3 października 2011

Gitara i kuchenne zmagania.

Miałam kiedyś gitarę. Właściwie to miałam kilka gitar. Teraz została mi już tylko jedna. Moja ulubiona akustyczna, którą ciągałam ze sobą w różne miejsca Polski. "Mili" koledzy uwielbiali szantażować mnie tym, że poprzecinają mi nożyczkami struny i to wcale nie dlatego że nędznie rzępoliłam (a nie rzępoliłam), a dlatego chyba, aby zwrócić na siebie uwagę. Wtedy też, o czym mało kto wie, o ile w ogóle ktoś, spoza zainteresowanych i zaangażowanych osobiście, wie, posiadałam czas pewien gitarę elektryczną. Hałasowałam sobie z kolegami i nazywaliśmy to muzyką. Wyglądałam wówczas zupełnie inaczej. Na pewno bardziej przypominałam osobę, która o grze ma jakieś pojęcie i zewnętrznie nawet do nich pasowałam. 
 
Gdy zmagałam się w kuchni z szybkim i trochę mniej szybkim jedzeniem (zdjęcia poniżej), w sensie poświęcenia czasu na przygotowanie, to jakoś mi się na gitarowe tęsknoty zebrało. Pomyślałam nawet, że mogłabym sprawić sobie nowego elektryka. Tylko gdzie i z kim ja bym grała? Bo w domu to prędzej bym ogłuchła od grania ze słuchawkami na uszach niż bym się nagrała do upojenia. Bez słuchawek... sąsiedzi by oszaleli. I to wcale nie z radości. Hmmm... mogłabym grać z facetami i byłoby fajnie, tylko pewnie na pierwszy rzut oka nie wzbudziłabym zaufania, aprobaty i w ogóle. Przyszłaby taka panienka w pantofelkach, porządnie ubrana... 
 
Jak na razie wyciągnęłam nowy komplet strun, które zamierzam wymienić, aby moje palce przypomniały sobie, jak to było kiedyś, jak bardzo były rozciągnięte, szybkie, jak potrafiły wydobywać dźwięki. 
 
 
 
tymianek
 to oczywiście wspomniany już wcześniej makaron
właściwie to nic nadzwyczajnego ani skomplikowanego
jednak jest pyszne

składniki:
1 średniej wielkości czerwona papryka (przekrawamy na pół, wyjmujemy nasiona, odcinamy ogonek)
i pieczemy w piekarniku (180-200 stopni) ok. 20-30 minut, aż papryka zrobi się miękka, z wierzchu skórka zacznie ciemnieć; wówczas paprykę wyciągamy, chwilę studzimy, obieramy ze skórki i kroimi na paseczki (taką paprykę lubię też dodawać do sałatek)

pół średniej cebuli - kroimy w drobną kostkę
2 ząbki czosnku (starte na drobnej tarce)
świeży imbir pokrojony na zapałkę (jakaś łyżka-dwie tak skrojonego imbiru)
2 łyżki oliwy
łyżka koncentratu pomidorowego
kilka gałązek tymianku
sok z cytryny (2 łyżki)
sól do smaku

Na oliwę wrzucamy cebulę, czosnek, imbir. Smażymy kilka minut aż cebula porządnie się zeszkli, imbir zmięknie. Następnie dodajemy odrobinę wody, sok z cytryny, koncentrat, tymianek i paprykę. Mieszamy wszystko, 2-3 minuty gotujemy, doprawiamy solą do smaku. Dodajemy ugotowany makaron (szczerze mówiąc to każdy się nadaje i ja tu stosuję zasadę co kto lubi albo co mam w szafce), mieszamy i możemy jeść.


Poniżej coś, co bardzo lubię w wydaniu domowym - smak, zapach i ulubione składniki.

8 komentarzy:

  1. Bratu (jak mnie wkurwił) wystawiałem gitarę za okno, grożąc że ją upuszczę ;)
    Czasem graliśmy duety - on gitara, moi syntezator ;D
    Tekst o żarciu szybko przewinąłem, co by nie kusiło o tej porze ;DDD

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedna gitara. Jeśli to było jeszcze zimą... U mnie w domu to był wręcz zakaz nawet patrzenia na moją ukochaną akustyczną gitarę, a podczas mojej nieobecności bezpieczna była tylko pod opieką mamy.

    Żarcie miałoby Cię kusić? Wszak to tylko jedzenie... ;) A to jest niewinne. Nie to co to, które w tej chwili opanowuje moje zwoje mózgowe ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe czy miałaś gitarowego pierdolca, większego od mojego braciszka ;)
    Gdy nie miał dziewczyny, sypiał z gitarą ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Hadesie, zdarzało mi się sypiać z gitarą na jednym materacu, np. w schronisku w górach, ale nie z powodu braku dziewczyny (wszak w panach gustuję, a gitara jakby nie było jest rodzaju żeńskiego), lecz by dbać o jej bezpieczeństwo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gitara święta jest (i dlatego, czasem bezczeszczę wariacko taką jedną Wybrankę kolegi), ale jam popadła w sidła perkusji... I marzą mi się własne talerzeeeeee :DDD

    Dobranocki

    OdpowiedzUsuń
  6. Na gitarze niestety grać nie potrafię,ale za to słuchać lubię :))

    vi.

    OdpowiedzUsuń
  7. Granato oj tak tak :) Też kiedyś tak bezcześciłam ;)
    Tobie się marzą talerze, a mi ksylofon :)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń