22 lutego 2011

Strażniku snów...

Gdzie jesteś tej nocy?
Czy będziesz strzec snu mojego, bym bać się przestała, zwinęła się w kłębek uśpiona?
W moim śnie o tobie czekam na ciebie. Zasypiam w twoim łóżku i budzę sie w nim w twój zapach tylko ubrana.

Gdzie jesteś tej nocy?
Dotykam dłonią zaścielonego łóżka, zimnej pościeli...
Zima zmroziła świat swoim oddechem, przytula się do szyb moich okien.
Gdzie będziesz o świcie?
Czy znajdziesz chwilę, by stanąć przy oknie, poszukać myślą...

Otulam się kocem, grzejąc dłonie kubkiem z gorącą herbatą...
Mam zimne dłonie, palce jak sople lodu...
Skóra chłodna, jak biały puch za oknem...
Drżące ciało.

Strzeż moich snów strażniku mój miły.
Strzeż ich, pilnuj, gdy przesuwać się będą po ścianach.
Przyjdą wtulić się w moje myśli.
Zagłębią się w pragnienia o tobie.

Gdzie jesteś nocą?
Gdzie będziesz o świcie?

Daj się zaskoczyć, wpływającemu do portu twych snów, okrętowi z banderą Uśpionej, budzącej się o bladym świcie.

4 komentarze:

  1. Och, pieknie..
    poetycko..
    Usciski.

    P.S. cudna zmiana na blogu, czekasz na wiosne:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję pięknie :)
    Wiesz, że ja w momencie przelania moich myśli, ubrania w słowa, natychmiast zapominam, co napisałam, a potem gdy czytam, dziwię się sobie, że ja to napisałam ;)

    Ah czekam na wiosnę, z utęsknieniem :)
    Ściskam cieplutko :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny tekst, jednocześnie tajemniczy, delikatny i czuły... lubię takie czytać, wyczuwa się kobiecą rękę ;)

    OdpowiedzUsuń