Pokazywanie postów oznaczonych etykietą listy do.... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą listy do.... Pokaż wszystkie posty

26 kwietnia 2011

Listy do...

Skrzypiące schody, trzeszczące panele, wiatr gwiżdżący za oknem. Ciepła noc. Nie mogłam spać. I nie bardzo właściwie miałam też gdzie spać. Zabrakło łóżek, a raczej miejsca na nich. Usiadłam w fotelu, trzymając w dłoniach kubek z herbatą. Huczało, wiało, trzaskało za oknem. Wzięłam koc i zeszłam na dół. Wyszłam przed dom i usiadłam. Zapatrzyłam się w niebo. W powietrzu unosił się zapach świeżej zieleni, wiosennego deszczu i ziemi.

Milczysz.

Tęsknię...

Wiesz... śpię tylko wtedy, gdy w ciągu dnia czy wieczorem rozmawiam z tobą. Jakby te słowa dawały mi poczucie bezpieczeństwa, spokój... Jakby otulały mnie jak ciepła kołdra... Jakby ciasno spowijały moje ciało, wtulały się w moją skórę i wnikały aż pod nią, bym ciebie czuć mogła tuż obok. Jakbyś był strażnikiem snów moich, a twoje słowa moją kołysanką.

Tylko twojego oddechu jeszcze mi trzeba... na mojej szyi... I pocałunków... na nagich ramionach.

8 kwietnia 2011

Listy do...

Wiesz,

taki ten dzisiejszy dzień... Ciemne, ciężkie chmury wiszą od świtu nad miastem, pęcznieją, jakby nabierały powietrza, lecz wodą trysnąć nie mogą, jakby nie mogły się rozpłakać, choć tak smutno przemierzają niebo.

Wiatr zgina ku ziemi drzewa, jakby były trzcinami, składającymi pokłon tafli jeziora. Wciska się nawet w wąskie uliczki, szarpie moimi włosami...
Wiatr szeleści suknią Wiosny. Mocuje się z nią, jak kochanek z kochanką, pieści swoim oddechem drobne jeszcze pączki, które za chwilę wytrysną soczystą zielenią. Zobacz, jak obejmuje ją swoimi ramionami, jak ją otula. Ona się trochę złości, opiera się, ale patrz! Tym drobnym kwiatkom to w ogóle nie przeszkadza. Przyglądają im się z zachwytem, czekając aż on złoży na jej zielonych ustach pocałunek i położy swoje serce na wiśniowej gałęzi jej dłoni... 

Wiatr rozwiewa mi włosy, schładza moje usta, policzki, dłonie... Zamknąć oczy i uwierzyć, raz jeden jeszcze, że jak on do niej, tak ty do mnie uśmiechniesz się raz jeszcze, mówiąc - to moje serce...

30 marca 2011

Listy do...

Wiesz...

siedziałam w nocy na kuchennym blacie i wpatrywałam się w uśpione miasto za oknem, w gwiazdy na granatowym niebie. Nie mogłam spać. Zgubiłam się we własnych myślach, schowałam pragnienia...

Wątpliwości... Twoje... moje... Strach... Boję się bólu. Boję się zranienia... Obawy... "Chcenia"... Przecież tak naprawdę nie jesteśmy w stanie poznać się tak w pełni do końca...

Proszę pocałuj mnie... Pocałuj mnie, odrzucając te wszystkie wątpliwości, zdrowe rozsądki, logiki...

Szczerość... Co nam zostało po tym wszystkim, czego doświadczyliśmy? Szczerość do bólu...

Dwie słone perły spadły na moją dłoń... Zamykam oczy, modląc się o miłość...

Dotknij mojej skóry...

Narodźmy się na nowo...

Jestem blisko... w Twoich ramionach...

4 marca 2011

Listy do...

Wiesz,

czekam na wiosnę. Słońce tak przyjemnie grzało mi policzki dzisiaj... Zima ciaśniej opatula się swoim mroźnym płaszczem, układa płatki śniegu w walizce, zbiera drobiazgi, by udać się w inną krainę. Słyszysz? To wiosna idzie, stąpa lekko, powoli... Może za chwilę przybiegnie tutaj...

Przypomniałam sobie... Wiesz... Nie było wtedy tak pięknie. Było zimno, mroźnie... Wciąż boli. Jest mi jakoś tak przykro... Smutno... Było tak ciężko, jakby nagle przygniótł mnie ogromny kamień, a po moim ciele rozlał się ból... 


Uciekasz... Odruch bezwarunkowy... Żeby się nie wydało? By nie było widać?

Być i nie być. Wiesz, że to jest możliwe? 


Jestem ostatnio roztargniona bardziej niż zwykle. Zimną wodą usiłuję zaparzyć kawę... Dziwię się, że zupa wciąż zimna, choć "grzeje się" już kilkanaście minut... A dni tygodnia są w ciągłym ruchu i wyskakują ze swojej kolejności, robią bałagan, tak samo jak cyfry w kalendarzu. Tylko wskazówki zegara odmierzają tym swoim bim bam sekundy, minuty, godziny... Wciąż w tym samym rytmie, nie nadążając za uderzeniami serca.

Wiesz... ja też czasem się boję...

17 lutego 2011

Listy do...

Wiesz...

zima wróciła. Przyszła nad ranem i cichutko okryła wszystko wokół swoim płaszczem, szepcząc, że to jeszcze nie czas, by się zbudzić. Zaróżowiła mi policzki swoim oddechem, obsypała rzęsy drobinkami chłodnej koronki... 

Gdyby tak móc zatracić się we śnie... Zapaść w sen zimowy i obudzić się przy Tobie... w Twoich ramionach... Czasem czuję się tak samotna, tak obca wśród tych wszystkich ludzi wokół mnie... Czasami myślę, że oni mówią zupełnie innym językiem, że nie potrafią zrozumieć mojego. Nie widzą niemego wołania... Schować się w Twoich ramionach... Na chwilę ukryć twarz przed całym światem i wsłuchać się w bicie Twojego serca...

Czy jestem jeszcze obecna w Twoich myślach o świecie? A może zginęłam w tych setkach twarzy...? Może już wcale za mną nie tęsknisz i nie wsłuchujesz się w moją duszę...? 

Czy mogę przestać tęsknić? Jesteś jak trucizna, słodycz, która rozlewa się w moich żyłach, miesza się z krwią, pulsując w całym ciele, wnikając w mózg i serce, głęboko... Nie, nie chcę odtrutki. Niech płynie...
 
Chcę Cię kochać... Chcę się z Tobą kochać. Choćby tylko w snach i myślach... Własnych.

14 stycznia 2011

Listy do...

Słońce...

Wiesz... deszcz siąpi z ciemnego nieba. Mgła pochłania wszystko, chowa w fałdach swojej wilgotnej sukni, znaczonej ciepłymi, rozmazanymi smugami i plamami świateł latarń. Z kubka paruje gorąca herbata z nutą bergamoty. Gdzie jesteś? Chciałabym dojrzeć ze swojego okna wszystkie zakątki miasta... Może zobaczyłabym Ciebie? Może właśnie jeszcze pracujesz, może wędrujesz ulicami, wracając do domu, a może stoisz jak ja w oknie, wpatrując się w wieczór ciemny, wdychając zapach chłodu, zapadającej powoli nocy?

Zamknęłam oczy, odgarniając włosy z szyi. Zawstydziłam się własnych myśli, własnych myśli o Tobie, o sobie. W moich myślach o Tobie jestem naga... mam obnażone ciało i duszę. Jestem jak rozpalona pochodnia. Czasem jednak chciałałbym tylko schować się pod Twoją skórę. Być tam. Blisko... Cicho... Pulsować w Twoich żyłach, tętnić w sercu.

Mógłbyś dotknąć tylko wnętrza moich dłoni... Przesunąć palce po skórze nadgarstków... Złapać mnie za rękę... Zamknąć ją w swojej dłoni. Mam chłodne dłonie. Rozgrzewam je o ścianki kubka, choć zamiast ceramicznej materii wolałabym czuć pod palcami Twoje ciało.

4 listopada 2010

Listy do...

Wiesz...

kiedy noc tuli do łona senne miasto, spaceruję samotnie ulicami... A moją duszę drutem kolczastym oplata tęsknota, zaciskając się na niej jak pętla na szyi skazańca... Tej nocy jesteś w mojej głowie... 
Spaceruję, czekając aż świt połknie sierp złocisty, a granat zamieni się w błękit... Pod kołdrą z chmur tulę zapach kawy, próbując rozniecić zgaszony płomień.

Odwracam głowę ku znikającemu wczoraj, próbuję złapać pajęcze palce chwil uciekających... Tej nocy tylko Ty jesteś w mojej głowie...
Jestem spragniona bardziej niż wędrowiec na pustyni... Łyk Twojej wody ugasi pragnienie...

Deszcz spływa z chmur, próbując zmyć moje myśli, zgasić ogień w mojej głowie... Jednak myśli nie chcą zniknąć bez śladu, bo Ty wdarłeś się w mój umysł...
Gdybyś tylko przestał się bać... 

Wiesz, noc czy dzień, jesień czy wiosna, w poniedziałek i we wtorek, nawet w sobotę jesteś w mojej głowie... Tysiąc moich pytań w niej jest o Tobie. 
I choć tęsknota mnie pożera, karmi się moim nienasyceniem, głodem mojej duszy, a czas - złodziej poranka skrada się... Wołam Cię... z wiatrem nasłuchując Twoich kroków we mgle...