoZMxa4Ew/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/7GVoZMxa4Ew&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266" src="http://www.youtube.com/v/7GVoZMxa4Ew&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Elizio - Make Love On Tempo&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=LU4EVBAqJVQ"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Orishas feat. Heather Headley - Represent Cuba&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/B_kAtTBUDIA/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/B_kAtTBUDIA&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266" src="http://www.youtube.com/v/B_kAtTBUDIA&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Yuri Buenaventura - Salsa&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://3.gvt0.com/vi/LkfzK_nX-QM/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/LkfzK_nX-QM&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266" src="http://www.youtube.com/v/LkfzK_nX-QM&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;La Cumparsita tango&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://3.gvt0.com/vi/cSeAdl0_Irc/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/cSeAdl0_Irc&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266" src="http://www.youtube.com/v/cSeAdl0_Irc&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Mambo Big Band - Me Gusta Boogaloo&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/e7xTPVihFFk/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/e7xTPVihFFk&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266" src="http://www.youtube.com/v/e7xTPVihFFk&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Gotan Project - Santa Maria del buen ayre&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-6963048533417649517?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/6963048533417649517/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/gorace-rytmy.html#comment-form' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/6963048533417649517'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/6963048533417649517'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/gorace-rytmy.html' title='Gorące rytmy.'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-2213283182445874182</id><published>2011-05-10T22:55:00.000+02:00</published><updated>2011-05-10T22:55:49.498+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miasto B.'/><title type='text'>Spacer po B. i cd metamorfozy ;)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;To wszystko to B. Są tu i takie miejsca. Mój poziom szczęścia i samozadowolenia znacznie wzrósł, więc tym samym wzrósł mi poziom mobilizacji, chęci do pracy twórczej w skrobaniu literek i tak jakoś... Zresztą co ja tu będę dużo opowiadać ;)&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-19rmq3AbGns/Tcmf9QXx3iI/AAAAAAAAAKY/OEzlestyZrA/s1600/DSC01455.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-19rmq3AbGns/Tcmf9QXx3iI/AAAAAAAAAKY/OEzlestyZrA/s320/DSC01455.JPG" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Wq5K2toI__w/Tcmf-QWSRmI/AAAAAAAAAKc/GsDc30q9LB0/s1600/DSC01457.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-Wq5K2toI__w/Tcmf-QWSRmI/AAAAAAAAAKc/GsDc30q9LB0/s320/DSC01457.JPG" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Cg1Srq1F014/TcmgCejTKeI/AAAAAAAAAKg/LFBUzBAlqLs/s1600/DSC01460.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-Cg1Srq1F014/TcmgCejTKeI/AAAAAAAAAKg/LFBUzBAlqLs/s320/DSC01460.JPG" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-wytIIPy3pM0/TcmgD-y5hhI/AAAAAAAAAKk/zpPULcYxbx4/s1600/DSC01461.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-wytIIPy3pM0/TcmgD-y5hhI/AAAAAAAAAKk/zpPULcYxbx4/s320/DSC01461.JPG" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-F6QEv34lxMM/TcmgGEZThAI/AAAAAAAAAKo/wkNDP7QCUBo/s1600/DSC01472.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-F6QEv34lxMM/TcmgGEZThAI/AAAAAAAAAKo/wkNDP7QCUBo/s320/DSC01472.JPG" width="240" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ybUeGONYmp4/TcmgJjq-urI/AAAAAAAAAKs/U8R7Hunu7ww/s1600/DSC01473.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-ybUeGONYmp4/TcmgJjq-urI/AAAAAAAAAKs/U8R7Hunu7ww/s320/DSC01473.JPG" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-eYY6HsOw-ZM/TcmgMidX3EI/AAAAAAAAAKw/VIwpE_tKQVc/s1600/DSC01488.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-eYY6HsOw-ZM/TcmgMidX3EI/AAAAAAAAAKw/VIwpE_tKQVc/s320/DSC01488.JPG" width="240" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-vP2sm_QtW68/TcmgRLO439I/AAAAAAAAAK0/NWA1pMmaA44/s1600/DSC01489.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-vP2sm_QtW68/TcmgRLO439I/AAAAAAAAAK0/NWA1pMmaA44/s320/DSC01489.JPG" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-QG-IrpXxbRE/TcmgUb8tHfI/AAAAAAAAAK4/EMk5yZ7-bbA/s1600/DSC01466.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-QG-IrpXxbRE/TcmgUb8tHfI/AAAAAAAAAK4/EMk5yZ7-bbA/s320/DSC01466.JPG" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-LkieHX--w-Q/TcmgWVB8v-I/AAAAAAAAAK8/AMuMC8Zl9Ps/s1600/DSC01479.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-LkieHX--w-Q/TcmgWVB8v-I/AAAAAAAAAK8/AMuMC8Zl9Ps/s320/DSC01479.JPG" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-uOgTmM7qmmY/TcmgedCi_2I/AAAAAAAAALA/T3y3yDwYd-0/s1600/DSC01482.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-uOgTmM7qmmY/TcmgedCi_2I/AAAAAAAAALA/T3y3yDwYd-0/s320/DSC01482.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-2213283182445874182?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/2213283182445874182/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/spacer-po-b-i-cd-metamorfozy.html#comment-form' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/2213283182445874182'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/2213283182445874182'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/spacer-po-b-i-cd-metamorfozy.html' title='Spacer po B. i cd metamorfozy ;)'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-19rmq3AbGns/Tcmf9QXx3iI/AAAAAAAAAKY/OEzlestyZrA/s72-c/DSC01455.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-7376763214841685740</id><published>2011-05-10T15:44:00.000+02:00</published><updated>2011-05-10T16:21:27.994+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włosy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><title type='text'>Wstęp do metamorfozy ;)</title><content type='html'>Obudziłam się o czwartej po niecałych trzech godzinach snu. Podreptałam trochę po domu, aby w końcu usiąść na blacie w kuchni. Patrzyłam jak dzień się budzi, przeciąga. Pomyślałam, że na pewno będzie ciepło i słonecznie, bo sen zaczyna się ze mną na lato żegnać. Zapragnęłam nagle chłodnika, kompotu z rabarbaru i pierogów leniwych, tak od rana. Co chwilę spoglądałam na zegarek, jakbym chciała przyspieszyć przeuswanie się wskazówek, żeby szybciej to targowisko otworzono i abym zdążyła zakupy zrobić. Organizm sam domaga się zmian w jadłospisie, a skoro się tego domaga, stwierdziłam, że może i zewnętrznie trochę go ulepszę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja waga w ciągu ostatnich dwóch lat zmieniała się tak często, że nie jestem w stanie określić ile razy - w zależności od tego, czy w ogóle jadłam i co też to było. Mięśnie gdzieś tam są i nawet działają, ale słabe to... w porównaniu do tych sprzed kilku lat. Oprócz tego machania rękami i nogami, muszę popracować nad siłą... ciosu i kopnięć, wrócić do jogi, bo czuję, że zamiast kręgosłupa mam kij od szczotki, a kondycja tak średnia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początek jednak postanowiłam pozbyć się włosów i zrobić z nich fryzurę, a nie stóg falowanego nie wiem czego, co wygląda dobrze tylko, gdy jest związane i wtedy też nie grzeje mnie w szyję, czego nie lubię, zwłaszcza latem. I złożyłam sobie dziś obietnicę, że więcej nie obetnę włosów poniżej 1 cm (chyba że będę zmuszona kiedyś to zrobić ze względu na chorobę) i nie będę mieć długich włosów (chyba że... jest taka jedna chwilowa ewentualność, ale raczej jej nie przewiduję, przynajmniej nie w najbliższej przyszłości). Dlatego zadzwoniłam do mojej fryzjerki, która niedawno otworzyła swój salon i z ulgą dowiedziałam się, że mogę przyjść dziś i w końcu będę wyglądać jak człowiek :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym doszłam do jednego wniosku. Jestem wierna. Jeśli ktoś nie robi mi krzywdy, dba o mnie (w tym o moje włosy, zęby i inne takie ;) ja jestem wierna. A dobry fryzjer to podstawa dobrego samopoczucia każdej kobiety, która z takich usług korzysta (bo są takie panie, które nie korzystają). Pamiętam, jak kiedyś moja współlokatorka poszła do pewnego salonu w Poznaniu, który podobno taki renomowany, fryzjerzy jakieś nagrody dostają czy coś. Czekała na wizytę miesiąc. Gdy wyszła stamtąd... miała na głowie jakieś postrzępione coś,  a nie fryzurę. Wyglądała okropnie. Płakała całe popołudnie. Inna moja znajoma, też z Poznania, poszła do tego samego salonu, do którego zawsze chodziła. Jednak zgodziła się na inną niż zwykle panią do pofarbowania włosów. Efekt? Zamiast blondu - beton. Poprawka po betoniu - rozwolnienie w kolorze żółtym. Kolejną poprawkę zrobił szef i wreszcie dziewczyna wyglądała normalnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja od trzeciego roku życia bywam regularnie u fryzjera. Zdarzało się różnie. Na szczęście 10 lat temu zawarłam znajomość z moją obecną fryzjerką, niewiele starszą ode mnie. Rozumiem się z nią idealnie. Piękna, urocza, sympatyczna kobieta z cudownymi dłońmi. Już czuję jak mi poziom szczęścia i samozadowolenia wzrasta, a co dopiero będzie później ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381886707083105864-7376763214841685740?l=czekoladazgruszkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/feeds/7376763214841685740/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/wstep-do-metamorfozy.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/7376763214841685740'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381886707083105864/posts/default/7376763214841685740'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czekoladazgruszkami.blogspot.com/2011/05/wstep-do-metamorfozy.html' title='Wstęp do metamorfozy ;)'/><author><name>Czekolada z Gruszkami</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05534952684701720155</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_nk40w4U6CkQ/TIoaQs0omlI/AAAAAAAAAG0/vvut7IVM4R8/S220/DSC01008.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381886707083105864.post-5032983814745056493</id><published>2011-05-09T20:09:00.000+02:00</published><updated>2011-05-09T20:09:20.534+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o mnie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miasto B.'/><title type='text'>Spacer po B.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Blog chwilowo przestał mieć zachcianki, więc z okazji wiosny chciałam Was zabrać na spacer nad Stary Kanał i po B. od strony wody. Zdjęcia były robione tym, co akurat było pod ręką i trochę w pośpiechu, ale może uda mi się w końcu tam wybrać z jakimś lepszym sprzętem. Wiosną B. jest piękna i lubię w niej przebywać. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ZWgDZldLoLs/TcgjdGGwWEI/AAAAAAAAAI8/10GotuQGSf0/s1600/1.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-ZWgDZldLoLs/TcgjdGGwWEI/AAAAAAAAAI8/10GotuQGSf0/s320/1.JPG" width="240" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-FidGwFwMOAI/TcgjoGYmzZI/AAAAAAAAAJA/fmYu6XWDroY/s1600/2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-FidGwFwMOAI/TcgjoGYmzZI/AAAAAAAAAJA/fmYu6XWDroY/s320/2.JPG" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-p3XPEgiAbJI/Tcgjyg7Du7I/AAAAAAAAAJE/LE-qLbAD0iA/s1600/3.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-p3XPEgiAbJI/Tcgjyg7Du7I/AAAAAAAAAJE/LE-qLbAD0iA/s320/3.JPG" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-55uAYh4hDNc/Tcgj96HgGaI/AAAAAAAAAJI/U7gNK1sozvo/s1600/4.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-55uAYh4hDNc/Tcgj96HgGaI/AAAAAAAAAJI/U7gNK1sozvo/s320/4.JPG" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-4oJOuq9bBx0/TcgkVH2DnXI/AAAAAAAAAJM/ulruevm5wic/s1600/5.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-4oJOuq9bBx0/TcgkVH2DnXI/AAAAAAAAAJM/ulruevm5wic/s320/5.JPG" width="240" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-mDcIb3HM7Ko/Tcglj-LKpvI/AAAAAAAAAJQ/81ww9W6jPrg/s1600/6.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt
